Strona główna 0_Slider Matka z trójką dzieci od sześciu lat czeka na mieszkanie socjalne. Czeka...

Matka z trójką dzieci od sześciu lat czeka na mieszkanie socjalne. Czeka w pokoju przechodnim z braćmi alkoholikami

0

– Najbardziej boi się najmłodsza i ciągle pyta, czy on przyjdzie, czy wróci – mówi pani Kornelia. Razem z dwiema córkami i synem mieszka w rodzinnym domu, który współdzieli z dwoma dorosłymi braćmi, uzależnionymi od alkoholu. Jeden niedawno wyszedł z więzienia, gdzie siedział za przemoc wobec niej i jej dzieci. Ma zakaz zbliżania. – Ale co z tego, ciągle go łamie – mówi kobieta. I czeka. Mimo wsparcia kuratora sądowego i dzielnicowego, od 6 lat wciąż czeka na mieszkanie socjalne. – To nie jest życie dla moich dzieci.

Wielorodzinny dom stoi na obrzeżach Lutomi Dolnej. Zadbana posesja, czysto. Jedno z niewielkich mieszkań należy do matki, dwóch braci i pani Kornelii. – Mam po tacie mały udział. I tu mieszkamy razem z dziećmi – pokazuje pokój z dwoma kanapami, szafą, niewielką ławą, stojakiem do suszenia ubrań. Wchodzi się z przedpokoju, na wprost widać kolejne drzwi. – Tak, pokój jest przechodni. Tam mieszka jeden z braci. Nie mamy żadnej prywatności, nawet w nocy tędy przechodzi, pomiędzy naszymi łóżkami.

Alkohol i przemoc

Obaj bracia piją, robią z mieszkania melinę, nie pracują, nie płacą rachunków. Starszy brat już był wcześniej karany za przemoc, jak rzucił się z nożem na żonę. Nas też prześladował, szturchał, popychał, wyzywał. Mnie i dzieci, a zwłaszcza syna. Mam ciągle go broniła. To w końcu ja złożyłam zawiadomienie do prokuratury. Brat za przemoc został skazany na dwa lata więzienia, wyrok odsiedział w całości, wyszedł w grudniu. Ma zakaz zbliżania się do nas i matki, ale co z tego. Matka uwierzyła, że się zmienił, że już pójdzie do pracy. Wpuściła go do domu i od razu zaczęły się burdy, picie – opisuje.

Próbowała wyrwać się stąd i zapewnić spokój dzieciom, które wychowuje samodzielnie. Ma stałą pracę w Świdnicy. – Przez cztery lata wynajmowałam mieszkanie w Świdnicy, ale praktycznie cała pensja zaczęła iść na opłaty. Wcześniej przez rok mieszkałam w Głuszycy. Kiedy wyprowadziłam się z wynajmowanego mieszkania w Świdnicy, poszłam po pomoc do MOPS-u, nie nie chciałam wracać do Lutomi. Trafiliśmy do mieszkania interwencyjnego – opisuje.

Mieszkanie interwencyjne dla osób samotnych i osób z dziećmi funkcjonuje w strukturach Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. Na trzy miesiące mogą tu trafić mieszkańcy powiatu, którzy doświadczają lub są zagrożeni przemocą domową, albo znaleźli się w sytuacji kryzysowej. Obowiązuje ścisły regulamin, a jak poinformowała dyrektor PCPR, Beata Galewska, pracownicy mają nie tylko prawo, ale obowiązek sprawdzania, czy jest przestrzegany.

Panią Kornelię wzburzyła jednak kontrola, przeprowadzona podczas jej nieobecności, gdy w mieszkaniu został małoletni syn. – Nie poszedł do szkoły, bo źle się poczuł. Panie zaglądały do lodówki, wypytywały. Przecież mogły przyjść po moim powrocie z pracy. Ja miałam tam wszystkie rzeczy osobiste – mówi. Sama zadecydowała o opuszczeniu mieszkania interwencyjnego. – Nie miałam już innego wyjścia, wróciłam do Lutomi.

Obaj bracia tam byli. – W mieszkaniu był dramat. Zażądałam od brata, który ma zakaz zbliżania, żeby się wyprowadzi, ale nie zrobił tego. O pomoc dzwoniłam do dzielnicowego, do kuratora sądowego. Pod koniec zeszłego tygodnia brat został zatrzymany i trafił do komendy w Świdnicy. Zadzwonili, żebym przyjechała złożyć zeznania. Byłam w niedzielę po południu, o 20.00 go wypuścili, mimo że przecież złamał zakaz sądowy. Wrócił do Lutomi. Wystawiłam mu wszystkie rzeczy za drzwi, na razie nie wrócił, ale ma przecież klucz i może to zrobić w każdej chwili – martwi się kobieta.

Wniosek czeka od sześciu lat

– W szkole, gdzie na początku mi pomagano, usłyszałam ostatnio, że ciągle się przeprowadzam z dziećmi. A co mam zrobić? Tej tułaczki by nie było, gdybym otrzymała pomoc z gminy. Staram się sama utrzymać rodzinę, nie korzystam z zasiłków, ale mieszkanie jest ponad moje możliwości – rozkłada ręce.

– Wniosek w gminie Świdnica o mieszkanie socjalne złożyłam już sześć lat temu za namową pań z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Został przyjęty. W ciągu tych lat zaproponowano mi jedno mieszkanie w Pszennie, jednak ze względu na sąsiedztwo nie mogłam go przyjąć. To dla dzieci byłoby jak z deszczu pod rynnę. Wniosek ponowiłam, jednak usłyszałam, że już nie muszę składać drugi raz, bo ten pierwszy się liczy. Rozmawiałam wiele razy z panem Maciejem Masnym z „mieszkaniówki” w Urzędzie Gminy, mówiłam o mojej sytuacji. Nikt z gminy nawet nie przyjechał, żeby zobaczyć, w jakich warunkach mieszkają dzieci. Gmina oddała tyle nowych mieszkań, miały się zwolnić lokale socjalne. W mojej sprawie o pomoc prosili i pan dzielnicowy, i kurator. I nic – mówi rozżalona.

Tłumaczy, że bardzo potrzebuje nowego lokum na przyszłość. – Przecież ten zakaz zbliżania dla brata przemocowca minie za sześć lat. I co wtedy? Znowu będę musiała zaczynać od początku? Nie mam na to wpływu, jaki on jest. 

Pani Kornelia jest rozżalona, że dla innej rodziny z Lutomi, która straciła mieszkanie w pożarze, nowe lokum znalazło się natychmiast. – Nawet znajomi mówią mi, że chyba tylko pożar może mi pomóc – mówi samotna matka.

Gmina odpowiada

O wyjaśnienie, dlaczego w zasobach gminy dla matki z trójką dzieci, doświadczających przemocy, przez sześć lat nie znaleziono lokalu socjalnego, zwróciliśmy się 22 kwietnia. Odpowiedź otrzymaliśmy 12 maja.

W odpowiedzi na przesłane pytania dotyczące sytuacji mieszkaniowej Pani (…) informuję, że sprawa pozostaje przedmiotem stałych działań oraz analiz prowadzonych przez władze gminy we współpracy z Gminnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej – poinformował rzecznik prasowy UG Janusz Waligóra.

Od momentu złożenia wniosku, tj. od 2019 r. o przydział lokalu socjalnego pani K.T. pozostaje w kontakcie z przedstawicielami Urzędu Gminy Świdnica, a sytuacja rodziny była wielokrotnie omawiana zarówno z samą zainteresowaną w 2020, 2022, 2024 i 2026 roku, jak i przedstawicielami instytucji zaangażowanych w udzielanie pomocy rodzinie – wylicza rzecznik.

– Jednocześnie należy podkreślić, że zasób mieszkaniowy gminy jest ograniczony, a liczba osób oczekujących na lokale komunalne i socjalne znacząco przewyższa aktualne możliwości lokalowe samorządu. Przydział mieszkań odbywa się zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa oraz kryteriami określonymi w uchwale nr XXVIII/209/2025 Rady Gminy Świdnica z dnia 30.10.2025 w sprawie zasad wynajmowania lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu gminy Świdnica – stwierdził Janusz Waligóra. Na lokale socjalne obecnie czeka 38 rodzin.

Sytuację miały poprawić inwestycje, realizowane w 2025 roku w Pszennie, gdzie powstały nowe budynki komunalne, w których w sumie zamieszkało około 100 osób.

– Dwa nowo oddane budynki mieszkalne w Pszennie zostały wybudowane z dofinansowaniem z Banku Gospodarstwa Krajowego jako budynki komunalne. Lokale zostały zasiedlone zgodnie z ich przeznaczeniem, tj. przez rodziny, które ubiegały się o przydział lokalu komunalnego zgodnie z obowiązującymi w tym zakresie przepisami, albo w drodze zamiany zajmowanego wcześniej lokalu komunalnego. Warto zwrócić uwagę, że Pani (…) ubiega się o przydział lokalu socjalnego – wskazuje rzecznik..

– Gmina Świdnica nie pozostawiła jednak pani Kornelii bez wsparcia. Rodzina korzystała oraz nadal korzysta z pomocy udzielanej przez Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej. Pracownicy GOPS pozostają w bieżącym kontakcie z panią Kornelią i podejmują działania mające na celu wypracowanie możliwie najlepszego rozwiązania jej sytuacji mieszkaniowej. Należy podkreślić, że do 12.06.2026 pani K.T. miała przebywać w mieszkaniu interwencyjnym prowadzonym przez Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Świdnicy. Niestety z nieznanych nam powodów, to mieszkanie opuściła przez upływem wyznaczonego terminu – czytamy  w odpowiedzi przedstawiciela gminy.

– Władze gminy nadal podejmują starania zmierzające do zabezpieczenia odpowiedniego lokalu dla pani (…) i jej dzieci. Obecnie prowadzimy przebudowę i termomodernizację we wszystkich budynkach mieszkalnych stanowiących wyłączną własność gminy. Nie wszystkie roboty mogą być przeprowadzone w sytuacji, gdy w budynkach pozostają lokatorzy, dlatego wszystkie wolne lokale o charakterze tymczasowym zostały wykorzystane w celu przekwaterowania części rodzin na czas prowadzenia inwestycji. Część lokatorów została skierowana do lokali zastępczych wynajętych na prywatnym rynku nieruchomości. Między innymi rodzina, o której wspomniała Pani w swoim zapytaniu (po pożarze w Lutomi) trafiła do mieszkania poza zasobem mieszkaniowym gminy – odpowiada rzecznik gminy.

Na finał odpowiedzi Janusz Waligóra zawarł deklarację: Wraz z postępem robót i uwalnianiem mieszkań wykorzystywanych jako lokale tymczasowe planujemy zasiedlanie ich lokatorami z najpilniejszymi potrzebami lokalowymi. Zakładamy, że lokal dla Pani (…) powinien zostać dostarczony na przełomie czerwca i lipca br.

Agnieszka Szymkiewicz

Poprzedni artykułPożar na terenie świdnickiej odlewni [FOTO]