Strona główna 0_Slider Wilki podchodzą pod Lutomię i Bojanice

Wilki podchodzą pod Lutomię i Bojanice

29

Wilki są na pewno, co najmniej cztery – mówi z przekonaniem Rafał Radaj, szef koła łowieckiego Dzik. Do myśliwego zwrócił się zaniepokojony rolnik, który stracił cielę, pasące się na łąkach między Lutomią a Bojanicami. Sprawcą zagryzienia miał być wilk. – Albo psy – odpowiada Malwina Boncol z Nadleśnictwa Świdnica, ale dodaje, że leśnicy faktycznie w tych okolicach natknęli się na ślady, świadczące o obecności wilków.

Myśliwy nie ma wątpliwości, że wilki już są w lasach nieopodal Świdnicy. – Świadczą o tym ślady, na jakie natrafiamy, a przede wszystkim to, że ginie coraz więcej saren i muflonów. Zagryziony cielak także nie dziwi, to wyjątkowo łatwa zdobycz – mówi Rafał Radaj.

Nie ma powodów do szczególnego niepokoju. Wilki potrzebują olbrzymich obszarów, nie dziwi fakt, że są widziane także na naszych terenach. Trudno jednak mówić o tym, że wilki zamieszkują obecnie jedno konkretne miejsce, raczej stale się przemieszczają, a ich teren łowiecki może obejmować nawet 150 km2 – uspokaja Malwina Boncol z Nadleśnictwa Świdnica. Zagryzienie cielaka nie musi być sprawką wilków. – Te zwierzęta polują po to, by zaspokoić głód, a więc zjadają zwierzynę w całości, pozostawiając tylko szkielet. To, co stało się z cielakiem, wskazuje raczej na psy, które zazwyczaj szarpią swoją ofiarę i zostawiają niezjedzoną – dodaje. Natomiast leśnikom w lasach nieopodal Świdnicy zdarza się natknąć na pozostałości po zjedzonych muflonach, co wskazuje na obecność wilka.

Pozostałości po jeleniu, zjedzonym przez wilki. Zdjęcie pochodzi z Nadleśnictwa Kościerzyna; fot. Zdobysław Czarnowski

Rafał Radaj sądzi, że za zagryzieniem cielaka również stoi wilk. – Najprawdopodobniej polowania uczyła się wilcza młodzież. Taki trening jest najłatwiejszy na ogrodzonym terenie, gdy zwierzęta nie mają drogi ucieczki. W tym konkretnym przypadku wilki zostały przepłoszone – tłumaczy. Nie dziwi się, że coraz więcej obaw o swoje stada mają rolnicy. – W tej chwili mogą jedynie starać się jak najlepiej zabezpieczać bydło. Wilk jest pod ochroną i nie możemy do niego strzelać – dodaje. – Absolutnie myśliwi nie są przeciwnikami wilków, ale trzeba mieć na uwadze fakt, że im więcej będzie tych drapieżników, tym bardziej można się martwić o populacje sarny, muflona i jeleniowatych. W tym roku nie widziałem jeszcze na naszym terenie saren z młodymi. Być może już padły łatwym łupem wilków.

Wilki zazwyczaj usuwają z lasu od kilku do kilkunastu procent populacji jeleni, saren i dzików. Ich obecność może wpływać na obniżenie zagęszczenia populacji różnych gatunków zwierząt leśnych, jednak na pewno nie doprowadzą do ich wyginięcia – zapewnia przedstawicielka świdnickiego Nadleśnictwa. – Pamiętać należy, iż wilk jest naturalnym elementem środowiska. Obecność tego drapieżnika wpływa na ograniczenie populacji zwierząt kopytnych, chroniąc  tym samym las i uprawy rolne. Ponadto z przeprowadzonych badań (Garrot i in. 2009) wynika, iż wilki maja wpływ na zachowania gatunków, na które polują. Jelenie na obszarach zasiedlonych przez wilki są czujniejsze, częściej zmieniają miejsca żerowania i pozostają w nich krócej, przemieszczają się częściej i na większe odległości, przez co bardziej równomiernie wykorzystują zasoby pokarmowe. Należałoby zwrócić uwagę na fakt, że 2,5–3,5% biomasy pokarmu wilków stanowią koty i psy.  Dlatego warto zastanowić się nad wypuszczaniem swoich czworonożnych przyjaciół „luzem”.

Od ponad roku wilki widywane są w okolicach Gór Sowich, penetrują coraz dalsze rejony. Na razie leśnicy nie stwierdzili, by miały tu swoje nory. Może się jednak zdarzyć, że zamieszkają w naszych lasach na stałe.

Agnieszka Szymkiewicz