Strona główna 0_Slider Od oryginalnego puzonu po żywiołowe skrzypce

Od oryginalnego puzonu po żywiołowe skrzypce [FOTO]

0

Świdnickie Noce Jazzowego powróciły do swoich korzeni i wczoraj publiczność mogła jednego wieczoru wysłuchać aż dwóch koncertów. Na rozgrzewkę, w świdnickich Klubie Bolko, wystąpił oryginalny jazzowy kwartet puzonowy J4zz Puzone. Muzyczne wydarzenie zakończył niesamowity, żywiołowy, pełny spontanicznej ekspresji zespół Vołosi łączący muzykę ludową z klasyczną.
W Klubie Bolko w Świdnicy publiczność uczestniczyła wczoraj w 24. już Świdnickich Nocach Jazzowych. – Wracamy do tradycji wielokoncertów i myślę, że z powrotem przyzwyczaimy się do tej koncepcji – przywitał publiczność Artur Janicki, pomysłodawca i organizator Świdnickich Nocy Jazzowych.

Oryginalne puzony

Na rozgrzewkę przed licznie zgromadzoną publicznością wystąpił zespół J4zz Puzone, w składzie – Jacek Namysłowski, Michał Tomaszczyk, Darek „Struś” Plichta oraz Piotr Wróbel. – Jesteśmy jedynym w Polsce jazzowym kwartetem puzonowym – mówił Piotr Wróbel. – Co może być gorszego on jednego puzonu? Dwa puzony, a my skończyliśmy nasz skład na czterech puzonach. Grywamy także w wielosobowych składach, ale przy innych okolicznościach. Tutaj zatrzymaliśmy się jedynie na puzonach i mam nadzieję, że wytrwacie z nami do końca i nie będziecie opuszczać w popłochu sali, widząc i słysząc cztery grające naraz puzony – żartował muzyk. Zespół w Świdnicy zaprezentował własne autorskie kompozycje. Koncert był ciekawym, nietuzinkowym doświadczeniem i możliwością wysłuchania połączenia klasycznego brzmienia instrumentarium dętego blaszanego z muzyką jazzową.

Żywiołowe skrzypce
Wieczór zakończył niesamowity, żywiołowy, pełny spontanicznej ekspresji koncert zespołu Vołosi. Formacja powstała z grupy Wałasi i Lasonowie, w której siły połączyli muzycy klasyczni – bracia Lasoniowie oraz członkowie ludowej kapeli Wałasi. – Nasza muzyka pochodzi z nurtu world music, która jest muzyką świata, ale tak naprawdę idea naszego muzykowania jest bliższa jazzowi. My nie odtwarzamy muzyki tradycyjnej, ale jest to coś totalnie odwrotnego. Muzycy, którym na co dzień jest bliższe tradycyjne brzmienie, w tym projekcie grają zupełnie coś innego. My natomiast uciekamy z klasyki, która jest naszym światem codziennym i tu zaczynamy tworzyć coś szalonego, wariackiego, jakiś dziwny, inny jazz – mówi Krzysztof Lasoń. Energetyczna, emocjonalna, pełna pasji gra na instrumentach smyczkowych zespołu Vołosi dosłownie skradła serca świdnickiej publiczności. Nie ma wątliwości, że tak zaaranżowana muzyka ludowa, tradycyjna połączona z klasyką, jazzową improwizacją i filmowym obrazem staje się sztuką.

Kolejne Świdnickie Noce Jazzowe już 20 kwietnia. – Chciałbym zaprosić Państwa do nowego cyklu „Grecy w polskim jazzie”. Dlaczego? Bo mieliśmy kiedyś wielu mieszkańców greckich, którzy przybyli tutaj po wojnie domowej. Tak to się stało, że radzili sobie oni fantastycznie na polskim rynku muzycznym – zapowiadał wydarzenie Artur Janicki.

Tekst: Agnieszka Nowicka
Zdjęcia: Artur Ciachowski