Co się stało z paczkami? Kłopoty mieszkanki Świdnicy z InPostem

Co się stało z paczkami? Kłopoty mieszkanki Świdnicy z InPostem

6
PODZIEL SIĘ

Przez ponad 2 tygodnie mieszkanka Świdnicy próbowała wyjaśnić, co się stało z nadanymi przez nią paczkami. Schorowana kobieta, odsyłana od jednego do drugiego pracownika, twierdzi, że całemu zamieszaniu towarzyszyła kompletna dezinformacja, a to w jaki sposób ją potraktowano wpłynęło na pogorszenie stanu zdrowia. Firma InPost z kolei obarcza odpowiedzialnością klientkę.

Choć cała sytuacja pomyślnie zakończyła się dla Doroty Diakowskiej i paczki w końcu się odnalazły, to samo wyjaśnienie sprawy, jak twierdzi mieszkanka Świdnicy, wiele ją kosztowało. – Cierpię na przewlekłą chorobę Reumatoidalne Zapalenie Stawów i ten stres kosztował mnie wiele bólu. Niestety tak to się u mnie odbija – mówi rozżalona mieszkanka Świdnicy.

Świdniczanka nadała dwie paczki Cross Border 17 listopada w paczkomacie przy ul. Ofiar Oświęcimskich w Świdnicy. – Po kilku dniach zauważyłam na stronie internetowej, że status jednej z paczek to „Etykieta nieczytelna lub jej brak”. Zdziwiło mnie to, gdyż z tego co mi wiadomo, na paczki Cross Border nie trzeba naklejać etykiet – opisuje pani Diana i jak tłumaczy wcześniej nadawała tego typu paczki w ten sam sposób i dochodziły bez problemu. – Gdy dzwoniłam na infolinię otrzymałam informację, że nie trzeba naklejać etykiety na Cross Bordery. Tak też zrobiłam zarówno za pierwszym, jak i drugim razem – opowiada Dorota Diakowska.

Mieszkanka Świdnicy próbowała przez ponad dwa tygodnie dowiedzieć się, co się stało z paczkami i gdzie aktualnie się znajdują. Jak twierdzi wielokrotnie dzwoniła na infolinię i do pracowników firmy InPost, którzy podawali sprzeczne ze sobą informacje. – Pracownik infolinii poinformował mnie, że moja paczka leży na sortowni w Wałbrzychu. Powiedział, że tam zadzwoni i poprosi sortownię o kontakt ze mną. Nie czekałam na kontakt, ale za pomocą wyszukiwarki Google znalazłam odpowiedni numer telefonu i zadzwoniłam. W sortowni powiedziano mi, że paczek nigdy w Wałbrzychu nie było – opisuje sytuację pani Dorota. Po kolejnej próbie kontaktu zaczęto snuć przypuszczenia o kradzieży paczek. – Powiedziano mi, że prawdopodobnie nie otworzyły się skrytki i dlatego kurier nie wyjął paczek. Obiecano, że sprawa zostanie zbadana. Tego samego dnia poinformowano mnie, że paczek w Paczkomacie nie ma i zostały prawdopodobnie skradzione – relacjonuje.

Na tym jednak sprawa nie zakończyła się. Ostatecznie po złożeniu przez mieszkankę Świdnicy reklamacji 30 listopada i kolejnych rozmowach, próbach przeszukania Paczkomatów, w końcu paczki się odnalazły w oddalonej od Wałbrzycha sortowni. – Straciłam wiele godzin w ciągu tych trzynastu dni na wyjaśnienie całej sprawy. Gdyby nie mój upór i wydzwanianie, prawdopodobnie do dzisiaj nie wiedziałabym co się stało z moimi paczkami – zauważa pani Dorota. – To w jaki sposób momentami się do mnie odzywano, albo samo próbowanie bez podstaw wypłacania mi jakichś pieniędzy sprawiło, że kosztowało mnie to dużo nerwów. Ogromny stres jakiego doświadczyłam bardzo źle wpływa na przebieg mojej choroby – mówi kobieta.

Dodatkowo, mimo iż kobieta prosiła, by paczki pozostały zamknięte, to komisyjnie je otwarto. – Zostały wysłane mailem zdjęcia tych paczek, które zostały rozpakowane i przedmiotów w nich się znajdujących. To mogły być przedmioty osobiste. Uprzedzałam, że do identyfikacji nie jest konieczne otwieranie tych paczek. Zostawiłam informację, że w środku jest odzież. Ponadto opisałam paczki. Powiedziałam, że jest na nich moje imię i nazwisko i prosiłam, by ich nie otwierali. Czy w ogóle firma ma do tego prawo? – pyta mieszkanka Świdnicy i zapowiada, że będzie starała się o odszkodowanie.

Poprosiliśmy o stanowisko dotyczące tej sytuacji firmę InPost. – Informujemy, że przesyłki Cross Border nadawane są z poziomu Managera Paczek i należy na nie nakleić etykietę. Wskazane przesyłki nie miały etykiety, co uniemożliwiło ich prawidłowe procedowanie – mówi rzecznik prasowy firmy InPost Wojciech Kądziołka. – Odnosząc się do kwestii możliwości otworzenia paczek informujemy, że Regulamin jasno określa, że „przesyłka niedoręczalna może zostać otwarta przez Operatora w celu uzyskania danych umożliwiających jej doręczenie lub zwrócenie Nadawcy. Otwarcie przesyłki niedoręczalnej następuje niezwłocznie, chyba że pisemna umowa zawarta z Użytkownikiem stanowi inaczej – przytacza regulamin rzecznik. – Przesyłki zostały otworzone w celu weryfikacji i potwierdzenia czy zawartość zgadza się z zawartością zaginionych przesyłek – zauważa. Zapytaliśmy czy kobieta ma podstawy, by starać się o odszkodowanie. – Jeśli reklamacja zostanie uznana, a Klientka prześle wszystkie wymagane dokumenty, zostanie wypłacone odszkodowanie – odpowiada Wojciech Kądziołka.

Tekst: AN
Zdjęcie: pixebay

  • Grzesiek

    Oj tam oj tam, allegro miało na swoje urodziny darmowe wysyłki paczkomatami i Inpost sie po prostu nie wyrabiał, do tego doszedł blek frajdej i opóźnienia gotowe.

  • etydynauni .

    Cóż…padli ofiarą własnego sukcesu..

  • Natalia

    To sie nazywa solidnosc………. pogratulowac.

  • Łukasz Szilder

    a co z tymi etykietami ? trzeba czy nie trzeba ?? bo w teksie mamy, ze infolinia twierdzi, ze nie trzeba, a w końcówce, firma twierdzi, ze należy nakleić, to jak to w końcu ?

  • JAcenty

    InPost i solidność….toż to oksymoron

  • Bartłomiej Skwara

    Ta bajeczka się nie klei. Skoro przesyłka nie miała etykiety czyli jej numer był nie znany to na jakiej podstawie wprowadzono do systemu status, który nadawca rzekomo widział na stronie internetowej? BRAK ETYKIETY? Skąd było wiadomo ze to ta przesyłka bez etykiety?