Strona główna 0_Slider Wycięto kultową wierzbę. Zbuntowani mieszkańcy zasadzili własne drzewko

Wycięto kultową wierzbę. Zbuntowani mieszkańcy zasadzili własne drzewko

13

Bawiły się i wspinały na nią kolejne pokolenia świdniczan mieszkających w okolicach zalewu Witoszówka. Charakterystyczna, nietypowo wykrzywiona wierzba miała dla wielu status kultowej. Wycięto ją wraz z sąsiednimi drzewami, bez wiedzy i zgody mieszkańców. Ci zaś postanowili zaprotestować: zorganizowali happening i zasadzili własne drzewko, w miejscu wyciętej wierzby.

Kultowa wierzba przed wycięciem (fot. czytelnik)

Na początku kwietnia nad świdnickim zalewem stanęły transparenty, na których mieszkańcy pochylili się nad losem wyciętych drzew. – Uczestnicy happeningu chcieli zwrócić uwagę na to, że skoro Świdnica promuje się jako miasto idące z duchem czasu, uczestniczące w kongresach ruchów miejskich, dążące do zrównoważonego rozwoju, to przede wszystkim powinna słuchać głosu lokalnych społeczności sąsiedzkich, konsultować zmiany, konfrontować się z problemami, a nie je usuwać. W końcu gdyby ktoś spytał o zdanie Zalewiaków, dowiedziałby się, że wierzby mają wartość sentymentalną, że lepiej zainwestować w ich podtrzymanie i zakonserwowanie, a nie wycinkę – mówi jedna z okolicznych mieszkanek.

Transparenty ustawione w ramach happeningu (fot. czytelnik)

W geście obywatelskiego oporu, w miejscu wyciętej wierzby stanęły nie tylko transparenty. Zasadzono tam także młodą wierzbę. – Ma to zwrócić uwagę na niekontrolowane lub nieprzemyślane wycinki drzew na obszarze całego powiatu świdnickiego, jak również brak udziału społeczności sąsiedzkich w dotyczących ich procesach decyzyjnych – dodaje świdniczanka. Zwraca przy tym uwagę, że ścięcie wierzby było jedynie pretekstem do działania. Mieszkańców zaniepokoiła także wycinka zagajnika znajdującego się na wzgórzu przy zalewie. – Wycięto tam kilkadziesiąt drzew, zostawiono kopy wiórów, które gniją tam co najmniej miesiąc – wyjaśnia kobieta.

Kto podjął decyzję o wycięciu drzew? Jak publicznie wyjaśniła rzecznik świdnickiego magistratu, dwie wierzby usunięto na podstawie decyzji starosty świdnickiego. Według Magdaleny Dzwonkowskiej, drzewa były w złym stanie, były spróchniałe i stanowiły zagrożenie dla bezpieczeństwa osób znajdujących się w okolicach placu zabaw.

Mieszkańców z okolic zalewu takie tłumaczenia nie przekonują. – Ten smutny dla lokalnej społeczności incydent skłania do refleksji nad tym, jaki wpływ mają mieszkańcy na kształt i funkcjonowanie ich najbliższej okolicy. Czy stare drzewa, łąki, dziczejący park na wzgórzu, tak drogie mieszkańcom i ich psom, nie są zagrożone przez miejskich decydentów? – pytają.

/mn/

fot. Dariusz Nowaczyński