Strona główna 0_Slider Drużyna LKS Sudety Kątki wysprzątała las wspólnie z Waldemarem Woźniakiem

Drużyna LKS Sudety Kątki wysprzątała las wspólnie z Waldemarem Woźniakiem

1

-Bez nich w życiu nie dałbym rady! Do wyciągnięcia było opony od kombajnów, sam bym nie ruszył – mówi Waldemar Woźniak. Mieszkaniec Pszenna zasłynął z samotnego porządkowania przydrożnych rowów, zagajników i poboczy. W Kątkach znalazł silne wsparcie w postaci drużyny piłkarskiej LKS Sudety Kątki.

Wieloletni pracownik Poczty Polskiej po przejściu na emeryturę postanowił rozprawić się z tonami śmieci, zalegającymi w jego rodzinnej miejscowości. Im więcej sprzątał, tym bardziej był załamany ogromem odpadów, wyrzucanych nielegalnie nad brzegami rzek, w laskach, na obrzeżach pól. Samotnie wysprzątał kilka miejscowości w gminie Świdnica, stale dba o czystość wokół dróg powiatowych, a teraz porządkuje sąsiednią gminę – Marcinowice. Sam uprzątnął ponad 6 ton odpadów między Pszennem, Kątkami i Gogołowem, ale przy niewielkim lasku w Kątkach poczuł się bezradny – Tam było tyle opon, a zwłaszcza tych ogromnych, od kombajnów, że wiedziałemsam nie dam rady – rozkłada ręce. O pomoc zwrócił się do sołtysa. – Okazało się, że pan Adam Ciuba ma czterech synów i wszyscy grają w piłkę nożną w jednej drużynie. Dostałem zaproszenie na niedzielny mecz i wtedy pogadałem z chłopakami. Umówiliśmy się na wtorek po południu. Mieli mieć trening, ale poświęcili swój czas na sprzątanie – cieszy się samotny ekolog.

We wtorkowe popołudnie rękawy zakasali Adam Ciuba – sołtys i kierownik drużyny, trener Janusz Kondracki, prezes klubu Piotr Dybul, kapitan drużyny Wojciech Ciuba, radny Artur Fiołek oraz piłkarze: Wojciech, Jakub, Eryk i Kacper Ciuba, Jacek Janes, Marek Grzelak i Łukasz Dybul. Sportowcy wraz z Waldemarem Woźniakiem wyciągnęli około 12 ton odpadów. Prezes użyczył swojego samochodu do transportu. – Wszystko zwieźliśmy na jedno miejsce, tam gdzie już wcześniej układałem zebrane śmieci. Jest tego bardzo dużo i wiem, że wójt złapał się za głowę, bo to koszty są z wywózką na wysypisko, ale przecież nie można tych odpadów zostawić – kwituje Waldemar Woźniak.

W gminie Marcinowice sołtysi sporządzili listę miejsc, gdzie zalegają wyrzucane przez ludzi fotele, lodówki, opony. Waldemar Woźniak zapowiada, że systematycznie będzie je sprzątał. – Mam już deklarację od piłkarzy z Kątek, że znowu mi pomogą, zgłaszają się kolejni chętni – cieszy się społecznik. A dzisiaj znów sprząta sam. Zajął się poniemieckim opuszczonym cmentarzem w Kątkach.

Agnieszka Szymkiewicz
szymkiewicz@swidnica24.pl