Strona główna 0_Slider Prawie 22 tony przysmaków dla leśnej zwierzyny

Prawie 22 tony przysmaków dla leśnej zwierzyny [FOTO]

17

Nadleśnictwo Świdnica po raz kolejny odnotowało rekordową zbiórkę karmy dla leśnej zwierzyny. Szkoły, przedszkola i inne zaangażowane w akcję placówki zebrały ponad 13 ton kasztanów i blisko 9 ton żołędzi. Takie zapasy pomogą przetrwać dzikim zwierzętom, gdy nastanie sroga zima i dostęp do pożywienia będzie utrudniony.

Podobnie jak w poprzednich latach zbiórka cieszyła się ogromnym zainteresowaniem. W tegorocznej szóstej już edycji wzięło udział aż 35 placówek oświatowych w większości z terenu powiatu świdnickiego, ale też z dzierżoniowskiego. Zaangażowanym w akcję jednostkom w tym roku udało się zebrać prawie 22 tony zapasów dla leśnej zwierzyny, w tym 13 586 kg kasztanów i 8190,5 kg żołędzi. To rekordowy wynik inicjatywy świdnickiego nadleśnictwa.

Dziękujemy wszystkim za włączenie się do przedsięwzięcia. Dziękujemy za ogromne zaangażowanie dzieci z przedszkoli i żłobków, uczniów szkół podstawowych, podopiecznych placówek specjalnych i ośrodków wychowawczych, nauczycieli, opiekunów i rodziców. Uzbierana karma zostanie wywieziona do lasu w okresie, kiedy zwierzęta będą jej najbardziej potrzebować – mówi Monika Drozdowska z Nadleśnictwa Świdnica.

Za każdy kilogram przysmaku dla dzikich zwierząt Nadleśnictwo Świdnica wypłacało 0,40 gr za kasztany i 0,70 gr za żołędzie. Wartość wszystkich przekazanych w tym roku zapasów dla zwierząt wyniosła w sumie 10 130,7 zł. By wziąć udział w akcji należało zebrać co najmniej 50 kg kasztanów lub 50 kg żołędzi i dostarczyć je do siedziby nadleśnictwa w workach o pojemności co najmniej 25 kg.

Najwięcej karmy udało się po raz kolejny zebrać Szkole Podstawowej w Marcinowicach (1860 kg kasztanów i 1550 kg żołędzi). Imponujące wyniki osiągnęły również Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II w Łagiewnikach (750 kg kasztanów i 1690 kg żołędzi) oraz Szkoła Podstawowa im. Marii Konopnickiej w Jaworzynie Śląskiej (1400 kg kasztanów i 350 kg żołędzi). Uzbierane przez placówki fundusze przeznaczone zostaną np. na dofinansowanie wycieczek lub pomoce naukowe dla uczniów. Sama zaś karma stanowić będzie wartościowy pokarmem dla wielu gatunków leśnych zwierząt.

Od lat organizowana inicjatywa ma zachęcać do ekologicznych zachowań, uwrażliwiać na potrzeby zwierząt, ale też uczyć oszczędnego gospodarowania zasobami przyrody. Pomoc w postaci kasztanów i żołędzi jest niezwykle ważna – szczególnie w okresie srogich zim. – Obecnie cały zbiór jest zgromadzony na naszej szkółce leśnej w Bojanicach i stamtąd będzie sukcesywnie wywożony do lasu. O tym kiedy to nastąpi zdecyduje oczywiście aura. Największa część zapasów trafi do zwierzyny w okresie największego jej zapotrzebowania na składniki odżywcze. Będzie ona potrzebna m.in. w okresie silnych mrozów, gdy pokrywa śniegu stanie się zbyt duża, żeby zwierzęta mogły dostać się do ziemi lub w sytuacji zbyt długiej zimy. Taka karma to wysokoenergetyczny posiłek, dodatkowy zastrzyk energii dla zwierząt – dodaje Monika Drozdowska.

Za zaangażowanie w akcję każda placówka od Nadleśnictwa Świdnica otrzymała też „imienne” podziękowanie.

/Tekst: Agnieszka Nowicka/
/Zdjęcia: Leśniczy Dariusz Malinowski – Szkółka Leśna Bojanice/

  • Majkel

    Zwierzątka będą się cieszyły z kasztanków. Zwłaszcza tuż przed polowaniem w najbliższy weekend …

    • Siostra Bernadetka

      Zgadza się.
      Wyjaśniam.
      Zwierzęta są dokarmianie po to żeby były nadwyżki do odstrzałów. Natura zimą zabijała najsłabsze osobniki a myśliwy zabija najładniejsze.

      • Mieszkaniec

        Zwierzęta zimą szukają pożywienia w lesie, niszcząc młode zasadzenia i na polu niszcząc rolnikom uprawy. Dokarmianie zmniejsza te straty, zatrzymując zwierzynę w lesie.

        • Siostra Bernadetka

          Starczy nie dokarmiać i problem się sam rozwiąże.

          • Mieszkaniec

            Się nie rozwiąże ,bo znajdą sobie inne pożywienie, np. u rolnika na polu. No chyba że będziesz pilnować upraw przez całą zimę 24h/dobę

          • Pepe Reina

            O tak, na polu u rolnika zimą jest tyyyyle upraw do zniszczenia…

          • Mieszkaniec

            Gdybyś raz na jakiś czas wyrwał się na spacer,to może byś zobaczył oziminy, np. rzepak, Pójdź na spacer, świeże powietrze nie szkodzi;)

          • nmisiek

            Kurcze, zbierali, dokarmiali, a jak jeżdżę to zawsze widzę sarny pasące się na polach. I to gdy zima jest taka jak dziś (wczoraj widziałem pod Stanowicami). Znaczy się maja w d… myśliwskie żarło. Słusznie wyżej prawią, że to dokarmianie to dla odstrzału. Natura sama poradzi sobie z nadwyżką głodnej zwierzyny. Owszem, dziś dziki “przeorają” pole ale jutro padną z głodu. I skubańce mają instynkt, że jak papu mało to i mało potomstwa. Zatem jak ich dokarmiasz to się mnożą, jak króliki.
            Czyli jedyna rada to zostawić ich samych sobie. Zapewniam, że za lat kilka wszystko się wyrówna.

          • Mieszkaniec

            Zapomniałeś o wilkach, ale powiedz co ma zrobić rolnik,który dba, choduje cielaki, owce zdrowo i eko na pastwisku a wilki wpadną na ucztę. Dostanie jakieś marne odszkodowanie ale co ma dalej robić jak wilki wolą łatwą zdobycz? W przyrodzie nie ma łatwych rozwiązań, tylko ciągłe kompromisy lub spory.
            Dzikie zwierzęta to nie tylko sarny, które dla bezpieczeństwa zbierają się na otwartym polu. Są jeszcze np. jelenie i tak np.100 szt. potrafi niezły bałagan zrobić w uprawach, część zje, resztę zniszczą. A dziki okres godowy mają na jesień, kiedy kukurydzy mają pod dostatkiem (i to jest główną przuczyna rosnacej ich populacji).

          • nmisiek

            Nie wiem o co chodzi z wilkami, ale wszyscy ponosimy jakieś ryzyko – kierowca, jadąc może ulec wypadkowi, właściciel czegoś może to stracić przez np. pożar, klęskę żywiołową itd, itp. I dlatego ubezpiecza się od wszelkich nieszczęść. A jeśli nie to ryzykuje utratę części lub wszystkiego. Rolnik też może się ubezpieczyć. Jak kierowca, jak właściciel, jak przedsiębiorca, jak inni.
            Kompromis. Tylko dlaczego zawsze w tym kompromisie traci przyroda? Był las i jego okolice, gdzie dziki zwierz miał swoje żerowiska. Przyszli ludzie i zabrali – łąki wokół lasów i sam las. Co zatem jest kompromisem dla zwierząt? I wiemy, że nie ma konieczności uprawy wszystkich ziem rolnych, że nawet są dopłaty unijne do tych gruntów, które leżą odłogiem.
            100 jeleni to nie widać w tych okolicach. Nawet 50 nie znajdziesz.
            Co do dzików i kukurydzy. Przypadek. Bo kukurydzę uprawia się w Polsce od niedawna, pochodzi z Meksyku. Co zatem żarły przed odkryciem Ameryki? A dzików dawniej było wiele więcej niż dzisiaj. I wiedz, że i dziki i i inna zwierzyna mają instynkt, który pozwala im “przewidzieć” pewne sytuacje. Jeśli zatem rok w rok są dokarmiane, to zapisują to jako dobry okres do rozmnażania. Nie dobrobyt w dniu parzenia lecz ten w okresie przyjścia na świat młodych ma znaczenie. Zwierzęta potrafią to przewidzieć. I np. poronić, porzucić, a nawet zabić młode.
            Skoro jednak jesteś zwolennikiem dokarmiania rozumiem, że nie kłopotasz się z ich zabijaniem za kilka miesięcy. Może zatem lepiej zabić je dzisiaj? Po co dokarmiać, po co chronić pola wiosną i latem? Przetrzebić lasy i po kłopocie. Ziemia da plony obfite i rolnik będzie zadowolony. “Czyńcie sobie ziemię poddaną”.

          • Mieszkaniec

            W części masz rację, ludzie budują już osiedla pod lasem, grodzą wszystko i chcą coraz więcej. Ale świata tak łatwo się nie zmieni. Większość chcę żyć wygodniej i dostatnie, a to prawie zawsze jest kosztem przyrody.
            Co do wilka, to naturalny regulator populacji zwierząt. Fakt zwierzęta gospodarskie należy chronić i zabezpieczać przed atakiem wilków ale z pewnością nie da sie w 100%. Populacja dzika w ostatnich latach rośnie wraz ze wzrostem areału upraw kukurydzy. Nie wiem do jakich czasów się odnosisz, że kiedyś dzików było więcej? Chyba, że Mieszka I z tym, że w tedy i lasów było znacznie więcej. Co do jeleni jest ich z pewnością więcej niż uważasz. Jak chcesz wiedzieć ile ich jest, to zapytaj w nadleśnictwie ( mają szacunkowe dane). Pytasz się, czemu chronić, dokarmiać? Bo są ważnym elementem ekosystemu. Chcialbym, by moje dzieci mogły oglądać zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Podziwiać i poznawać otaczającą nas przyrodę ( w nie gorszym stanie niż dziś).Nie można ot tak po prostu zlikwidować. Zresztą, kto miałby to zrobić? Myśliwi? Świadomie np.zastrzelić ciężarną albo matkę prowadzącą młode? Nie znam nikogo takiego. Mieso? Lubimy je jeść, to bynajmniej jest zdrowe i “prawdziwe” Nie jest faszerowane antybiotykami i sterydami. Nie są karmione granulatem z padłych sztuk i innymi odpadami. Nie łowi się przemysłowo ryb, by zrobić pasze. Zwierzęta są częścią ekosystemu, wyżywią się w lesie i u rolnika na polu ale ich populacja musi być kontrolowana. Przyroda jest dla ludzi i ludzie też o nią dbają.

          • nmisiek

            Nazywaj rzeczy po imieniu – kontrola populacji zwierząt to ich zabijanie. Zabijanie dla samego zabicia. Nie dla mięsa, nie ze strachu.
            Tak, zwierzęta wyżywią się same. Nie trzeba im pomagać. Zimą, gdy trudne warunki, osobniki słabsze, padną z głodu. Owszem, w pierwszych latach zdewastują uprawy, potem, gdy będzie ich znaczenie mniej, mniejsze będą straty.
            Kukurydzę sprowadzono do Europy w XVI, XIII wieku. Wcześniej jej nie znano, a dziki były i się rozmnażały. Nie wchodziły w szkodę bo miały do dyspozycji odpowiednią ilość terenów wolną od upraw. To rolnicy odeszli pod las, nie dziki pod pola. Nie ma już tej wolnej strefy łąk pomiędzy lasem, a polem uprawnych. Zatem gdzie dziki mają žerować? A nie ma potrzeby, by każda piędź ziemi była zagospodarowana.

          • Mieszkaniec

            Kontrola, to również dbanie o ich zdrowie, stąd pewnie inicjatywa Nadleśnictwa LP, by zrobić akcję. Między innymi LP ustala ilość zwierzyny jaką należny pozyskać ( odsyrzelić). LP wraz z myśliwymi dbają o ich populacje ilościową oraz jakościową.
            Ciekaw jestem skąd masz wiedzę ile było dzików w dawnych czasach i czy wyrządzały szkody? Rolnicy, jak każdy chcą żyć lepiej, więc uprawiają, gdzie się da. Chcesz pokazać jak żyć z dopłat za ugory, to kup sobie ziemie. Nie musisz uprawiać, a przecież kasa leci. Nikt ci nie broni. Możesz nawet na swoim las posadzić.
            Może zastosujemy twoje rady w schroniskach dla psiaków. Też same się wyżywią, pozjadają się nawzajem, a w tedy worek karmy na tydzień starczy. Po co pomagac?
            Nadleśnictwo wyszło z fajną inicjatywą do dzieciaków i od razu krytyka. Co robisz dla przyrody, zwierząt? Mięsko smakuje ale to z intensywnej hodowli? A ja lubię to wolno żyjace. Dziadkom z wnukami też zabronisz ryb nad zalewem łowić? Czy ryby są gorsze od dzika czy kaczki?

          • nmisiek

            Widzę, że na myśliwego trafiłem. A już myślałem żeś rolnik. Nie dziwna, że tak bronisz zabijanie dzikich zwierząt. Pod pozorem kontroli nad nimi i ochrony upraw.
            Niech leśnicy, myśliwi i inni dadzą sobie spokój z kontrolą, nawet pod kątem zdrowia, bo zwierz sam sobie z tym poradzi. Raczej natura sobie poradzi. Człowiek częściej szkodzi.
            Po co dokarmianie? By odstrzelić. Na dobre papu. Na nic więcej.
            Zwierz im ma lepsze warunki tym barddziej się rozmnaża . Zatem myśliwi stwarzają owe dobre warunki.
            Schroniska dla zwierząt są tylko dlatego, że ludzie najpierw udomowią, a potem wyrzucą na ulicę. Ot i cała filozofia. I inni ludzie literą się nad tymi psiaka domowymi. Pamiętaj udomowionymi nie dzikimi.
            Całą dyskusja dotyczy dokarmianie by zabić. Nie by komukolwiek pomóc. By zabić. Rolnik nie musi kupować ziemi pod lasem, skoro kupił podjął ryzyko takie, jak np. restaurator budując knajpę z dala od siedzib ludzkich.
            Żądam to co daje sklep. Ty zapewne chodzisz do lasu i masz coś lepszego. Dlatego tak bronisz spiżarni. Nie rolników.
            Jeśli przyrównujesz łowienie ryb do polowania na Kaczki czy dzika, to szkoda dalszej dyskusji. Wystarczy jak policzyć ile zraniona kaczek życia w krzakach. Powodzenia i smacznego na wigilijnym stole.

          • Mieszkaniec

            Z pewnością nie zabraknie smacznego i zdrowego jedzenia, czego również Tobie życzę;)

          • Pepe Reina

            Pochodzę ze wsi i wiem co to oziminy. Wiem też że nie są szczytem marzeń dzika zimą, jeśli chodzi o jego menu 🙂

  • Natalia

    …….zawsze jeleni znajda….. beda delektowac sie dziczyzna…