Piękniejszy świat Beaty: Pan Pikuś i komunijny szał

Piękniejszy świat Beaty: Pan Pikuś i komunijny szał

0
PODZIEL SIĘ

Zawsze, gdy zbliża się komunijny sezon, zewsząd słychać wieści o tym, jakiego typu przygotowania poczyniają rodzice, aby uroczystość rodzinną uświetnić. Zamawianie limuzyny i wystawnych obiadów w restauracjach o wysokiej renomie nikogo już nie szokują. Ranga prezentów też jakby inna niż przed laty.

My zadowoleni byliśmy, gdy dostaliśmy Wigry-3 albo zegarek. Teraz wstyd pokazać się bez drona, komputera albo quada. Jak grzyby po deszczu wyrastają firmy, które chcą zdjąć z rodziców obowiązek czuwania nad wszystkim i na wzór przedsiębiorstw organizujących śluby, aranżują przyjęcia komunijne według wyszukanych scenariuszy w wyrafinowanych sceneriach.

Rozgorączkowane mamy przez długie miesiące dobierają stroje i dodatki. Bywa, że fundują dzieciom drobne chirurgiczne zabiegi, kosmetyczne i fryzjerskie seanse. Wszystko po to, by dziecko przez jeden stało się ucieleśnieniem niespełnionego marzenia zostania księżniczką. Bądź księciem. Nie wiem, czy mama mogła marzyć, aby zostać księciem, ale należy przyjąć taki margines bezpieczeństwa. Tatusiowie zachowują chłodny dystans. Oni w dzieciństwie chcieli zostać strażakami lub żołnierzami. Na komunijną uroczystość ciężko stawić się w hełmie, więc ich niespełnione marzenia chwilowo marginalizujemy.

Tak więc wracając do tematu mamuś… Zarwą kilka nocy, żeby dopiąć wszystko na ostatni guzik. Tygodniami wiszą na telefonie, uzgadniają menu, listę gości, listę prezentów i kolory kwiatów na stole. No i ja im w tym trochę pomagam. Dostarczam wyszukane, całkowicie zgodne z kolorem kwiatów na stole, drobne prezenciki dla gości. By gościom było przyjemnie, by pamiętali. I by mama poczuła, że nawet kropka nad „i” ma odpowiedni kaliber.

I tak sobie myślę, czy to wszystko tak powinno wyglądać. Czy o to chodzi w tej całej uroczystości? Czy o te wszystkie wstążki, limuzyny i kreacje? I gdy te znaki zapytania zderzę z wieścią, że oto właśnie nasza świdnicka Katedra ubierze Matkę Boską w złotą sukienkę z bursztynami, perłami i Bóg wie czym tam jeszcze, to myślę sobie, że te komunijne limuzyny wożące dzieci do kościoła, to i tak pikuś. Pan Pikuś!

Beata Norbert
Po piękne drobiazgi Beaty zapraszamy do sklepu na  atrillo.pl