Strona główna 0_Slider Znalezione nad rzeką szczenięta zostały uśpione. Dlaczego?

Znalezione nad rzeką szczenięta zostały uśpione. Dlaczego?

33

– Świdnickie schronisko odmówiło przyjęcia kilkudniowych szczeniąt, bo nie ma warunków na ich odchowanie! To po co powstało to schronisko? – alarmuje jedna z czytelniczek Swidnica24.pl. Placówka zaprzecza, a lekarz weterynarii mówi wprost – psy praktycznie nie miały szans na przeżycie.

piesekZdjęcie archiwalne

Powołując się na ustawę stwierdzili, że szczeniaki należy uśpić, bo w schronisku nie ma warunków, by odchować i wykarmić tak małe zwierzęta. To po co jest to schronisko? Dlaczego opowiadają, jak wielu jest wolontariuszy! – nie kryje oburzenia świdniczanka.

Szczeniaki zostały znalezione nad rzeką w Świdnicy. Dwie dziewczynki przyniosły je do przychodni weterynaryjnej.  – To nieprawda, że odmówiliśmy ich przyjęcia – mówi Adriana Kaszuba, wiceprezes stowarzyszenia prowadzącego schronisko. – Tak małe zwierzęta praktycznie nie mają szans na odchowanie w warunkach schroniska. Bez mleka matki są pozbawione odporności na wirusy i pasożyty. Ponadto muszą być karmione kilkanaście razy na dobę, czego w schronisku nie możemy zapewnić. Żaden z naszych domów tymczasowych nie ma warunków, by przyjąć takie maleństwa. Prosiliśmy o rozważenie tej sytuacji, także z wykorzystaniem prawa do uśpienia ślepego miotu, które daje ustawa o ochronie zwierząt. Jeśli zapadłaby inna decyzja, prosiliśmy o zgłoszenie psów do Straży Miejskiej. Tak umówiliśmy się z Urzędem Miejskim, by każde zwierzę które trafi do schroniska było właśnie tam zgłoszone.

To były kilkudniowe oseski, miały jeszcze pępowiny. Nad rzeką w pudełku mogły leżeć góra kilkanaście minut. Niestety, uratowanie zwierząt na takim etapie rozwoju jest bardzo trudne. Szansę może miałaby w przypadku “adopcji” przez inną, karmiącą sukę. Nawet najtroskliwsza opieka człowieka i karmienie sztucznym mlekiem daje minimalne szanse na przeżycie – mówi lekarz weterynarii Waldemar Mikuś, do którego przyniesiono pieski.

Być może gdyby znalazła się osoba, która mogłaby poświęcić się całkowicie tym oseskom, to udałoby się je uratować – mówi Grażyna Grzesik, prezes świdnickiego TOZ-u. TOZ w tej chwili nie prowadzi już domów tymczasowych. Wszystkie programy dotyczące opieki nad bezdomnymi zwierzętami w Świdnicy przejęło schronisko.

W takich sytuacjach to ogromny dylemat – dodaje doktor Mikuś. – Z wielkim bólem podejmuje się decyzje o uśpieniu.

Niestety, nie wiadomo, kto dopuścił się tak okrutnego czynu i zostawił bezbronne szczeniaki na mrozie. – To jest nie do przyjęcia! To jest straszne i taki czyn należy napiętnować! Wystarczyło zostawić te psiaki przy matce 2-3 tygodnie i wystawić do adopcji. Pomoglibyśmy! Szczeniaki praktycznie na pniu znajdują chętnych, cały czas mamy pytania i telefony zainteresowanych małymi pieskami. Apelujemy do osób, które mogą wskazać sprawcę o wszelkie informacje. Taka osoba powinna być ukarana – z mocą podkreśla Grażyna Grzesik.

/asz/