Strona główna 0_Slider “Rozpacz, szok, złość”. Białorusinka mieszkająca w Świdnicy o porwaniu samolotu i aresztowaniu...

“Rozpacz, szok, złość”. Białorusinka mieszkająca w Świdnicy o porwaniu samolotu i aresztowaniu dziennikarza

2

Incydent, do którego doszło wczoraj na Białorusi, gdzie na polecenie reżimu Aleksandra Łukaszenki samolot lecący z Aten do Wilna został podstępem skierowany do Mińska, wywołał poruszenie wśród Białorusinów, przebywajacych w Polsce. Zatrzymanie opozycyjnego dziennikarza i opozycjonisty Rama Pratasiewicza zszokowało m.in. mieszkającą w Świdnicy Natallię Polkh – Kastsiukowich.

Samolot linii Ryanair lecący z Aten do Wilna został zmuszony do lądowania w Mińsku pod pozorem alarmu bombowego. Reżim Łukaszenki wykorzystał myśliwiec, by zmusić pilota do zmiany kursu. Jednym z pasażerów samolotu był opozycyjny aktywista i bloger na emigracji Raman Pratasiewicz. Został w Mińsku zatrzymany, co potwierdziło białoruskie MSW. Wraz z nim aresztowano partnerkę dziennikarza i dwie inne osoby. Po ośmiu godzinach pozostali pasażerowie mogli wrócić na pokład i samolot poleciał do Wilna.

Pratasiewicz był jednym z autorów prowadzonego na Telegramie opozycyjnego kanału Nexta, później innego kanału – Białoruś mózgu (Biełaruś gołownogo mozga). Oba zostały przez władze uznane za ekstremistyczne, a ich autorzy są poszukiwani przez organy ścigania. Dziennikarz współpasażerom powiedział wprost, że na Białorusi czeka go śmierć.

Na Białorusi od 10 miesięcy trwają protesty po sfałszowanych wyborach prezydenckich. Reżim Łukaszenki krwawo stłumił i wielotysięczne manifestacje, większość opozycjonistów została aresztowana lub musiała uciekać za granicę. Represje dotknęły także Polaków mieszkających na Białorusi.

Dzięki inicjatywie Natallii Polkh-Kastsiukowich w Świdnicy został w sierpniu ubiegłego roku zorganizowany wiec poparcia dla Białorusinów walczących z dyktatorem. Białorusinka zaangażowała się we wsparcie swoich rodaków, występując m.in. na sesji Rady Miejskiej Świdnicy. Cały czas śledzi rozwój sytuacji w swoim rodzinnym kraju. Wydarzeniami z niedzieli jest zszokowana.

Wczoraj był dzień szoku, nie mogłam uwierzyć że coś takiego jest możliwe i że to dzieje się w rzeczywistości. Naprawdę teraz jest poczucie, że to jest jakiś straszny sen lub kino horror. Po wczorajszym wydarzeniu nie czuję się bezpiecznie nawet w Polsce, i teraz jeszcze bardziej martwi mnie los Białorusi. Z jednej strony zakaz przelotów nad Białorusią jest zrozumiałym, ale z drugiej strony ludzie represjonowane zostaną uwięzione w kraju z tyranem. I nikt nie wie, co jeszcze przyjdzie jemu do głowy. Boję się za swoich bliskich i przyjaciół, i sama nie czuję się bezpiecznie. Od września nie byłam na Białorusi, kontakt z rodzicami, bratem, bratanicą i bratankiem tylko przez telefon (ale też obawiam się mówić przez telefon o wszystkim, co się dzieje). Miałam jechać na Białoruś, bo zostałam zaproszona do bycia mamą chrzestną u dwóch synków mojej kuzynki. I nie wiem teraz. Wszyscy teraz czekamy, co dalej. Ludzie mają wykupione bilety lotnicze, jak loty z Białorusi zostaną odwołane, to nie wiedzą, co robić. Lecieć przez Rosję lub Ukrainę – to nie tylko dodatkowe wydatki, ale i dodatkowe dokumenty na przekroczenie granicy (np. z Ukrainą). Wyjechać naziemnym transportem teraz można tylko przy okazaniu umowy o zatrudnieniu (tego wymaga białoruska straż graniczna). Rozpacz, szok, złość – co dalej nie wiadomo… – mówi Natallia Polkh-Kastsiukowich.

Opozycja na Białorusi oczekuje wsparcia międzynarodowego i nałożenia surowych sankcji na reżim Łukaszenki.

/asz/
/wykorzystano informacje za tvn24.pl/