Być niepełnosprawnym? Świdnicka młodzież sprawdza

Być niepełnosprawnym? Świdnicka młodzież sprawdza [FOTO]

1
PODZIEL SIĘ

Na wózkach inwalidzkich, o kulach i z opaskami na oczach, wcielając się w osoby niepełnosprawne, młodzież próbowała pokonać trasę z ul. Traugutta do świdnickiego Rynku. Nie było to łatwe zadanie. Trudności sprawiała nierówna kostka brukowa, krawężniki, strome pochylnie czy brak podjazdów. Zajęcia prowadzone przez nauczyciela pozwoliły uczniom przekonać się, z jakimi trudnościami mierzą się na co dzień niepełnosprawni, a także lepiej przygotować się do zawodu.

W role osób niepełnosprawnych wcielili się uczniowie Technikum Ortopedycznego w Świdnicy. – Uczniowie przyszli na zajęcia, by sprawdzić jak funkcjonują osoby niepełnosprawne, a także by lepiej pojąć sens swojej przyszłej pracy. Teoria jest bardzo ważna, ale w praktyce łatwiej będzie im to zrozumieć – tłumaczy nauczycielka Małgorzata Rogólska z Technikum Ortopedycznego w Świdnicy. Takie zajęcia w szkole odbywają się regularnie i skierowane są głównie do klas pierwszych. – Dzięki nim potrafimy sobie zdać sprawę jak cierpi osoba niepełnosprawna. Przekonałem się, że jest o wiele trudniej wykonać proste codzienne czynności – stwierdza Krystian, uczeń Technikum Ortopedycznego.

Młodzież pod okiem nauczyciela próbowała poradzić sobie z przeszkodami na trasie od ul. Traugutta, przy której mieści się szkoła, do świdnickiego Rynku. Uczniowie poruszali się z opaskami na oczach, na wózkach inwalidzkich i o kulach. Problem sprawiała nierówna kostka brukowa, krawężniki, strome pochylnie czy brak podjazdów. – Nawet jak są niezbyt wysokie krawężniki to ciężko wjechać na chodnik, od razu wózek skręca. Trudność sprawia także poruszanie się po tej kostce – zauważa Weronika.

Według uczniów zajęcia tego typu są bardzo przydatne. – Podchodzę do tego poważnie. Wcześniej pracowałam z dziećmi niepełnosprawnymi w Ośrodku Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczym w Świdnicy. Zajęcia bardzo mi się podobają – dodaje Sandra.

Tekst i zdjęcia: AN

  • MjR Smyr

    Lata pracy, cierpliwości, inwestycji, pieniędzy i czasu. Wtedy będą widoczne efekty, choć szczerze mówiąc, jak porównam Świdnicę do tej sprzed choćby 10 lat lekkie zmiany na korzyść widać. Mówię to z perspektywy niepełnosprawnego poruszającego się o własnych siłach. W-skersi mają tu naprawdę ciężko i będą mieli jeszcze ładnych kilka lat, bo miasto z pewnością nie zajmie się kwestią barier w architekturze dopóki nie pokończy aktualnych ledwo rozgrzebanych inwestycji drogowych, stadionowych itp.