Strona główna 0_Slider Wyznania na drzewach. Pamiątka miła nie dla wszystkich

Wyznania na drzewach. Pamiątka miła nie dla wszystkich

4

Spacer po odnowionym Parku Sikorskiego w Świdnicy można połączyć z lekturą zapisków, zostawionych przez zakochanych na pniach drzew. Pewnie wiele tych miłości nie przetrwało. Nie przetrwało też wiele drzew, pociętych w chwili euforii nożykiem.

Zabliźnione rany na szarej korze buków przypominają o ludziach, którzy koniecznie chcieli dać upust fali uczuć. Wyznania, serca, imiona ukochanych, tajemne skróty przypominają o kochankach sprzed kilkudziesięciu lat. Są daty 1969, 1960, 1957. I lepiej, żeby młodzież nie szła w ślady swoich dziadków.

– Wycinanie czegokolwiek na żywym drzewie jest szkodliwe i nie ma co do tego żadnych wątpliwości! – wszelkie dyskusje ucina dr Przemysław Bąbelewski, dendrolog z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. – Każde mechaniczne uszkodzenie powoduje, że roślina staje się podatna na wszelkiego rodzaju patogeny, np. zarodki grzybów, bakterie. To dokładnie tak samo jak nasze skaleczenie, zranienie: dezynfekujemy ranę, zakładamy opatrunek, żeby uniemożliwić zakażenie. Oczywiście skaleczone drzewo się broni tworząc grodzie i wytwarzając polifenole. To związki chemiczne hamujące rozwój grzybów i wirusów, a także odstraszające owady. Ale proces zabliźniania rany wymaga czasu, co najlepiej możemy zaobserwować na bukach. Nawet jeśli kora jest martwą tkanką, to pamiętajmy, że pełni ważną dla rośliny funkcje ochronną. Zamiast więc kaleczyć drzewa, chrońmy je i podziwiajmy. Np. teraz już kwitnie wiele gatunków drzew i krzewów– wierzby, topole, klony, oczary i wawrzynki wilcze łyko. We Wrocławiu już przekwitły leszczyny, w chłodniejszych rejonach właśnie zaczynają – zachęca doktor Bąbelewski.

/asz/
Zdjęcia Dariusz Nowaczyński
Zdjęcie portretowe Tomasz Lewandowski