Sprawa katastrofy na Chrobrego umorzona

    6

    Prokuratura Rejonowa w Świdnicy umorzyła śledztwo w sprawie katastrofy budowlanej, do której doszło pod koniec kwietnia przy ulicy Chrobrego. Zawaliła się oficyna w podwórzu. – Nie stwierdziliśmy działań przestępczych ani zaniedbań, które mogły doprowadzić do tego zdarzenia – wyjaśnia zastępca prokuratora rejonowego Beata Piekarska- Kaleta. – Budynek był właściwie zabezpieczony, a uszkodzenia, które doprowadziły do jego zawalenia, powstały w okresie jesienno-zimowym podczas opadów deszczu i śniegu.


    Oficyna stanowi część dawnej fabryki mebli, którą po likwidacji przejęło miasto. Obiektem zarządza Miejski Zarząd Nieruchomości. Budynek był od dawna przeznaczony do rozbiórki, jednak na wykonanie prac brakowało pieniędzy. Pozostałości po oficynie zostały rozebrane w maju. – Nie ma podstaw, by kogokolwiek w tej sprawie obarczyć winą – dodaje prokurator Piekarska-Kaleta.

    Podczas katastrofy uszkodzony został niewielki budynek, sąsiadujący z oficyną. Na kilka tygodni swoje mieszkania musieli opuścić lokatorzy – czteroosobowa rodzina i samotny mężczyzna. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego po wykonaniu przez MZN zabezpieczeń zgodził się na tymczasowy powrót ludzi, ale wciąż nie ma ekspertyz, które dawałyby jednoznaczną odpowiedź, czy w dłuższej perspektywie budynek nadaje się do zamieszkania.

    – Czekamy na tę opinię, ale niezależnie prowadzimy działania, by zwłaszcza rodzina z dwójką niepełnosprawnych dzieci otrzymała bezpieczne lokum – mówi Alicja Masny z departamentu mienia komunalnego UM w Świdnicy. – Zaproponowaliśmy już dwa mieszkania, przy placu Drzymały i przy  ulicy Grodzkiej. Pierwsze nie nadawało się ze względu na brak łazienki, drugie bardzo się podobało, jednak problemem okazała się przestronna, zakończona świetlikiem w dachu, klatka schodowa. 11-letni syn lokatorów, cierpiący na poważną chorobę, zareagował lękiem. Rozumiemy, że dla chorego dziecka może być to problem nie do pokonania, dlatego rozpoczęliśmy poszukiwania kolejnego lokum i udało się. Mamy ładne, dwupokojowe mieszkanie z łazienką przy ulicy Franciszkańskiej, które po wysprzątaniu pokażemy rodzinie  i mam nadzieję, że zostanie zaakceptowane. Na koszt miasta zostanie w nim przeprowadzony remont.

    Co będzie z samotnym lokatorem? – Niestety, mieliśmy poważne kłopoty – mówi Alicja Masny. – Mężczyzna korzystał przez ponad 2 tygodnie z zakwaterowania najpierw w schronisku przy ulicy Kanonierskiej, później w hotelu OSiR-u. Oba pokoje zdewastował. Teoretycznie wrócił do swojego mieszkania, ale w tej chwili mamy ogromny problem, by się z nim skontaktować. Chcemy mu zaoferować pokój socjalny w innym rejonie miasta.

    asz