Strona główna 0_Slider Zabił żonę z zazdrości? Ruszył proces

Zabił żonę z zazdrości? Ruszył proces

0

Najpierw próbował zrzucić winę na nieznajomego mężczyznę, później przyznał, że sam udusił żonę. – Nie chciałem jej zabić – zapewniał podczas pierwszej rozprawy w Sądzie Okręgowym w Świdnicy. Rozpoczął się proces 27-letniego mieszkańca Świebodzic, oskarżonego o zamordowanie dwa lata starszej żony. Rodzice zmarłej domagają się wysokiego zadośćuczynienia za śmierć córki.

Łukasz M.Opis samej zbrodni, przedstawiony przez prokuratora, nie jest długi. 15 kwietnia 2016 roku w mieszkaniu przy ul. Bolesława Krzywoustego w Świebodzicach miało dojść do kłótni, podczas której Łukasz M. zasłonił żonie usta i ucisnął klatkę piersiową, czym doprowadził do uduszenia. O tym, że Justyna M. nie żyje, mąż powiadomił następnego dnia swoją siostrę i szwagra. Przez kilkanaście godzin doszło do zdarzeń, które zaciemniły obraz.

Siostra, szwagier i policja znaleźli Łukasza M. we krwi nad zwłokami nagiej żony w sobotę, 16 kwietnia 2016 roku. Mężczyzna miał rany kłute brzucha i draśnięcia na szyi. W pierwszym zeznaniu, odczytanym dzisiaj w sądzie, miał go ugodzić nieznajomy, który dzień wcześniej przyszedł do żony. Na niego również zrzucił winę zabójstwa. W toku śledztwa, w świetle badań biegłych i eksperymentu procesowego, prokuratura coraz bardziej nie dawała wiary takiej wersji. Wkrótce Łukasz M. całkowicie zmienił zeznania. Stwierdził, ze żona go zdradziła i feralnego dnia prosiła go o wybaczenie, zaprosiła też do łóżka. To wtedy miało dojść do kłótni. – Pytałem, dlaczego mi to zrobiłaś, a ona wstała i zaczęła krzyczeć. Nie wiem, sąd miała nóż. Chciałem ją uciszyć – wyjaśniał Tomasz Ł. Mężczyzna nie potrafił wyjaśnić, skąd żona mogła wziąć nóż, którym miała go rzekomo ugodzić w brzuch i szyję. W opinii biegły z zakresu medycyny stwierdził, że charakter obrażeń może wskazuje na możliwość zadania sobie ran przez samego oskarżonego, ten jednak kategorycznie zaprzeczył takiej wersji. Oskarżony nie potrafił opowiedzieć, co działo się w nocy, gdy żona już nie żyła. Zasłaniał się niepamięcią także w kwestii listów, które policja znalazła w koszu na śmieci. Były napisane jego ręką, a dotyczyły wydarzeń związanych ze śmiercią Justyny M.

Co mogło doprowadzić do zbrodni? Łukasz M. starał się zaprzeczyć, ze kontrolował żonę, ale stale pojawiały się informacje o tym, że śledził ja w drodze do pracy czy nawet do fryzjera. Nie umiał także wyjaśnić, skąd podejrzenie o zdradę. Najpierw mówił o anonimowym sms-ie, dzisiaj odwołał tę wersję i stwierdził, ze otrzymał kartkę do skrzynki z wpisem “żona cię zdradza”.  Był o żonę zazdrosny, bo była ładna i ją kochał – tak zeznał jeszcze w prokuraturze. Jak się okazało, Łukasz M. miał zakaz zbliżania się do poprzedniej partnerki, a przyczyną było nękanie.

Oskarżycielami posiłkowymi w tej sprawie są rodzice zamordowanej. Oboje domagają się od oskarżonego po 100 tysięcy złotych za doznane krzywdy.

/asz/