Strona główna 0_Slider Śmierdzący problem Łukowej. Straż miejska zapewnia, że robi, co może

Śmierdzący problem Łukowej. Straż miejska zapewnia, że robi, co może

35

Czy jest szansa na rozwiązanie problemu osób bezdomnych i pijanych, śpiących na skwerze przy ulicy Łukowej? Municypalni zapewniają, że teren jest systematycznie patrolowany. Także kamery monitoringu mają pomagać w utrzymaniu porządku. Jak jednak twierdzą strażnicy, kamery nie wszędzie sięgają.

Ulica Łukowa, zdjęcia wykonane 5 czerwca

Niemal tydzień temu świdniczanie zaczęli głośno domagać się interwencji w sprawie bezdomnych, przesiadujących na skwerze sąsiadującym ze świdnickim Rynkiem oraz w innych punktach miasta. – Pół biedy, jeśli dbają o higienę i są trzeźwi. Ale rzadko kiedy tak bywa – mówił jeden z mieszkańców.

W kolejnych zgłoszeniach zgodnie wskazywano, że najbardziej wstydliwym dla miasta miejscem jest ulica Łukowa, stanowiąca główną trasę pieszą między Rynkiem a placem Grunwaldzkim. – Jak można przyjść tam odpocząć, skoro ławki zajmują menele? Smród jest taki, że nawet nie chce się siadać. Straż miejska cały czas nie może sobie z tym poradzić – twierdziła pani Mariola.

30 maja zgłoszenie w tej sprawie przekazaliśmy świdnickim strażnikom miejskim, zaś na miejsce skierowany został patrol. – We wskazanym dniu strażnicy czterokrotnie podejmowali interwencje wobec osób łamiących prawo przy ul. Łukowej. W dwóch przypadkach interwencję zakończono pouczeniem. Dwie kolejne interwencje zakończyły się osadzeniem w policyjnej izbie zatrzymań w celu wytrzeźwienia i wyjaśnienia. Mężczyźni, którzy swoim zachowaniem publicznie dopuścili się nieobyczajnego wybryku w dniu następnym ponieśli konsekwencje swoich czynów – tłumaczy Mariusz Rejowski ze świdnickiej straży miejskiej.

Wyjaśnia przy tym, że teren przy ulicy Łukowej obserwowany jest przez operatorów, a co za tym idzie objęty jest systemem miejskiego monitoringu wizyjnego. Jednak kamery natrafiają tam na przeszkody, przez co nie cała przestrzeń skweru jest możliwa do obserwacji. – Spowodowane jest to stałymi przeszkodami na drodze obserwacji np. rosnące drzewa, znaki drogowe itp. – dodaje Rejowski.

Zapewnia przy tym, że cały teren jest systematycznie patrolowany przez strażników miejskich. – W przypadku, gdy osoby tam przebywające popełniają wykroczenia podejmowane są działania zmierzające do przywrócenia obowiązującego porządku prawnego. Względem osób łamiących prawo są wszczynane postępowania zakończone nałożeniem mandatu karnego, sporządzeniem wniosku o ukaranie do sądu, (w przypadku osób bezdomnych kierujemy wnioski o ukaranie do sądu w trybie przyśpieszonym) lub pouczeniem. Osoby popełniające wykroczenia będące w stanie upojenia alkoholowego, które nie są w stanie zapanować nad swoimi odruchami przewożone są do policyjnej izby zatrzymań, gdzie przebywają aż do wytrzeźwienia – wylicza.

Wszystkie powyższe działania zdają się nie przynosić większych efektów. We wtorkowe południe, 5 czerwca na Łukowej ponownie można było napotkać śpiącego mężczyznę, tego samego co niecały tydzień wcześniej. – Siedzenie w stanie po spożyciu alkoholu na ławkach nie jest wykroczeniem tak samo jak nieprzyjemny zapach, czy też bezdomność – twierdzi jednak Rejowski.

Michał Nadolski
nadolski@swidnica24.pl

zdjęcia nadesłane przez czytelników

  • zwalony_konik

    Pytanie do autora artykułu. Czy Michał Nadolski zna znaczenie słowa municypalny i zasadność stosowania tego wyrazu?

    • YES

      przeciez nie musi znać-ale sam przyznaj że jak przeczytałes MUNICYpalni to rżałeś przez kwadrans-jak teraz przechodze obok tych osobników i przypomne sobie słówko municyPALNI -to ogarnia mnie głupawka 🙂 zwłaszcza jak to MUNICYPALNE tak dumnie kroczy :-)))

      • Violetta Ostrowska

        Głupawka – fajna sprawa ! Też rżnę przez kwadrans jak czytam to określenie w odniesieniu do współczesnych czasów. Zastanawiam się jak można się przenieść do innego wymiaru… Wykopki były ? Municypalni od…żyli? A wyglądają jak współczasna straż miejska !!! (Urząd Municypalny – organ wykonawczy administracji istniejący w Polsce w latach 1807-1842. Urząd ten dotyczył samorządu miejskiego i powołany został przez Komisję Rządzącą Księstwa Warszawskiego, 29 września 1842 roku na mocy carskiego zarządzenia przemianowany w Królestwie Kongresowym na magistrat.)

        • Maciej Miłosz

          No tak, zapomniałem, że w języku polskim żadne słowo nie ma więcej niż jedno znaczenie. Teoria językowa na miarę Twojej interpunkcji. Już wiem skąd te spacje przed wykrzyknikami w co drugim zdaniu.

    • Violetta Ostrowska

      Też się już tu dwa razy zastanawiałam . I nic ! Nie mogę nigdzie znależć informacji że cofneliśmy się do czasów -municypalnych. Ha,ha,ha…

      • Maciej Miłosz

        To musisz mieć straszne problemy. Wystarczy wpisać w google hasło “municypalny”, żeby słownik PWN wyjaśnił “municypalny «mający związek z samorządem miejskim»”. Mam nadzieję, że pomogłem w tej jakże trudnej sprawie.

        • Violetta Ostrowska

          Umiesz czytać to zerknij powyżej ! Dwa dni wcześnej….(1842) IGNORUJĘ. Możesz się już do mnie nie udzielać . Zasada : Nie kłóć się z i….ą, bo najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem!

          • Maciej Miłosz

            Widać dalej problemy z napisaniem czegokolwiek merytorycznego.

  • GlosGlos

    Miasto Świdnica ma w ogóle problem z biedą, patologią oraz przestępczością… do tego dochodzi masa bezdomnych ludzi(…)
    Masa bezdomnych ludzi nie dotyczy tylko samego centrum Świdnicy, lecz też innych rejonów Świdnicy.

    Straż Miejska przecież sama ma problemy z walką na dworcu PKP… mnóstwo bezdomnych śpi na dworcu, jeden wielki smród, bijatyki i szczanie na holu dworca(…)
    To wszystko dzieje się przed drzwiami siedziby Straży Miejskiej…

    Służby są też bezradne, takich ludzi w Świdnicy jest od groma,
    co z nimi zrobić ?

    zabić ich mają ?

    mandatami karać jak oni nie zapłacą ?
    czy wywozić ich na inne ulice poza centrum ?

    Takie działania nic nie pomogą !

    Bieda w Świdnicy, brak możliwości w różnych sferach życia, to wszystko powoduje, że ludziom odbija… ludzie uciekają w alkohol, tracą mieszkania, inni popełniają samobójstwa.
    Wszyscy sobie z tego zdajemy sprawę jak to wygląda w Świdnicy, tylko dlaczego wszyscy udają że jest super, nikt z władz nie powie tego wprost…

    • wo

      Z pewnością nie jesteś głosem rozsądku. Z Twojej wypowiedzi wynika, że tylko w Świdnicy jest problem z bezdomnymi, ale doskonale wiemy, że nie jesteśmy jakimś ewenementem. Większe miasta mają jeszcze większe zmartwienia. Niestety, nikt jeszcze nie wpadł na pomysł jak temu zaradzić. Biedy jak widać strasznej nie ma, skoro ja i Ty mamy środki chociażby na internet, aby móc uczestniczyć w tej dyskusji.
      Ba! Napomnę, że kraje rozwinięte także miewają problemy z bezdomnością. Tylko tego wątku i skali problemu nie poruszamy, bo nas to nie dotyczy, żyjemy w Polsce. A jeżeli aż tak strasznie tutaj jest to co tu jeszcze robisz?

      • GlosGlos

        Ja to znam pewnych źródeł…
        zapytaj w MOPSie i w um…
        Porównawczo Świdnica wypada jak wypada.

      • Violetta Ostrowska

        Fakt że nie tylko w Świdnicy. Np. w Berlinie największa część bezdomnych to – nasi rodacy. Itd. itp…
        Tylko tego wątku i skali problemu nie poruszamy, bo nas to nie dotyczy, Jeżeli aż tak strasznie dla ,,wo” NIE jest to poczekamy aż zacznie dotykać. Życie bywa przewrotne i nie zawsze warto zadawać komuś pytanie co tu jeszcze robisz ! Nikt z nas nie wie co go spotka jutro ! Niestety nie wszystko zależy od naszej woli ! W tym temacie z ,,głosem” trudno się nie zgodzić. Miasto tak jak wiele innych małych miejscowości się wyludnia i starzeje. Tylko część młodych ma perspektywy na stabilną pracę i godną płacę a to podstawowy warunek do podejmowania decyzji o swojej przyszłości.

    • Kamil

      Masa bezdomnych ludzi, czy aby na pewno to Świdniczanie? We Wrocławiu
      też widziałem masę bezdomnych. Być może miasto przyciąga takie typy, bo
      są w stanie się tutaj utrzymać, nie pracując. Dostają pomoc, jedzenie,
      są w stanie coś wyżebrać.

      Druga sprawa, czy ci ludzie chcą wyjść
      ze swojej bezdomności. Czy oni są w stanie przyjąć pomoc, żeby stanąć na
      własnych nogach i zacząć się utrzymywać. Czy oni czasem nie wolą
      takiego życia jakie teraz prowadzą. Schronisko Brata Alberta oferuje im
      mieszkanie, środki czystości, 3 posiłki. Jedyne co od siebie trzeba dać,
      to przestać pić. Mogliby też podjąć jakąś pracę, a w przyszłości
      również wynająć sobie swój własny pokój lub mieszkanie, jak tysiące
      pracowników z Ukrainy. Obcokrajowcy dają radę, a Polacy nie mogą dać
      rady u siebie? Czy oni po prostu nie chcą? Może życie pasożyta jest dla
      nich atrakcyjniejsze.

      • GlosGlos

        Piękna teoria a życie swoje, służby o tym wiedzą jak jest tu i gdzieś indziej.

      • nmisiek

        A słyszałeś o jakimś programie wychodzenia z bezdomności, bo ja nie?Dajemy wikt i opierunek, bo to najłatwiejsze. I czasem najtańsze.
        Jak nałogowy alkoholik może nie chcieć pić skoro jest nałogowym alkoholikiem? A czy schronisko oferuje jakąś terapię od uzależnienia? Alkoholizm to choroba, którą trzeba i można leczyć. Ale nikt tym się nie przejmuje. Kiedyś, za nieboszczki komuny, był nakaz skierowania na odwyk. Mógł go wydać sąd, zakład pracy, egzekutywa partii i insze czynniki społeczne. To, czy dawało to efekty, to inna sprawa. Sam fakt, wstyd, skierowania czy bycia na odwyku, niejednego sprowadzał na dobrą drogę. A teraz cóż, mamy wolność. Każdy jest panem swego losu. Zatem “hulaj dusza piekła nie ma”.

        • Kamil

          Programy często mają to do siebie, że dużo kosztują, a efekty są marne. Na programy przeznaczone dla Romów wydano w sumie 80 mln złotych, np. program „Innowacyjni Romowie na rynku pracy” pochłonął 2,4 mln zł. „GP” przypomina, że np. w Wielkopolsce „prawie 70 proc. – innowacyjnych Romów – w wieku od 16-29 lat jest analfabetami”.
          Albo trzeba by było wprowadzić nowe prawo, które na siłę leczyło by tych bezdomnych (ale chyba tak się nie da, bo oni są wolni, być może nawet przepisy unijne na to nie pozwalają). Na siłę to można leczyć tylko z homofobii (np. w Holandii), ale nie z alkoholizmu. Nie wolno też takich niebieskich ptaków zagonić do pracy (kolonii karnych też nie mamy). Dopuki nie naruszają żadnych przepisów to są wolni. Za zachodnią granicą też jest pełno takich w wielu dużych miastach i też nie za bardzo mogą sobie z nimi poradzić.

          Jedyna recepta, to chyba przestać im pomagać i nie dawać nic żebrakom. Może wtedy sami wzięliby się za jakąś pracę.

          • YES

            program „Innowacyjni Romowie na rynku pracy” brzmi prawie tak śmiesznie jak MUNICYPALNI 🙂 rom na rynku pracy..oj nie mogie ..chyba leży i gazetą się wachluje… :-))

          • Violetta Ostrowska

            Na rynku …to kobiety z dziećmi całymi dniami wyciągają kasę od przechodniów ! Jedyne co mnie martwi to los tych dzieci na które wyciągają jałmużnę!

          • nmisiek

            Dlatego wspomniałem, że idziemy na łatwiznę i dajemy wikt i opierunek. I jak ci ludzie mają chcieć się zmienić gdy wszystko dostają za darmo i pod nos. Akcje typu “łapanka” na Łukowej nic nie da, odleży na “wytrzeźwiałce” i po 8 godzinach muszą takiego wypuścić.
            A jeśli chodzi o leczenie na siłę z jakichkolwiek fobii to akurat jest dobre i pożyteczne, no i przynoszący efekty.

          • Violetta Ostrowska

            To faktycznie jest recepta – MOBILIZACJA! Nie wspierać alkoholików w alkoholiżmie. Sami muszą znależć swoje dno żeby się odbić lub …nie !

      • Violetta Ostrowska

        Fakt ! Alkoholicy dostają pomoc i nie muszą pracować . Jedyny ich problem to jak zakombinować kasę na najmniej szlachetne trunki np. denaturat. ,,Znieczuli się” to mu wszystko jedno. Schroniska faktycznie mogą przyciągać bezdomnych ale alkoholik to ktoś kto pije bo musi i nic poza tym. Czasem krótka przerwa na dożywienie . Czasem trafiają się osoby które sięgnełu DNA żeby się od niego odbić , reszta już nie jest w stanie lub nie chce innego życia . Na pocieszenie dopiszę że z tym nałogiem ma problem wiele bardzo sławnych ludzi. Pracownicy z Ukrainy , żyjący bardzo skromnie (na granicy wegetacji) z kiepskich pensji oszczędzają i często wszystko co się da wysyłają do domów i rodzin. Tak jak spora część naszych. Może tam kiedyś kupią sobie mieszkanie i wyposażenie z tych oszczędności , bo tu by im było ciężko zapracować na swoje.

  • Polak

    Jest to problem tylko co z tym zrobić wystarczy jeden koleś na dworcu i się nie wejdzie taki smród gdzie oni mają się podziać co z nimi zrobić .

    • Perun

      Przypomniał mi się paradoks żula: jedzie żul tramwajem a tramwaj jedzie żulem…

  • Wiktor Lis

    W bramach na ul. Kotlarskiej również bardzo często nocują bezdomni a zjawisko nasiliło się mniej więcej od października 2017 r. Procent jest taki, że 9 na 10 bezdomnych jest zachlanych i oczywiście zostawiają często po sobie na klatce schodowej wyczuwalne ślady- delikatnie mówiąc…. Gdy za każdym razem ich gonię i wysyłam do noclegowni to pytają gdzie to jest bo nie pochodzą ze Świdnicy. Nie wiem- albo mają taką wspólną ustaloną wersję, albo rzeczywiście są spoza miasta. Jakby tak stanąć wieczorem na Kotlarskiej lub Grodzkiej i obserwować- tak koło godz. 22.30 to można zobaczyć 2-3 osobowe grupki bezdomnych, którzy chodzą od bramy do bramy i sprawdzają czy otwarte. Co do wypocin różnych forumowiczów “wszechwiedzących znawców wszystkich problemów społecznych” to informuję, że nie można zawsze wszystkiego co złe zwalać na miasto, bezrobocie itp itd. Jak to jest, że jeden potrafi nie chlać i robić coś aby spokojnie choć skromnie móc żyć a większość ludzi w podobnej sytuacji tylko chleje i podpiera plecami budynki…

    • nmisiek

      Odpowiedź prosta – nałóg. Jeden jest od czegoś uzależniony, a drugi nie.

  • Alojzy

    To samo jest na Placu Drzymały. Istna noclegownia! Nic w tym dziwnego skoro alkohol mogą kupić nawet w niehandlową niedziele w lokalnej melinie, która dosyć dobrze z tego żyje. Wiecej patroli pieszych i rowerowych!

  • Perun

    Kolejna lokalizacja to ławki pod Apteką pod Bykami. Dziś wzywałem pomoc dla napranego delikwenta, który spadł z ławki i rozbił głowę. Tak jest nimi codziennie. Angażowane są w pomoc degeneratom siły i środki, których potem brakuje tym, którzy ulegli prawdziwym wypadkom.

    • YES

      fakt i do tego takie bydle ma pierwszeństwo przed np. cierpiącym dzieckiem

    • Violetta Ostrowska

      PRAWDA !

  • elaninae

    Śmierdzący problem? jak tak można pisać w kontekście do ludzi? Nieważne jaki jest powód ich bezdomności czy jest to nałóg alkoholowy czy bieda, choroba i brak pomocy innych. Autor ?gardzi? biednymi ludźmi którzy są uzależnieni od alkoholu. Jeśli tak nie jest to powinien lepiej dobierać słowa.

    Ile razy więcej empatii mają ludzie którzy widzą porzuconego psa rozczulają się a tu ?śmierdzący problem?

    • Anty-Cebula

      Xd. Może dlatego że pies będzie chętny na nocleg czy adopcję. A nie raz widziałem i czytałem, jak to oferowali to i to bezdomnym to oni się buntowali i nie chcieli żadnej pomocy. Więc to ich wybór że taki los, więc śmierdzący problem jest jak najbardziej dobrym określeniem. Ostatnio byłem świadkiem jak pewien Pan z rozbitą głową (była zabandażowana) kupował w sklepie tylko jedzenie i wodę. Takim współczuje całym sercem, bo potrafią żyć bez chlania do nieprzytomności. Co innego jak bezdomny nie dostał oferty pomocy. Ale jak dostał i odmówił to niech się nie dziwi że jest traktowany jak gówno. Od pomocy może się zacząć życie od nowa, umyje się, zje coś, może nawet ubrania ładniejsze znajdzie. Może się go zmotywuje i spróbuje pracy przykładowo jako pracownik oczyszczania miasta, skoro miał dużą styczność z tym ostatnimi czasy, małych pieniędzy tam nie mają. Kupi sobie ładniejsze ubrania, mieszkanie wynajmie i jakoś wyjdzie na prostą :).

    • Wiktor Lis

      elaninae- częściowo masz rację. Tylko jak inaczej pisać o takich ludziach w kontekście takiego przypadku, że jeden z nachlanych bezdomnych, zesrał się u nas w bramie na półpiętrze, zaszczał posadzkę, że śmierdziało przez tydzień aż przyszły sprzątaczki. Do dzisiaj jest żółty zaciek na lastriko. Potem leżał w tym moczu ze spuszczonymi do kolan spodniami, pozostawił po sobie pół paczki niedopalonych petów… Nie kopnęłabyś w zad ????

    • Perun

      Różnica jest taka, że za bezdomność psa ZAWSZE odpowiada jakiś człowiek, a bezdomny człowiek odpowiada sam za swoje wybory. Wolność idzie zawsze z odpowiedzialnością. W wszystkich przypadkach bezdomności ludzi, sam bezdomny przyczynił się do tego stanu rzeczy, torturując swoim zachowaniem swoich bliskich do tego stopnia, że ci się od niego odwrócili w samoobronie. Zawsze się pochylę i udzielę pomocy leżącemu na ulicy bez względu na to jak od niego śmierdzi, ale rozumiem determinację rodzin tych ludzi, którzy się ich wyrzekli po wieloletnim piekle, jakim im zgotowali.

    • Swidniczanin

      Ooo! Chyba Justyna T. się odezwała 😉

      Trzeba nazwać rzecz po imieniu. Jak ktoś się nie myje i robi w gacie to potem śmierdzi. Nieważne, czy będzie to menel czy człowiek, który pracuje, ma dom, mieszkanie samochód itd. Z resztą, którego by nie zapytać, schemat jest ten sam – zamiast pracować woli chlać, znęca się nad rodziną i wyrzucają go na zbity pysk. Ów “biedak” nie rokuje poprawy, woli dalej w ten sposób żyć. Zmusić go do niczego nie można, bo przecież żyjemy w wolnym kraju i każdy może wybrać, a on nie chce. Jest schronisko ale i są warunki – jeść dostanie, spać będzie miał gdzie, może się wykąpać i dostać ciuchy ale w zamian trzeba coś zrobić na rzecz tego schroniska. Ale taki nie chce. On woli chlać. I niestety, na takie coś idą moje podatki bo pracuję i wszystkie składki mój pracodawca odprowadza. Taka spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Tak samo z Romami – przyjeżdżają samochodem, ustawiają się, żebrzą i wzbudzają litość a potem samochód wieczorem przyjeżdża i jadą. Utarg jest, można sobie za to nakupić markowych ciuchów i jest super. I mnie ktoś będzie wciskał ciemnotę, że to biedni ludzie i jeszcze ja mam się nad takimi rozczulać? Nikagda.

    • Violetta Ostrowska

      TEŻ GARDZĘ TEGO TYPU – SMRODEM ! Na dodatek nie chciała bym dotykać niczego co było wcześniej używane przez niemytych i nieleczonych. Higiena i troska o własne zdrowie.
      O ,,żródle” tego odoru trudno się wypowiadać nie znając wszystkich indywidualnych przypadków. Cyt.( Zanim osądzisz mnie i moje życie, włóż moje buty, przejdź ścieżki życia, które ja przeszłam, przeżyj moje bóle, smutki i cierpienia. Wytrwaj tyle ile ja wytrwałam, upadnij tam, gdzie ja upadłam i podnieś się tak samo jak ja się podniosłam. Kiedy już naprawdę poznasz moją historię, będziesz miał prawo, żeby oceniać mnie i moje życie.)
      To jest fakt że widząc porzuconego psa część nas chce pomóc , zgłosić , oddać do schroniska bo sam sobie nie pomoże a człowiek w takim stanie sam musi zadeklarować że chce pomocy – realnej a nie kasy na picie ! Kto ma tego typu empatię może zabrać do domu , umyć i oprać ! Nie będzie smrodu , nie będzie odruchu wymiotnego , nie będzie pogardy !