Strona główna 0_Slider Piją, śpią na ławkach i załatwiają się pod siebie. Nie ma na nich...

Piją, śpią na ławkach i załatwiają się pod siebie. Nie ma na nich mocnych?

6

Praktycznie każdego dnia strażnicy miejscy oraz policjanci otrzymują zgłoszenia o osobach bezdomnych i pijanych, śpiących na ławkach w różnych punktach miasta. Pomimo kolejnych działań problem ten w dalszym ciągu występuje na reprezentacyjnej ulicy Łukowej, stanowiącej główną trasę pieszą między Rynkiem a placem Grunwaldzkim.

zdjęcie nadesłane przez czytelnika Swidnica24.pl

W ubiegłym tygodniu świdniccy strażnicy miejscy informowali o podjęciu działań wobec dwóch mężczyzn, którzy spożywali alkohol na skwerze przy ulicy Łukowej, niedaleko gmachu Sądu Okręgowego w Świdnicy. Uczestnicy libacji nie zwracali uwagi na obecność przechodniów, a dodatkowo używali słów wulgarnych. Mężczyźni trafili do policyjnej izby zatrzymań, a następnie zostali doprowadzeni do sądu, który ukarał obu 30 dniami aresztu. Z kolei w ostatnim, cotygodniowym podsumowaniu swoich działań strażnicy wyliczyli aż dziewięć interwencji związanych z osobami bezdomnymi oraz nietrzeźwymi.

Nie we wszystkich przypadkach służbom udaje się uporać z problematycznymi delikwentami. Jak sygnalizują mieszkańcy, taka sytuacja ma miejsce na ulicy Łukowej, gdzie regularnie przebywa jeszcze jeden miłośnik trunków. – Śpi pijany na ławkach z gołym tyłkiem, sika na ławkach i pije sobie na luzaku. Patrzą na to dzieci, ale nikt nie chce z tym nic zrobić. Ciągle go upominam, ale on mnie olewa. Straż miejska jak go pogoni, to po odejściu straży od razu wraca i robi to samo – opisuje jedna z mieszkanek.

Nie ma takich metod, które spowodują, że ta osoba nie będzie piła w tym miejscu. Musimy działać w oparciu o przepisy prawa, zgodnie z przepisami prawa. Nie możemy stosować żadnych metod, których ludzie czasami od nas oczekują, a które byłyby niezgodne z prawem – tłumaczy Edward Świątkowski, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Świdnicy. Jak zaznacza, działania funkcjonariuszy mogą nie zawsze przynosić natychmiastowe efekty, jednak osoby łamiące przepisy nie pozostają bezkarne. – One odpowiedzą w końcu za swoje czyny i w większości przypadków doczekają się wymierzenia kary w postaci aresztu, przy czym takie sprawy trwają – wskazuje Świątkowski.

W pewnych sytuacjach nie można z przyczyn proceduralnych zastosować trybu przyspieszonego i kierujemy wnioski o ukaranie w normalnym trybie. W sytuacji, kiedy jest taka potrzeba to kierujemy delikwentów do wytrzeźwienia w policyjnym Pomieszczeniu dla Osób Zatrzymanych, a jeżeli takiej potrzeby nie ma to kierujemy do sądu wniosek o ukaranie. W przypadku tego typu osób sąd zazwyczaj wymierza karę w postaci prac społecznie użytecznych, a w przypadku ich niewykonywania ulegają one zamianie na karę aresztu. Co jakiś czas takiemu delikwentowi nazbiera się podobnych kar i trafia na nieco dłuższy czas do aresztu. W tej chwili w areszcie są trzy lub cztery osoby z grona najbardziej uciążliwych, które w sposób notoryczny łamały przepisy prawa – wyjaśnia wicekomendant. Zachęca przy tym mieszkańców, aby zgłaszali straży miejskiej przypadki łamania przepisów.

Michał Nadolski
[email protected]