Strona główna 0_Slider Park Centralny wskazany jako przykład “betonowania” miast. Prezydent Świdnicy krytykuje autora książki,...

Park Centralny wskazany jako przykład “betonowania” miast. Prezydent Świdnicy krytykuje autora książki, ten odpowiada na zarzuty

34

Przykłady dewastacji przyrody w imię remontów i źle pojmowanej “rewitalizacji” zgromadził w książce zatytułowanej “Betonoza. Jak się niszczy polskie miasta” Jan Mencwel, działacz społeczny i aktywista miejski. Wśród przedstawionych przez niego negatywnych przykładów znalazła się rewitalizacja Parku Centralnego w Świdnicy. Z krytyczną opinią autora kategorycznie nie zgadza się prezydent Beata Moskal-Słaniewska, która zarzuca autorowi manipulacje i nierzetelność. Na jej zarzuty Mencwel odpowiada opiniami ekspertów.

Zdjęcie ilustrujące świdnicki Park Centralny w książce J. Mencwela (fot. Jakub Szafrański/Krytyka Polityczna)

W swojej książce Jan Mencwel pyta, czy Polacy kochają beton i nienawidzą drzew, pokazując przykłady m.in. rewitalizacji rynków czy parków, z których masowo wycina się drzewa. Wśród przykładów znalazła się także “rewitalizacja” Parku Centralnego w Świdnicy. – Wylewa się betonem wąwóz w Kazimierzu Dolnym, pozbawia się drzew rynki polskich miast i parki. Jak choćby ten w Świdnicy. To chyba jeden z najbardziej oburzających projektów “rewitalizacji”, na który w dodatku wydano kilkanaście milionów złotych. Gdy pojechałem tam, żeby zobaczyć nowy Park Centralny, myślałem, że się rozpłaczę. Dzikie i zarośnięte brzegi zostały wybetonowane i wyłożone kamieniami, drzewa wycięto, a w ich miejsce postawiono latarnie. W dodatku tak gęsto, że mieszkańcy zaczęli na park mówić “pas startowy”. Nie ocalały nawet wierzby płaczące, które rosły nad wodą, i młode pary robiły sobie przy nich sesje ślubne – mówił autor w rozmowie z “Gazetą Wyborczą”.

Z krytyczną opinią Jana Mencwela stanowczo nie zgadza się jednak prezydent Beata Moskal-Słaniewska. – Autor w mojej opinii dopuścił się tam wielu niesłusznych ocen, manipulacji i nierzetelności dziennikarskiej. W wywiadzie prostuję wiele postawionych w książce tez. Nie pozwolę, by obrażano nasze miasto, by przypisywano nam fałszywe motywacje decyzji. Zachęcam do przeczytania wywiadu. Książki ze względu na miernie zebrane materiały nie polecam. Za to polecam odwiedzenie pięknego, zadbanego, bezpiecznego Parku Centralnego – stwierdziła za pośrednictwem mediów społecznościowych prezydent Świdnicy. – Oczywiście jestem przeciwna betonowaniu miast. Przypisywaniu tego Świdnicy jest skandaliczne – dodała.

Głos w sprawie książki prezydent Świdnicy zabrała również na łamach Krytyki Politycznej. W udzielonym wywiadzie zarzuciła autorowi książki wystawienie zbyt krytycznej i niezgodnej z faktami oceny rewitalizacji parku Centralnego. W rozmowie pada oskarżenie, że nie skontaktował się on z ratuszem podczas pisania książki, a swoje wnioski oparł na relacjach świadków nieprzychylnych samorządowi zamiast na opiniach zadowolonych z wykonania projektu mieszkańców miasta. Moskal-Słaniewska przekonuje też, że wycinka drzew w parku była całkowicie uzasadniona.

Do krytycznego stanowiska prezydent Świdnicy odniósł się autor “Betonozy”. – Na wszystkie zarzuty odpowiem zdaniem niezależnych ekspertów, którzy odwiedzili Świdnicę i wypowiadają się w mojej książce. To oni również wspierali protesty strony społecznej, która przecież walczyła z wycinką zarówno przed realizacją projektu w parku Centralnym, jak i Młodzieżowym. Mam tu na myśli przede wszystkim pana Jaremę Rabińskiego, arborystę i biegłego sądowego ds. środowiska z Federacji Arborystów Polskich, który bardzo negatywnie zaopiniował obie rewitalizacje. Pokazałbym też pani prezydentce badania prowadzone przez prof. Macieja Luniaka, który od wielu lat zajmuje się miejską przyrodą i udowadnia, że przedsięwzięcia takie, jak te w Świdnicy, w ramach których m.in. wycina się drzewa i betonuje oczka wodne, zubożają wartości przyrodnicze terenów zielonych, a ich odtworzenie zajmuje wiele lat lub okazuje się zupełnie niemożliwe – wyjaśnia Jan Mencwel w rozmowie z “Krytyką Polityczną”.

Ani zapewnienia o nowych nasadzeniach, ani przywoływanie opinii konserwatorów, dla których ochrona przyrody rzadko bywa priorytetem, nie zmienią faktu, że pod topór poszło zbyt wiele drzew, mimo że w czasie kryzysu klimatycznego każde z nich jest na wagę złota. Na koniec przywołałbym jeszcze własne wrażenia ze Świdnicy. Otóż odwiedziłem zarówno park Centralny, jak i Młodzieżowy – jeden po rewitalizacji za kilkanaście milionów złotych, a drugi – przed. Jaka jest między nimi różnica? Ano taka, że gdy wchodzi się do przerzedzonego parku Centralnego, wciąż słychać samochody i hałas miasta. A w tym drugim panuje cisza, a jeśli coś słychać, to śpiew ptaków – wskazuje autor.

Za nietrafiony uważa też argument, że przed rewitalizacją Park Centralny był zapuszczony, co zniechęcało mieszkańców do odwiedzin. – Wprawdzie przez wiele lat – szczególnie przed tym, jak pojawiły się w Polsce fundusze unijne – rzeczywiście parki miejskie były zwykle zapuszczone, bo samorządom brakowało pieniędzy. Obecnie owo zapuszczenie stanowi jedynie pretekst do tego, by uzasadnić nie tyle mały remont za – powiedzmy – milion złotych, w ramach którego miasto postawi ławki i śmietniki, ile bardzo daleko idące, warte kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt milionów złotych ingerencje w środowisko naturalne – wyjaśnia. Przywołuje przy tym przykład praskiego nabrzeża Wisły w Warszawie, które zdaniem autora uchodzi za jedno z najpopularniejszych miejsc rekreacyjnych w stolicy, chociaż zachowany został półdziki charakter tego terenu, który uzupełniony został jedynie o szutrowe ścieżki, ławki i śmietniki.

Przypomnijmy, rewitalizacja Parku Centralnego została zrealizowana w latach 2016-2019. Pierwotnie miała kosztować 12 mln złotych, ostatecznie koszty sięgnęły prawie 20 milionów. Kontrowersje budziło nie tylko usunięcie ponad 200 drzew, ale również kwestia oświetlenia parku. Na niewielkiej powierzchni zainstalowano 251 latarń i 97 punktów świetlnych, co zostało krytycznie ocenione przez dr. inż. arch. Magdalena Zienowicz i dr. inż. arch. kraj. Ewa Podhajska z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, które przyrównały takie rozwiązanie do lunaparku. Suchej nitki na sposobie przebudowy Parku Centralnego nie zostawili specjaliści, uczestnicy debaty, poświęconej zieleni w Świdnicy.

/opr. mn/