Strona główna Sport Piłka nożna Kolejna wygrana byla bardzo blisko

Kolejna wygrana byla bardzo blisko

0

Nie po raz kolejny piłkarze Polonii-Stali Świdnica zachowują się niestety w stosunku do swoich rywali jak Święty Mikołaj obdarowując ich punktami. W tym sezonie przegrywaliśmy już wygrane mecze grając z przewagą jednego zawodnika, remisowaliśmy z Piastem Karnin, teraz też podzieliliśmy się punktami z plasującą się na dnie Bystrzycą Kąty Wrocławskie, pomimo iż do przerwy wygrywaliśmy 2:0. Swoje dołożyła trójka sędziowska, której postawa to istny cyrk, ale pretensje możemy mieć głównie do siebie, bowiem nasza gra w defensywie wyglądała w drugiej odsłonie po prostu słabo.

 012

Rozpoczęło się zgodnie z planem. Już w 8. minucie Wojciech Szuba idealnie dograł na lewe skrzydło do wbiegającego w pole karne Kamila Kukli, ten nawinął obrońcę Bystrzycy i precyzyjnym strzałem pokonał golkipera gospodarzy. Kwadrans później było już 2:0 dla faworytów starcia. Paweł Tobiasz dograł piłkę w szesnastkę przeciwników, a tam Kukla wykorzystując nieporadność obrońcy i bramkarza zapisał na swoim koncie drugie trafienie. Do szatni schodziliśmy zatem z dwubramkowym prowadzeniem, a uczciwie trzeba przyznać, że był to dla oponentów najniższy wymiar kary – dwóch „setek” nie wykorzystał m.in. Szymon Borowy przegrywając pojedynki jeden na jeden z miejscowym bramkarzem. Powinno być po meczu już po 45 minutach, a jak się okazało później emocje dopiero się zaczęły…

Druga odsłona rozpoczęła się najgorzej jak mogła. W 49. minucie dośrodkowanie z rzutu wolnego gospodarzy, a w polu karnym Michał Wróbel wykorzystał niezdecydowanie Bartłomieja Kota i świdnickich obrońców strzelając kontaktową bramkę. Do prawdziwej nerwówki doszło w 83. minucie, a to co zrobili rozjemcy woła o pomstę do nieba, nie mówiąc już o tym, że karnie powinni zostać zdegradowani do wrocławskiej klasy C, bowiem właśnie ten okręg reprezentuje nasz „bohater” – arbiter główny Piotr Poźniak. Zaczęło się od przyznania kontrowersyjnego wrzutu z autu dla rywali. Rafał Luber starł się z jednym z ofensywnych graczy Bystrzycy, sędzia przez dłuższy moment nie wiedział jaką podjąć decyzję nerwowo zerkając w stronę sędziego liniowego oddalonego od całej akcji o grubo ponad 50 metrów! Ten zasugerował aut dla przeciwników, nie mówiąc o tym, że piłka przeleciała o kilka metrów od Lubera. Kilka sekund później dziwny rzut wolny dla miejscowych z narożnika pola karnego… Centra w pole karne, nasi gracze stanęli jak wryci, a Rafał Weyer mógł się spokojnie zapytać Kota, w który róg ma skierować futbolówkę, dając w końcu upragniony remis Bystrzycy. W końcówce naszą nieporadność w szeregach obronnych mogli wykorzystać po raz kolejny przeciwnicy, ale jeden z gospodarzy z kilku metrów fatalnie przestrzelił.

Podsumowując – możemy mieć pretensje głównie do siebie, że w odpowiednim momencie nie dobiliśmy rywala dokładając kolejne trafienia. Swoje dołożyli też sędziowie, którzy z meczu na mecz są coraz słabsi. Rozgrywki na poziomie III-ligi powinny już do czegoś zobowiązywać, niestety nie w przypadku takich panów. Na koniec arbitrzy oglądnęli swoje poczynania z 83. minuty uwiecznione na kamerze video. Kiwnęli głową i burknęli pod nosem, że „aut i wolny to jeszcze nie bramka”. Skandal! Po dziesięciu seriach spotkań Polonia-Stal Świdnica zajmuje piąte miejsce w ligowej tabeli.

Bystrzyca Kąty Wrocławskie – Polonia-Stal Świdnica 2:2 (0:2)

Polonia-Stal: Kot, Chrapek, Salamon, Luber, Skrypak, G. Borowy, Szuba, Morawski, Sz. Borowy, Kukla (83′ Jaros), Tobiasz (89′ Sowa)

/Polonia-Stal Świdnica/

Poprzedni artykułŚcieki płyną chodnikiem
Następny artykułBieg Pokoju w Krzyżowej