Strona główna 0_Slider Transport miał kosztować 10 tysięcy złotych. Świdnicki pedofil będzie sądzony w Łodzi

Transport miał kosztować 10 tysięcy złotych. Świdnicki pedofil będzie sądzony w Łodzi

4

Mijają niemal dokładnie dwa lata od skierowania do sądu przez świdnicką prokuraturę aktu oskarżenia przeciwko dziś 29-letniemu świdniczaninowi, który seksualnie wykorzystał 5-letniego chłopca. Tomasz Ł. już w chwili popełniania przestępstwa, które sam uwiecznił telefonem komórkowym, cierpiał na stwardnienie rozsiane i poruszał się na wózku. Jego niepełnosprawność sprawia polskiemu wymiarowi sprawiedliwości poważne problemy. Sprawa trafi do trzeciego sądu.

Przypomnijmy, chory na stwardnienie rozsiane 27-latek wykorzystał seksualnie pozostawionego pod jego opieką syna sąsiadki. Do czynów doszło co najmniej trzykrotnie. Jedną z tych sytuacji oskarżony nagrał swoim telefonem. Wpadł podczas rozpracowywania pedofilskiej siatki, działającej na terenie całej Europy. Mimo że Tomasz Ł. odsiaduje wyrok ponad 6 lat więzienia za gwałt na innym dziecku, nie został umieszczony w rejestrze przestępców seksualnych.

W grudniu 2016 roku świdnicka prokuratura przeciwko  wówczas 27-letniemu Tomaszowi Ł. skierowała do sądu akt oskarżenia. Proces miał ruszyć w maju, ale stanął pod znakiem zapytania również ze względu na stan zdrowia oskarżonego. Dopiero na wniosek prokuratury sąd zlecił badania biegłego, które miały przesądzić o tym, czy mężczyzna będzie mógł uczestniczyć w rozprawach. Opinia była pozytywna. Proces ruszył w lipcu 2016, oskarżony wraz z obrońcą pojawili się w sądzie. Miesiąc później  Sąd Okręgowy we Wrocławiu zadecydował o anulowaniu przerwy w odbywaniu kary za poprzednie przestępstwa przeciwko dzieciom i umieścił Tomasza Ł. w Areszcie Śledczym w Gdańsku. Placówka zapewniła choremu właściwe warunki.

Ta decyzja miała skutki dla procesu toczącego się w Sądzie Rejonowym w Świdnicy. Już w październiku, tuż przed terminem kolejnej rozprawy, Tomasz Ł. wystosował pismo, w którym zadeklarował chęć uczestniczenia w rozprawach. Z tego względu rozprawa została przesunięta, jednak nie udało się zorganizować transportu z Gdańska do Świdnicy.  Oskarżony ma prawo do osobistego udziału w procesie. Sąd Okręgowy w Świdnicy zadecydował o przekazaniu sprawy do Sądu Rejonowego w Gdańsku. Tam jednak procesu nie będzie. Sąd Okręgowy w Gdańsku uwzględnił wniosek Sądu Rejonowego Gdańsk Południe sprawa Tomasz Ł. w lipcu 2018 roku została przekazana do Świdnicy. W styczniu tego roku oskarżony został przeniesiony do Łodzi, gdzie pozostaje na dostosowanym do potrzeb niepełnosprawnych oddziale terapeutycznym zakładu karnego. Sąd we wniosku wskazał, że nie istnieje już przeszkoda w uczestniczeniu Tomasza Ł. w procesie w Świdnicy, jaką była zbyt duża odległość i niemożność zorganizowania transportu. Ponadto sąd wskazał, że większość świadków mieszka w rejonie świdnickiego sądu.

Do dzisiaj proces się nie rozpoczął. – 25 października 2018 roku wpłynęło do Sądu Rejonowego w Świdnicy pismo z Zakładu Karnego nr 2 w Łodzi z informacją, że możliwy jest transport oskarżonego Tomasza Ł. na rozprawę transportem medycznym – karetką pogotowia z ratownikiem medycznym. Oskarżony może brać udział w jednodniowych czynnościach procesowym i tego samego dnia wrócić do jednostki, gdzie ma zapewnione warunki do pobytu osób niepełnosprawnych. Do pisma dołączono opinię o stanie zdrowia oskarżonego z 15 października 2018 roku. Pismo wraz z aktami sprawy przedstawiono sędziemu referentowi celem podjęcia czynności – informuje sędzia Marzena Rusin-Gielniewska, rzeczniczka prasowa Sądu Okręgowego w Świdnicy.

Jak podaje rzeczniczka sądu, koszt jednorazowego transportu (karetka, ratownik, lekarz, konwój policyjny) oszacowano na 10 tysięcy złotych. Oskarżony na noc musiałby wracać do łodzi. – Nie ma możliwości, by przewód zamknąć na jednej rozprawie – dodaje Rusin-Gielniewska. Tym samym koszt wzrósłby wielokrotnie. Sąd Rejonowy zwrócił się do Sądu Okręgowego w Świdnicy o przekazanie postępowania do Łodzi. I taka decyzja zapadła nieodwołanie. Proces ma się toczyć przed Sądem Rejonowym Łódź-Widzew. Kiedy się rozpocznie, jeszcze nie wiadomo. Trwa jeszcze przekazywanie akt sprawy między świdnickimi sądami.

Agnieszka Szymkiewicz
szymkiewicz@swidnica24.pl