Strona główna 0_Slider Nie chodzi nam tylko o pieniądze

Nie chodzi nam tylko o pieniądze [Wywiad]

4

Nauczyciele i pracownicy czterech gimnazjów w Świdnicy włączyli się dzisiaj do ogólnopolskiego strajku. Dwa główne żądania dotyczą podniesienia płacy i zagwarantowania miejsc pracy do 2022 roku. Strajkujący mówią jednak – nie chodzi nam tylko o pieniądze, a przede wszystkim o dobro dzieci.


Z Violettą Jekiełek i Beatą Wróbel, strajkującymi nauczycielkami z Gimnazjum nr 1 w Świdnicy, rozmawia Agnieszka Szymkiewicz.

Co jest powodem strajku?

Jesteśmy przede wszystkim przeciwni reformie, która jest wprowadzana zbyt szybko, zbyt chaotycznie, jest nieuporządkowana, działa przeciwko nam, przeciwko uczniom i rodzicom.

Czego panie jako nauczycielki najbardziej się obawiają i czego oczekują?

Najbardziej obawiamy się utraty pracy. Część osób z naszego grona już została poinformowana, że albo będzie miała zmniejszone etaty, albo będzie musiała odejść. Trudne jest także to, że najprawdopodobniej będziemy musieli łączyć etaty pracując w kliku szkołach, co jest uciążliwe choćby w związku z koniecznością przemieszczania się nawet z miasta do miasta.

Czy ten strajk nie jest zbyt późno?

Pewne zmiany zostały już dokonane bez naszego udziału. To, że było mówione w mediach o konsultacjach z nami, to nieprawda. Zapraszaliśmy panią minister edukacji do nas do szkoły, nasi uczniowie pisali petycję, w której zaznaczali, ze nie zgadzamy się na zmiany, bo nie są to żadne dobre zmiany a chaos, który trzeba będzie kilka lat porządkować. Gdy miały być wprowadzane gimnazja, wiedzieliśmy o tym zamiarze rok wcześniej. Teraz 99% nauczycieli pracujących w gimnazjach nadal nie wie, co ich czeka. Wciąż jesteśmy w zawieszeniu, nie wiemy, kto będzie miał pracę, gdzie? I na jak długo?

Postulaty strajkowe są skierowane do dyrektorów…

Tak to jest ujęte, ale tak naprawdę to jest śmieszne! Przecież dyrektor musi wykonywać polecenie odgórne, sam nie może o wielu rzeczach decydować, a z klei organ prowadzący musi wykonywać to, co mu zlecą nadrzędne władze. Więc to do tych władz postulaty! Obietnic było wiele: status nauczyciela miał być podniesiony, tymczasem tworzy się wokół nas atmosferę i utrwala przekonanie opinii publicznej, że chodzi nam tylko o pieniądze, że nic nie zrobiliśmy dobrego i tak naprawdę w ogóle nic nie robimy! A nam przede wszystkim chodzi o dobro dzieci. Wiemy z doświadczenia, jesteśmy nauczycielkami, które 18 lat pracowały w gimnazjum, do czego prowadzą zmiany nieprzemyślane. Proszę mi wierzyć, że to, co jest teraz dokonywane, przez 20 lat będzie modyfikowane, a na tym ucierpią dzieci.

Co zdaniem pań czeka dzieci?

Przede wszystkim to, co podkreślamy cały czas – jeżeli nie wiemy jaki będzie program w następnej klasie, to uczenie jest takim „pływaniem”. Nie możemy niczego postanowić, nie ma korelacji między przedmiotami, między matematyka a fizyką, chemią. Lista lektur – jeśli ktoś chciał zniechęcić uczniów, to mu się uda…

Czy zdaniem pań taka formuła strajku wystarczy? Na coś wpłynie?

Nie wiemy, czy cokolwiek może powstrzymać rządzących, ale nie mamy innego wyjścia. Nie pomogły podpisy, skoro minister nawet zapraszana nie słucha i wciąż powtarza swoje, nie ma też większych szans na powodzenie referendum… To jest łabędzi śpiew, ale chcemy wyjść z twarzą, pokazać, ze nie poddajemy się. Mimo ze podcina na się skrzydła, podstawia się haki, to nie dajemy się! I may poparcie rodziców, którzy też obawiają się tych zmian. Gdyby nie było poparcia rodziców, to pewnie posłaliby dzisiaj dzieci do szkoły, a nie ma nikogo.