Strona główna 0_Slider Pokazywali najpiękniejsze zakątki regionu. Zostali zaatakowani, policja odmówiła przyjęcia zgłoszenia. “Zachowanie zdumiewające...

Pokazywali najpiękniejsze zakątki regionu. Zostali zaatakowani, policja odmówiła przyjęcia zgłoszenia. “Zachowanie zdumiewające i przykre”

6

Piszą przewodniki, wydają albumy i opisują piękne miejsca w Polsce i Europie, które warto zwiedzić. Beata i Paweł Pomykalscy, autorzy podróżniczego bloga “Adventum – konkretnie o podróżach”, goszcząc w Zagórzu Śląskim zostali zaatakowani przez agresywnego mężczyznę. W celu zgłoszenia całego zdarzenia udali się do Komendy Powiatowej Policji w Świdnicy. Ich zawiadomienie nie zostało jednak przyjęte. – Jedyne czego chcieliśmy to po prostu powiadomić jakiś organ, że w turystycznej miejscowości można zostać zaatakowanym. No i w tej sposób z postawy obywatelskiej zostaliśmy wyleczeni – kwitują podróżnicy.

Do zdarzenia doszło 18 czerwca w godzinach przedpołudniowych w Zagórzu Śląskim – opowiada Beata Pomykalska, podróżniczka prowadząca wraz z mężem bloga “Adventum – konkretnie o podróżach”, a także autorka przewodników turystycznych m.in. o Dolnym Śląsku. Goszcząc w Zagórzu, Paweł Pomykalski – znajdując się w miejscu publicznym i posiadając wszystkie stosowne zezwolenia – wykonywał dronem zdjęcia zamku Grodno. W pewnym momencie z jednej z posesji wybiegł człowiek, który go zaatakował. – Wyzywał go od ch..jów, idiotów i debili, a następnie zaczął szturchać i mocno popychać, krzycząc przy tym m.in. “wypierd…”. Na szczęście poza sporymi nerwami i bolącą ręką nic poważniejszego się nie stało, ale gdyby zepchnął Pawła z chodnika na dość ruchliwą ulicę albo gdyby go przewrócił mogłoby się to skończyć gorzej (gdyby trafiło na mnie, to na pewno tak właśnie by się skończyło). Nie wspominając już o tym, że mogliśmy stracić sprzęt, a więc ponieść dość dużą stratę – relacjonują podróżnicy.

Po odjechaniu wpadliśmy na pomysł, że taką sprawę pewnie warto zgłosić. Nigdy wcześniej nic podobnego nam się nie przytrafiło więc oczywiście nie mamy doświadczenia. Paweł zadzwonił na 112 i uprzejmy pan dyżurny – po upewnieniu się, że nic nam nie jest – zalecił wezwanie policji na miejsce lub zgłoszenie się do dogodnego dla nas posterunku policji. Ponieważ już odjechaliśmy kawałek, wybraliśmy drugą opcję. Naszym celem była Świdnica, więc uznaliśmy, że tam załatwimy sprawę zgłoszenia. Kierowaliśmy się myślą, iż w ramach “obywatelskiego obowiązku” o takich rzeczach trzeba informować – tłumaczą Pomykalscy.

Beata i Paweł Pomykalscy (fot. Adventum)

Próba zgłoszenia nieprzyjemnej sytuacji zakończyła się jednak niepowodzeniem. Oficer dyżurny świdnickiej komendy miał kategorycznie stwierdzić, że nie przyjmie zawiadomienia w tej sprawie, sugerując aby zgłoszenia dokonać w Głuszycy albo w Wałbrzychu, bowiem do zdarzenia nie doszło na terenie podlegającym Komendzie Powiatowej Policji w Świdnicy. Nie pomogły wyjaśnienia ze strony podróżników, którzy wskazywali, że możliwość zgłoszenia się do najbliższej jednostki policji zasugerował im operator numeru alarmowego 112. – Wywiązała się bardzo nieprzyjemna rozmowa z dyżurnym, który na nasze wątpliwości wykrzyczał mniej więcej: na 112 siedzą studenci i oni nie znają przepisów prawa. Naprawdę? Taka wypowiedź pracownika jednej służby o pracowniku drugiej służby? Tym bardziej, że jedyne czego chcieliśmy to po prostu powiadomić jakiś organ, że w turystycznej miejscowości można zostać zaatakowanym – wskazują blogerzy. – Nawiasem mówiąc, nikt – poza panem pod 112 – nawet nie zapytał, czy faktycznie nic nam się nie stało i jak nam można pomóc. Zamiast podstawowej troski, popis arogancji. Ogromne rozczarowanie.

Rozczarowanie i zaskoczenie reakcją, z jaką spotkali się w świdnickiej komendzie, stało się tym większe, po tym jak podróżnicy postanowili dodatkowo zapoznać się z przepisami oraz opublikowanymi na stronach ministerialnych zachętami dotyczącymi zgłaszania przestępstw. – Sprawdziliśmy stronę rządową jak zgłaszać przestępstwa. Widnieje tam informacja: “w dowolnej jednostce policji. Jeśli zgłosisz przestępstwo w jednostce, która nie jest właściwa dla miejsca jego popełnienia – twoje zgłoszenie zostanie przekazane do odpowiedniej jednostki, gdzie sprawa będzie prowadzona”. Ba, jest nawet napisane dlaczego warto zgłaszać: “dzięki temu pomożesz policji w zatrzymaniu przestępcy i na przykład: uchronisz siebie i innych przed jego kolejnymi działaniami – na przykład przed kolejną kradzieżą albo pobiciem, zwiększysz bezpieczeństwo w swojej okolicy”. Przed opublikowaniem tego posta skontaktowaliśmy się z rzecznikiem prasowym świdnickiej komendy. Trafiliśmy na osobę sprawującą zastępstwo. Nie uzyskaliśmy odpowiedzi na zadane pytanie dlaczego nie udzielono nam zgodnie z prawem pomocy, ale prośbę o mailowe wysłanie zapytania w tej sprawie. Tak też uczynimy – twierdzą podróżnicy. Rozważają przy tym skierowanie pytań w tej sprawie do Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, a także podjęcie dalszych kroków, które uzależniają od uzyskanych odpowiedzi.

Jak zaznaczają Pomykalscy, nigdy wcześniej nie byli ofiarami ataku, a taka sytuacja zdarzyła im się pierwszy raz. – Byłam bardzo zaskoczona, bo przecież jest to miejscowość turystyczna, do której przyjeżdża mnóstwo osób, a w wakacje pewnie będzie ich jeszcze więcej. Takie zachowanie było dla mnie zdumiewające, a człowiek, który nas zaatakował może stanowić zagrożenie również dla innych turystów. Dobrze byłoby, aby policja sytuację sprawdziła i wyjaśniła – dodaje Beata Pomykalska. – Mimo tej sytuacji, nie zniechęcamy się i będzie wracać w te okolice – deklaruje podróżniczka. Małżeństwo ma już w planach przygotowanie przewodnika po okolicach Świdnicy.

W sprawie sytuacji, jaka spotkała podróżników, zwróciliśmy się z pytaniami do komendy wojewódzkiej. Jak informuje Monika Kaleta z KWP we Wrocławiu, odpowiedź zostanie udzielona po zapoznaniu się ze sprawą i jej dokładnym wyjaśnieniu.

/asz, mn/