Strona główna 0_Slider Ciągnęła psa za samochodem, nie chce zrezygnować z funkcji sołtysa

Ciągnęła psa za samochodem, nie chce zrezygnować z funkcji sołtysa

4

Bez odzewu pozostało do tej pory pismo wystosowane przez wójta gminy Marcinowice, który wezwał sołtyskę wsi Wirki do rezygnacji z zajmowanej przez nią funkcji – donosi “Gazeta Wyborcza”. Teresa M. przywiązała swojego czworonoga do samochodowego haka i ciągnęła go po drodze, za co usłyszała zarzut znęcania się nad psem ze szczególnym okrucieństwem.

Przypomnijmy, 6 kwietnia 59-letnia Teresa M. przywiązała psa do samochodowego haka i ciągnęła go po drodze między Wirami a Wirkami. Kobieta została zatrzymana przez policję i trafiła do policyjnego aresztu. – 59-letnia kobieta usłyszała zarzut znęcania się nad swoim psem ze szczególnym okrucieństwem. Psa ciągnęła na łańcuchu przymocowanym do haka holowniczego samochodu, czym doprowadziła do obrażeń i cierpienia zwierzęcia – mówił 8 kwietnia Marek Rusin z Prokuratury Rejonowej w Świdnicy.

Teresa M. złożyła wyjaśnienia i częściowo przyznała się do zarzucanego jej czynu. – Tłumaczyła, że pojechała po psa, który uciekł z budy, do sąsiedniej miejscowości. Twierdziła, że nie mogła włożyć go do samochodu, dlatego przywiązała do haka. Miała jechać powoli i widziała psa biegnącego za autem, z boku, wreszcie po rowie. W pewnym momencie zniknął jej z pola widzenia. Okazało się, że właśnie wtedy ciągnęła go po asfalcie. Kobieta zapewnia, że nie chciała się nad nim znęcać, a tylko doprowadzić do domu. Dodała, że nie przemyślała swojego postępowania i żałuje – przytaczał Rusin.

Na proces sądowy sołtyska wsi Wirki czeka na wolności. Prokuratura zastosowała wobec niej środki zapobiegawcze w postaci kaucji w wysokości 6 tysięcy złotych oraz dozoru policyjnego. – Kobieta nie mataczy, przyznaje się do zarzutu, ma stałe miejsce pobytu, a zagrożenie karą to maksymalnie 5 lat więzienia. W tej sytuacji nie ma podstaw prawnych do wystosowania wniosku o tymczasowy areszt – tłumaczył prokurator. Jak dodał, przed sądem śledczy będą się domagali adekwatnej i sprawiedliwej kary.

Niemal natychmiast po bulwersującym zdarzeniu, wójt gminy Marcinowice wezwał Teresę M. do rezygnacji z funkcji sołtysa, którą kobieta piastuje od pięciu kadencji. – W oparciu o obowiązujące przepisy jest to najszybsze z możliwych działań, które pozwoli dokonać zmiany na tym stanowisku – wyjaśniał wójt Stanisław Leń. Według ustaleń “Gazety Wyborczej”, do tej pory Teresa M. nie ustosunkowała się do pisma wystosowanego przez włodarza gminy. – Zachowanie sołtyski było naganne i myślę, że powinna samodzielnie zrezygnować. Ale po dwóch tygodniach bez odpowiedzi wątpię, by tak się stało – stwierdził wójt Leń w rozmowie z “Wyborczą”. Jak zaznaczył, że innym możliwym rozwiązaniem byłoby zorganizowanie zebrania wiejskiego, podczas którego mieszkańcy mogliby podjąć decyzję o odwołaniu Teresy M., jednak z uwagi na pandemię i wprowadzone z jej powodu obostrzenia, taki krok nie może zostać obecnie wykonany.

Czworonóg, który był ciągnięty za samochodem przez Teresę M., został odebrany przy policyjnej asyście przez pracowników świdnickiego schroniska dla zwierząt i trafił pod opieką w przychodni weterynaryjnej. W schronisku otrzymał imię Brego. Zbiórkę na jego leczenie zorganizowali mieszkańcy Wirek oraz prowadząca świdnickie przytulisko Fundacja Mam Pomysł. Darczyńcy przekazali na ten cel ponad 17 tys. złotych.

/mn/