Strona główna 0_Slider Sołtys Wirek ciągnęła psa za samochodem. Jest wniosek o jej odwołanie, ale...

Sołtys Wirek ciągnęła psa za samochodem. Jest wniosek o jej odwołanie, ale mieszkańcy bali się na zebraniu złożyć podpisy

16

Awanturą zakończyło się przedstawienie podczas piątkowego zebrania wiejskiego w Wirkach wniosku o odwołanie Teresy M. z funkcji sołtysa. 59-latka została oskarżona przez Prokuraturę Rejonową w Świdnicy o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad swoim psem, którego przywiązała do samochodowego haka i ciągnęła po drodze. Kobieta nie zdecydowała się dotychczas na złożenie rezygnacji, jednak decyzję w sprawie jej odwołania mogą podjąć mieszkańcy miejscowości. Część mieszkańców boi się linczu ze strony rodziny Teresy M.

Przypomnijmy, 6 kwietnia Teresa M. przywiązała psa do samochodowego haka i ciągnęła go po drodze między Wirami a Wirkami. Kobieta została zatrzymana i trafiła do policyjnego aresztu. Czworonóg, który był przez nią ciągnięty, został odebrany przy policyjnej asyście przez pracowników świdnickiego schroniska dla zwierząt i trafił pod opieką w przychodni weterynaryjnej. – Pies był mocno poobijany. Miał zdartą łapę i krwawiącą ranę z korpusu. Był brudny, śmierdzący, zaniedbany, karmiony najprawdopodobniej zlewkami – mówiła Adrianna Kaszuba z Fundacji Mam Pomysł, która prowadzi schronisko w Świdnicy. W schronisku otrzymał imię Brego.

Brego

Kobieta został przesłuchana i częściowo przyznała się do popełnionego czynu. – W swoich wyjaśnieniach potwierdziła, że pies jej uciekł, dostała telefon, że pies znajduje się w miejscowości Wiry. Stąd też udała się tam samochodem, a po odnalezieniu psa podjęła decyzję o przywiązaniu go łańcuchem do haka holowniczego, w ten sposób usiłując doprowadzić go miejsca zamieszkania. Jak wyjaśniała, psa obserwowała w lusterku wstecznym, jednak w pewnym momencie straciła z nim kontakt wzrokowy. W momencie gdy się zatrzymała, zakrwawiony pies leżał na ziemi – charczał, miał widoczne obrażenia ciała. Zatrzymały się też przypadkowe osoby, które widziały to zdarzenie i pomogły włożyć psa do bagażnika. Kobieta z psem przyjechała do miejsca zamieszkania, gdzie następnie udała się również policja, która odebrała psa i przekazała go do schroniska – relacjonował Marek Rusin z Prokuratury Rejonowej w Świdnicy.

29 czerwca prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko sołtys wsi Wirki. – Zarzucamy jej, że 6 kwietnia 2021 roku na trasie między Wirami a Wirkami znęcała się ze szczególnym okrucieństwem nad psem w typie owczarka niemieckiego, w wieku 6-8 lat, w ten sposób, że przywiązała go łańcuchem o długości około 19 metrów do haka holowniczego samochodu osobowego, czym zmusiła go do konieczności poruszania się za pojazdem, który jechał z prędkością co najmniej 40-50 km/h, na dystansie co najmniej kilkuset metrów. Pies biegł po asfalcie oraz poboczem, a w następstwie utraty sił przewrócił się i był ciągnięty w sposób bezwładny za samochodem. Doznał starcia kości i pazurów, rozdarcia mięśni i skóry, a także zwęglenia tkanek, które powstało wskutek tarcia ciała o chropowatą powierzchnię. Biegły weterynarz określił, że są to obrażenia, które stwarzały realne zagrożenie dla życia i zdrowia psa. Kwalifikujemy to zdarzenie jako znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem, jako działanie świadomie okrutne – informował Rusin. Teresie M. grozi do 5 lat pozbawienia wolności, przepadek psa, a także może wobec niej zostać orzeczone świadczenie na rzecz podmiotu zajmującego się ochroną zwierząt.

Niemal natychmiast po bulwersującym zdarzeniu, wójt gminy Marcinowice wezwał Teresę M. do rezygnacji z funkcji sołtysa, którą kobieta piastuje od pięciu kadencji. – W oparciu o obowiązujące przepisy jest to najszybsze z możliwych działań, które pozwoli dokonać zmiany na tym stanowisku – wyjaśniał wójt Stanisław Leń. Teresa M. nie ustosunkowała się jednak do pisma wystosowanego przez włodarza gminy, ani nie zrezygnowała.

2 lipca odbyło się zebranie wiejskie, podczas którego mieszkańcy Wirek poruszyli kwestię odwołania sołtys ze stanowiska. Sama Teresa M. nie była obecna, co tłumaczono jej chorobą. – Statut stanowi jasno, jako zebranie wiejskie decydujecie państwo o tym, kto jest sołtysem i czy go odwołujecie. Generalnie odwołać mogą uprawnieni mieszkańcy sołectwa. Są to mieszkańcy, którzy są w spisie wyborczym na pięć dni przed odwołaniem – te osoby mogą zagłosować. Żeby odwołać sołtysa to Państwo, jako mieszkańcy, musicie złożyć – jeżeli chcecie – wniosek do wójta podpisany przez co najmniej 10% uprawnionych mieszkańców sołectwa. Składając taki wniosek wójt ma miesiąc czasu na to, aby zwołać zebranie wiejskie podczas którego osoby uprawnione będą mogły oddać swój głos. Decyzja podejmowana jest zwykłą większością głosów. Jeżeli decyzja w sprawie odwołania nie uzyska poparcia, kolejne głosowanie może się odbyć dopiero po 6 miesiącach – wyjaśniał Robert Sawicki, sekretarz gminy Marcinowice.

Niektórzy z obecnych na zebraniu wskazywali na okoliczności, w których zgodnie ze statutem sołectwa można dokonać odwołania sołtysa, tj. nie wykonywanie obowiązków, naruszanie postanowień statutu, uchwał zebrania wiejskiego, bądź przepisów prawa. – Jakie to było naruszenie statutu? – dopytywali obrońcy obecnej sołtys. – Nie kopie się leżącego, nie dolewa się oliwy do ognia – dodawali. Do awantury doszło jednak wraz z przekazaniem informacji o przygotowanym wniosku dotyczącym odwołania Teresy M. – Śmiesz coś takiego ludziom pokazać? Na jakiej podstawie? – pytali uczestnicy zebrania. – Ludzie, dajcie jej spokój. Ona już tyle dostała. Pozwólcie jej zostać do końca kadencji – apelowali kolejni.

Pod przygotowanym wnioskiem część obecnych mieszkańców zaczęła składać swoje podpisy. – Aby wniosek był ważny potrzebuje podpisu 10% mieszkańców wsi. Wtedy wójt będzie mógł zwołać następne zebranie w ciągu miesiąca, na którym będzie przeprowadzone głosowanie i większością głosów będzie mogła być sołtys odwołana. Niestety wystarczającej ilości podpisów nie udało się zebrać, bo mieszkańcy zostali zastraszeni przez niestety liczną i niezbyt cywilizowaną rodzinę sołtys. Rodzina Pani sołtys oprócz słownej presji nagrywała ludzi, którzy się podpisywali na wniosku. Tylko 15 przeważnie młodych osób odważyło się podpisać (potrzeba około 30). Jako świadek tego zdarzenia wiem, że więcej osób zamierzało złożyć podpis, ale się przestraszyli linczu ze strony rodziny sołtys – opisuje jedna z mieszkanek. – Mieszkańcy mogą złożyć swój podpis w gminie – dodaje.

– Zebranie w części, w której omawialiśmy fundusz sołecki i bieżące inwestycje przebiegało spokojnie. W części poświęconej sytuacji związanej z zachowaniem Pani sołtys atmosfera była burzliwa. Pani Teresa M nie pojawiła się na zebraniu. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, został przedstawiony projekt wniosku o zwołanie zebrania w celu odwołania Pani Teresy M z funkcji sołtysa. Mieszkańcy zaczęli składać podpisy pod sporządzonym wnioskiem, w pewnym momencie jedna z osób (spokrewniona z panią Teresą M.) zaczęła nagrywać podpisujących się mieszkańców. Kolejne osoby z obawy o ewentualne reperkusje odstąpiły od podpisania listy podczas zebrania. Zbieranie podpisów będzie kontynuowane w najbliższych dniach, mieszkańcy chcą zebrać ich jak najwięcej – tak przebieg zebrania opisuje przewodniczący Rady Gminy Artur Fiołek.

Michał Nadolski
[email protected]