Strona główna 0_Slider Piece węglowe odłączone, gazowych nie ma. Mieszkańcy Spółdzielczej marzną

Piece węglowe odłączone, gazowych nie ma. Mieszkańcy Spółdzielczej marzną

10

Kompleksowy remont budynku bardzo ich ucieszył. – Szkoda tylko, że potraktowano nas jak przedmioty na wyposażeniu, bo jesteśmy tylko najemcami – skarżą się mieszkańcy miejskiej kamienicy przy ul. Spółdzielczej 29-31. W 90% mieszkań odłączono piece węglowe i do dziś nie ma nowej instalacji grzewczej.

Budynek należący do miasta od dawna był w opłakanym stanie. Przewracały się kominy, woda lała się przez nieszczelny dach. Lokatorzy, zajmujący 29 mieszkań komunalnych i socjalnych, byli zadowoleni, gdy budynek znalazł się w projekcie gruntownego remontu. Na to zadanie, obejmujące  w sumie 11 miejskich obiektów, Świdnica pozyskała już na początku tego roku ponad 3 miliony złotych dotacji.

W maju 2019 został rozstrzygnięty przetarg na modernizację Spółdzielczej 29-31. Zgłosiła się jedna firma i została wybrana. Część remontu, przewidziana w projekcie, będzie kosztowała ponad 2 miliony złotych, a prace objęły wymianę dachu, elewację, korytarze, strych, kominy. W trakcie zapadła decyzja o wymianie ogrzewania węglowego na gazowe. Rzeczniczka Urzędu Miejskiego w Świdnicy, Magdalena Dzwonkowska tłumaczy to tak:

W związku z wadami systemu wentylacyjnego, które ujawnione zostały dopiero w trakcie wewnętrznego remontu, wiadomą rzeczą stało się, że nie mogą być nadal eksploatowane dotychczas funkcjonujące kominy. W związku z tym, w uzgodnieniu z lokatorami podjęto decyzję o zmianie źródła ciepła informując wielokrotnie, iż ze względu na porę roku, koniec remontu może przypaść już na sezon grzewczy. Rozwiązanie takie zyskało akceptację lokatorów – przekonuje.

– O remoncie zostaliśmy poinformowani za pomocą kartki, zawieszonej na drzwiach – mówią lokatorzy. – Żadnego spotkania informacyjnego nie było, nikt nas o nic nie pytał ani niczego z nami nie uzgadniał. Zresztą do dziś rzadko ktokolwiek z nami rozmawia i o większości problemów dowiadujemy się od robotników budowlanych, czasem od kierownika.

-Identycznie było z ogrzewaniem. Chyba dwa tygodnie po rozpoczęciu prac jeden z pracowników powiedział, że są problemy z przewodami wentylacyjnymi i nie ma możliwości dalszego ogrzewania mieszkań przy użyciu pieców węglowych. Natychmiast poszłam do Miejskiego Zarządu Nieruchomości i usłyszałam, że budynek ma być podłączony do miejskiej ciepłowni. Potem, że może będzie jednak mała wspólna kotłownia w pustostanie na parterze, wreszcie stanęło na indywidualnych piecach gazowych – opisuje jedna z mieszkanek.

Jeszcze w czerwcu lokatorzy żartowali, że będą ognisko na środku pokoju rozpalać, bo jeśli miasto nie zdąży z założeniem nowych systemów grzewczych, ale pocieszali się, że do jesieni jest daleko.  – Dzisiaj już nam nie jest do śmiechu. Mieszkania totalnie się wychłodziły, zaczyna wdzierać się wilgoć, a żadnej informacji, kiedy będzie ogrzewanie, nie dostaliśmy – skarżą się mieszkańcy. – Ciągle słyszymy, że remont robią nam za darmo i powinniśmy być za to wdzięczni. Tylko nikt nie zauważył, że niektórzy po kilkadziesiąt lat płacą czynsz i dopiero teraz doczekali się remontu. Nie rozumiemy, dlaczego jesteśmy w ten sposób traktowani? – pytają.

Jedna z lokatorek w połowie września alarmowała wiceprezydenta Świdnicy Jerzego Żądło, że jest już zimno, a żadnych działań przy montażu ogrzewania nie widać. Pytała również o zastępcze rozwiązanie, choćby o grzejniki elektryczne. – Przecież tu mieszka sporo rodzin z dziećmi. Jak one mają funkcjonować. We wrześniu było bardzo zimno – mówi. Po wielu monitach wreszcie 1 października przywieziono jej grzejnik.  Ani nie ma nóżek, żeby go postawić, ani wtyczki do prądu.

Rzeczniczka magistratu na pytanie, dlaczego dostarczono niesprawny grzejnik – odpowiada: Nie jest prawdą, że któremukolwiek z lokatorów przekazano niesprawny grzejnik.

Dzisiaj, bez żadnej wcześniejszej informacji, do budynku zostały przez pracowników Urzędu Miejskiego i MZN przywiezione grzejniki elektryczne i mógł je wypożyczyć każdy chętny. Każdy, kto akurat był w domu. Części mieszkańców nie było, bo po prostu pracują. Na nich czekała kartka z wiadomością, że mogą odebrać grzejniki w siedzibie MZN. MZN był dzisiaj czynny do 13.00. Po naszych monitach lokatorom przekazano telefon do ochrony siedziby MZN, ale okazało się, że nikt ochroniarza nie poinformował, by miał wydawać grzejniki. Zresztą nie ma do nich dostępu.

Część lokatorów sama kupiła “farelki”, inni nie chcą bez powodu wydawać pieniędzy na urządzenia, które wkrótce przestaną im być potrzebne. – Cały czas słyszymy, że najbliższe dni będą ciepłe. No tak, ale na zewnątrz. Budynek jest wychłodzony i nie ma szans, by się nagrzał od słońca, zwłaszcza, że jest szczelnie owinięty plandekami – dodają mieszkańcy.

Nie wiadomo jeszcze, kiedy problemy na Spółdzielczej 29-31 się skończą. Na razie, podobnie jak lokatorom z ulicy Przechodniej, za czas korzystania z grzejników elektrycznych, będzie naliczana bonifikata w czynszu.

Do tematu wrócimy.

Agnieszka Szymkiewicz
Fot. Dariusz Nowaczyński