Świdnicka firma Gryphon sprzedana, były prezes oskarżony

Świdnicka firma Gryphon sprzedana, były prezes oskarżony

17
PODZIEL SIĘ

5 lat temu zostawił blisko 100-osobową załogę bez wypłat i świadectw pracy. I zniknął. Dziś już wiadomo, że Jakub G., były prezes świdnickiej spółki Gryphon i wrocławskiej PORTA stanie przed sądem. Gryphon kilka dni temu został przez syndyka sprzedany.

Wrocławska PORTA i świdnicki Gryphon produkowały materiały biurowe, a świdnicki zakład działał w podstrefie ekonomicznej. Zanim blisko 100 osobowa załoga przekonała się, że to koniec, ludzie pracowali bez wypłat od listopada 2013 do połowy stycznia 2014. Wtedy właśnie prezes Jakub G. zniknął, a dopiero po interwencji władz miasta pracownicy dostali świadectwa pracy i mogli pójść do sądu z roszczeniami płacowymi. I choć wszyscy szybko dostali wyroki nakazujące natychmiastową wypłatę,  nie zobaczyli ani grosza. Latem została ogłoszona upadłość obu firm, a zarząd przejął syndyk Ryszard Skorupski. Od początku było wiadomo, że od właściciela nie uda się nic ściągnąć. Wrocławska prokuratura wszczęła śledztwo głównie z powodu ogromnych zaległości, jakie G. miał wobec ZUS. Przez dwa lata nie płacił składek pracowniczych. Śledztwo zostało jednak zawieszone, bo prezes dla policji wciąż jest nieuchwytny.

Wiele miesięcy zajęło uregulowanie spraw pracowniczych. W znacznej części zobowiązania wobec pracowników, sięgające od 6 do 25 tysięcy złotych, powinien przejąć Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Problemem jednak okazało się udokumentowanie należności. Same wyroki sądu były dla funduszu niewystarczające, do tego potrzebny był wniosek pojedynczych pracowników lub zbiorowy – syndyka. Właściciel nie zostawił żadnych dokumentów księgowych Gryphona. Kilku zdesperowanych pracowników próbowało „odebrać” należności w naturze. Wynoszenie narzędzi i innych przedmiotów z zakładu udaremnił syndyk.

Ostatecznie pod koniec 2014 roku część załogi otrzymała zaległe wynagrodzenia. Dzisiaj syndyk nie chce ujawnić, czy pozostałym także udało się odzyskać należności z tytułu płac. – Postępowanie upadłościowe jeszcze się nie zakończyło – ucina. Więcej mówi rzecznik prasowy Dolnośląskiego Wojewódzkiego Urzędu Pracy, Stefan Augustyn: – Rzeczywiście podstawą do wypłaty zaległych pieniędzy pracownikom jest sądowe postanowienie o upadłości firmy. Takie decyzje, niezależnie od nas zapadły w lipcu i sierpniu 2014 r. Finalny wniosek o wypłaty został złożony przez syndyka na początku listopada 2014 r. i już w listopadzie przekazaliśmy zaległe wynagrodzenia pracownikom. Drugi wniosek uzupełniony i skorygowany został złożony w połowie grudnia 2014 r., a już na początku stycznia 2015 r. zrealizowane zostały wypłaty. Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych wypłacił 98 pracownikom obu spółek w sumie 734 tys. zł zaległych wynagrodzeń, w tym związanych ze świadczeniami urlopu, czy też okresu chorobowego. To pokazuje, że działaliśmy ekspresowo – zapewnia. – Zdajemy bowiem sobie sprawę, że każdy taki przypadek jest skomplikowany, a byli pracownicy są w trudnej sytuacji, dlatego działamy priorytetowo. Co więcej już po pierwszych zgłoszeniach załogi sami skontaktowaliśmy się z syndykiem, który zapewniał nas wówczas, że po skompletowaniu dokumentacji niezwłocznie się do nas zgłosi – wyjaśnia.

Syndyk potwierdza nasze informacje, że zakład został sprzedany, jednak nie ujawnia ani kwoty transakcji, ani informacji o nowym właścicielu i branży.

Po czterech latach śledztwa w stan oskarżenia został postawiony były prezes Jakub G. Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia – Stare Miasto w dniu 27 grudnia 2017 roku skierowała do Sądu Rejonowego dla Wrocławia –  Śródmieście akt oskarżenia przeciwko Jakubowi G. oskarżając go o naruszenie praw pracowniczych oraz utrudnianie kontroli inspektorom PIP – informuje Małgorzata Klaus, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

 W toku postępowania ustalono, że  od sierpnia 2012 roku do czerwca 2013 roku G. naruszył  prawa 114 pracowników zatrudnionych w kierowanej przez niego spółce Gryphon poprzez nieodprowadzanie w okresie ich zatrudnienia do ZUS składek na ubezpieczenie społeczne w łącznej kwocie 785.171,87 złotych, z czego w kwocie 451.921,69 złotych finansowanej przez pracodawcę oraz w kwocie łącznej 333.251,18 złotych potrąconej z wynagrodzenia pracowników, czym działał na szkodę ZUS i pracowników.

Z kolei od kwietnia 2012 roku do stycznia 2014 roku w ten sam sposób naruszył prawa zatrudnionych 65 pracowników w kierowanej przez niego  spółce PORTA. W tym wypadku nie odprowadził do ZUS łącznej kwoty 461.589,14 złotych, z czego 266.136,24 złotych miała być finansowana przez pracodawcę, a kwota 195.452,90 złotych potrącona była pracownikom z wynagrodzenia.

/asz/
Zdjęcia Dariusz Nowaczyński
Zdjęcia archiwalne