Strona główna 0_Slider Wyciągnął 5 ton śmieci z rzeki Bystrzycy. Kolejna samotna akcja Waldemara Woźniaka

Wyciągnął 5 ton śmieci z rzeki Bystrzycy. Kolejna samotna akcja Waldemara Woźniaka

7

Najpierw wysprzątał nabrzeża Piławy w swoim rodzinnym Pszennie, później zebrał 40 ton odpadów w Jakubowie, oczyścił pobocza dwóch dróg powiatowych i teren w sąsiednich Marcinowicach. Ostatnie 5 dni poświęcił rzece Bystrzycy. Waldemar Woźniak samotnie, przy niewielkim wsparciu lokalnych samorządów, sołectw i zarządców dróg ratuje zdegradowane środowisko.

Emerytowany pracownik Poczty Polskiej i myśliwy z koła Głuszec żyłkę społecznika miał zawsze. – Odkąd pamiętam, brałem udział w czynach społecznych, a teraz, kiedy mam więcej czasu, sam staram się oczyścić zanieczyszczone miejsca. Nie mogę obojętnie przejechać koło drogi, gdzie ktoś powyrzucał worki ani patrzeć na śmietnisko nad rzekami – mówi pan Waldemar. Pracuje skromnie, nie oczekując ani żadnych pieniędzy, ani oklasków. Popularne jeszcze kilka tygodni temu challenge na portalu społecznościowym, polegające na pochwaleniu się wysprzątanym terenem, zniknęły. Waldemar Woźniak tymczasem od lat nie zwalnia i z determinacją porządkuje kolejne obszary. – Jestem wychowankiem Domu Dziecka. Zostałem wychowany przez państwo, chcę się odwdzięczyć – tłumaczy.

Przez ostatnie 5 dni wyciągnął 5 ton odpadów z rzeki i jej brzegów w Bystrzycy Dolnej. – Było tam wszystko. Opony do kół traktora, części samochodów, stare komputery, wersalki. Przy zapełnianiu ostatnich kontenerów o pomoc musiałem poprosić kolegę – opisuje społecznik. Pana Waldemara fizycznie nikt z mieszkańców nie wspierał. – Ale sołtys o mnie dbał, dostałem napoje, rękawice, worki i coś słodkiego – mówi z wdzięcznością.

-Podziwiam pana Waldemara, to, co robi dla naszej gminy, jest niesamowite – podkreśla wójt Teresa Mazurek. – Jest ekologiem numer jeden! Za ten jego trud będę mu dziękować przy całej naszej społeczności podczas dożynek. May przygotowaną specjalną statuetkę. Mam też nadzieję, że sołectwa wesprą pana Waldemara choćby zwrotem środków za paliwo.

Społecznik na razie nie będzie podejmował tak spektakularnych wyzwań jak w Bystrzycy Dolnej. – Praca była bardzo ciężka ze względu na chaszcze i mnóstwo splątanych jeżyn. Poczekam do jesieni, wtedy będzie łatwiej – zapowiada. Taka decyzja nie oznacza, ze zupełnie zrezygnuje z porządkowania świata. Nie omija żadnych śmieci w przydrożnych rowach, pakuje je do worków i zawiadamia gminne służby. Stale także troszczy się o opróżnianie kubła w Jakubowie, który został ustawiony w wysprzątanym kilka miesięcy temu miejscu. – Wystarczy, że kubeł się zapełni, a już śmieci są wyrzucane naokoło. Trzeba pilnować, żeby wysypisko nie narosło od nowa – wyjaśnia.

-Nie jestem w stanie tego zrozumieć, dlaczego ludzie wyrzucają śmieci do rowów, do lasów. Przecież muszą je tam zawieźć, muszą wydać pieniądze na paliwo? Jaki w tym sens, skoro wszystkie odpady za darmo można oddać w PSZOKU (Punkcie Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych) przy ul. Metalowców w Świdnicy? Wystarczy mieć umowę na wywóz śmieci i wnosić comiesięczną opłatę, a to jest obowiązkiem każdego! – podkreśla wójt Mazurek. Waldemar Woźniak nie ma żalu, że nikt się do niego nie przyłącza. – Ale może to będzie przykład, że warto dbać o naszą naturę – mówi z nadzieją.

Agnieszka Szymkiewicz