Strona główna 0_Slider Poplażowali, odpoczęli i naśmiecili. Koszmar wokół zbiornika Andrzej

Poplażowali, odpoczęli i naśmiecili. Koszmar wokół zbiornika Andrzej [FOTO]

13

Śmierdzące powietrze z rozkładających się resztek jedzenia, nie dopitego piwa- wina z butelek,walające się plastiki i szkło, krótko mówiąc syf malaria – tak czytelniczka opisuje widok tzw. stumetrówki, czyli zalesionej części brzegu malowniczego zbiornika Andrzej w Mrowinach koło Żarowa. Właściciele są zdruzgotani i zrezygnowani. 

Pokopalniany zbiornik Andrzej jest jednym z nielicznych miejsc, gdzie w powiecie świdnicki można wypocząć nad wodą. – Kupiliśmy go z zamiarem zagospodarowania, wydaliśmy spore środki na prace projektowe. Miał być hotel, plaża, a całość ogrodzona i zabezpieczona. Plany pokrzyżowała zmiana przebiegu obwodnicy Żarowa. Bez dogodnego dojazdu taka inwestycja straciła sens – mówi współwłaścicielka.

Postanowiłam podzielić się widokami znad jedynego w okolicy czystego zalewu z Mrowin, od strony Żarowa czy tzw. stumetrówki, woda o nieskazitelnej czystości, piękna przyroda ale cały ten wypoczynek psuje co, no właśnie co? Śmierdzące powietrze z rozkładających się resztek jedzenia, nie dopitego piwa, wina z butelek, walające się plastiki i szkło, krótko mówiąc syf malaria. Nikt nie dba o czystość ani porządek w tym naprawdę ładnym zakątku. Przesiadujący tam najczęściej młodzi ludzie zostawiają wszystkie śmieci, nie myśląc, że niszczą przyrodę – opisuje czytelniczka Swidnica24.pl i załącza zdjęcia wykonane w miniony weekend. – Druga strona to to, że nie ma tam ani jednego kubła na śmieci, jednak nie zwalnia to nikogo od zachowania porządku i zabrania wszystkich resztek po zabawie!

Właściciele dzierżawią fragment z plażą, gdzie można przyjechać i odpocząć nad zbiornikiem, ale reszta brzegów  nie jest przeznaczona do biwakowania. – Stwierdziliśmy jednak, że nie będziemy zabraniać mieszkańcom dostępu do brzegów i terenu wokół zbiornika. Nie ma już słów, by opisać, jak traktują to miejsce. Wielokrotnie wywoziliśmy stąd tony gruzu i śmieci. Dotknęły nas także nielegalne wycinki drzew – dodaje współwłaścicielka. – Nie rozumiem, jak można jechać do lasu, nad wodę i nie zabrać po sobie butelek, resztek z grillowania, opakowań? Przecież to nie robi nikt z zewnątrz, to ludzie z tego terenu. Jest mi ogromnie przykro.

Właściciele stracili serce i zapał do tego miejsca. Zbiornik został wystawiony na sprzedaż. Jak zapewniła współwłaścicielka, obecny opiekun zbiornika zostanie poproszony o uprzątnięcie śmieci.

/asz/