Strona główna 0_Slider Pijani i bezdomni wciąż okupują Łukową

Pijani i bezdomni wciąż okupują Łukową [FOTO]

21

Praktycznie każdego dnia strażnicy miejscy oraz policjanci otrzymują zgłoszenia o osobach bezdomnych i pijanych, śpiących na ławkach w różnych punktach miasta. W miniony, deszczowy weekend policja miała 7 takich interwencji, przy czym zazwyczaj jest ich kilkanaście. Pomimo kolejnych działań problem ten w dalszym ciągu występuje na reprezentacyjnej ulicy Łukowej.

Pod koniec maja świdniczanie zaczęli głośno domagać się interwencji w sprawie bezdomnych, przesiadujących na skwerze sąsiadującym ze świdnickim Rynkiem oraz w innych punktach miasta. – Pół biedy, jeśli dbają o higienę i są trzeźwi. Ale rzadko kiedy tak bywa – mówił jeden z mieszkańców.

W kolejnych zgłoszeniach zgodnie wskazywano, że najbardziej wstydliwym dla miasta miejscem jest ulica Łukowa, stanowiąca główną trasę pieszą między Rynkiem a placem Grunwaldzkim. – Jak można przyjść tam odpocząć, skoro ławki zajmują menele? Smród jest taki, że nawet nie chce się siadać. Straż miejska cały czas nie może sobie z tym poradzić – twierdziła pani Mariola.

Jak wyjaśniali w czerwcu świdniccy strażnicy, teren przy ulicy Łukowej objęty jest systemem miejskiego monitoringu wizyjnego. Jednak kamery natrafiają tam na przeszkody, przez co nie cała przestrzeń skweru jest możliwa do obserwacji. – Spowodowane jest to stałymi przeszkodami na drodze obserwacji np. rosnące drzewa, znaki drogowe itp. – mówił Mariusz Rejowski ze straży miejskiej.

Zapewniał przy tym, że cały teren jest systematycznie patrolowany przez strażników miejskich. – W przypadku, gdy osoby tam przebywające popełniają wykroczenia podejmowane są działania zmierzające do przywrócenia obowiązującego porządku prawnego. Względem osób łamiących prawo są wszczynane postępowania zakończone nałożeniem mandatu karnego, sporządzeniem wniosku o ukaranie do sądu, (w przypadku osób bezdomnych kierujemy wnioski o ukaranie do sądu w trybie przyśpieszonym) lub pouczeniem. Osoby popełniające wykroczenia będące w stanie upojenia alkoholowego, które nie są w stanie zapanować nad swoimi odruchami przewożone są do policyjnej izby zatrzymań, gdzie przebywają aż do wytrzeźwienia – wyliczał.

Wszystkie powyższe działania zdają się jednak nie przynosić większych efektów. Śpiących na Łukowej bezdomnych można było spotkać w kolejnych miesiącach, a ostatnio chociażby 5 września.  – Siedzenie w stanie po spożyciu alkoholu na ławkach nie jest wykroczeniem tak samo jak nieprzyjemny zapach, czy też bezdomność – twierdził jednak Rejowski.

Michał Nadolski
nadolski@swidnica24.pl

fot. Dariusz Nowaczyński

  • AnkaH

    spać gdzieś trzeba

  • YES

    czyli MUNICYPALNI dalej nie daja rady 🙂

    • daro

      Milicjant nie pomoże w tamtych czasach nie było bezdomnych (marginalny procent), mieszkania były państwowe , opłaty za gaz i prąd tak śmieszne że nawet patologie było stać opłacać i na alkohol+zagrycha starczało .

      • YES

        i komu to przeszkadzało ? 🙂

        • Maciej Miłosz

          Normalnym ludziom 😉

          • YES

            rozumiem że to nienormalni chcieliby posiedzieć na ławkach bez towarzystwa tych panów-faktycznie zbyt wygórowane zachcianki 🙂

          • Maciej Miłosz

            Normalnym ludziom przeszkadzał socjalizm i utrzymywanie trupa na kredyt.

          • YES

            ale ja nie piszę o byłym ustroju tylko o obecnej patologii z która (nie wiedzieć czemu) nikt nie jest w stanie sobie poradzić – no ale tak to jest jak sie prostym ludziom wmówiło ze jak bedzie kapytalyzm to dulary będą leżeć na chodniku-

  • Pawel

    A ciekawe skąd w naszym mieście tylu bezdomnych, chyba schronisko br.Alberta czerpie profity za każdego podopiecznego. Odnoszę wrażenie, że zjeżdżają do nas menele z całego powiatu, lgną tu jak migranci do Niemiec.

    • Obserwator

      Dokładnie tak jest. Wiele miast kieruje do świdnickiego Alberta swoich bezdomnych. A tam maja raj. Zadnych obowiązków poza tym zeby byc trzeźwym. Spanie jedzenie jest wiec mozna sie włóczyć po miescie bez celu. Albert to wylęgarnia patologii i pijaków. A najlepsze ze my wszyscy na nich płacimy.

      • Pawel

        To lepszym pomysłem byłoby przeniesienie tego schroniska, najlepiej gdzieś na wieś popegierowską..

        • Zebrzydów

          No tak. Na wsi śmierdzi to niech śmierdzi bardziej? To żadne rozwiązanie problemu. To tylko spychologia uprawiana wszędzie

    • daro

      Bo oni kochają te miasto .

  • Natalia

    Smutne straceni ludzie.

    • YES

      …Strumień łez puścił się z ócz moich…

      • Natalia

        Nie badz taki pewien co moze spotkac ciebie lub twoich najblizszych w przyszlosci ….nikt taki sie nie rodzi ale zycie i warunki to taka wypadkowa losu . Dzis jestes zdrowu a jutro kto wie .

        • YES

          ..bo trzeba trochę chcieć pomóc sobie- jest sporo instytucji które niosą pomoc ale jeśli ktoś chce chlać to nic z tego -to najważniejszy warunek-miałem w rodzinie takiego ktosia-wolał popijać i się nad sobą użalać

        • Swidniczanin

          Każdy jest kowalem swego losu. Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. Pisałem to już wielokrotnie, jaki jest schemat zostania bezdomnym i on się powtarza. “Miałem rodzinę, pracę, dom. Najpierw piłem od czasu do czasu. Potem coraz częściej. Nie pojawiłem się w pracy albo przyszedłem do niej nawalony i mnie zwolnili. Nowej nie znalazłem, piłem dalej. Znęcałem się nad żoną, dziećmi, trwało to ileś tam czasu. Nie chciałem iść na odwyk i wypieprzyli mnie z domu, ale mi takie życie odpowiada”. Wniosek? Są menelami tylko i wyłącznie na własne życzenie i nie jest mi ich ani trochę żal. Bo normalny człowiek (jak napisał YES) daje sobie pomóc i zawsze jakoś stanie na nogi. Ot chociażby ten mechanik z Boleścina – wiele lat prowadzi firmę, haruje całymi dniami i w końcu udało mu się kupić dom. Pracował, w międzyczasie robił remont, wszystko było prawie gotowe i wybuchł pożar, godzina czasu i stracił wszystko. Znaleźli się ludzie, którzy mu pomogli, dając ubrania, jakieś meble, sprzęty AGD itp., zaś on sam powiedział, że chce jak najszybciej zacząć pracować, żeby mieć pieniądze i odbudować to, co stracił. Da się? Da. Tylko trzeba chcieć.

          • Natalia

            Ale nie wszyscy tego chca i nie ma na to rady i sa jak motyle .

          • YES

            coo? motyle? motyle nie fruwają naje…. i nie wala denaturatem cóś Ci to porównanie zupełnie nie wyszło -motyle ! ło ja nie mogie! i obok Żabki fruwają a potem czułkami pod ławką parkują:-) sa raczej jak….stop 🙂 pii,piii-wypikane 🙂

          • Swidniczanin

            Ja też nie chcę takich (nazwijmy to po imieniu) śmierdzieli i brudasów (na własne życzenie) ani oglądać, ani tym bardziej wąchać bo powoduje to u mnie odruch wymiotny. Zaś jak motyl to żyje pewien mój bardzo dawny znajomy. Ożenił się i zwiedza świat. Trochę popracuje, coś uskłada i jedzie dalej, a w żaden sposób nie przypomina bezdomnego. A reszta… przeczytaj mój poprzedni post, na który odpisałaś.