Strona główna Sport Historyczny punkt siatkarzy Volleya

Historyczny punkt siatkarzy Volleya

0

Siatkarze UKS-u Volley po raz pierwszy w tym sezonie posmakowali punktów na parkietach II ligi. Żarowski beniaminek uległ po zaciętym boju 2:3 Gwardii Wrocław.

dsc_9507

Siatkarze Volley Żarów podeszli do tego spotkania niezwykle skoncentrowani. Skupienie było widać nie tylko przed meczem, ale również podczas tygodnia przygotowań do tego pojedynku. Wszyscy nasi siatkarze przystąpili do tego spotkania z niebywałą wiarą w zwycięstwo. Już w pierwszym secie żarowianie pokazali, że przyjechali na Krupniczą po komplet punktów. Volley zaczął zupełnie inaczej niż do tej pory. Pierwszy raz w sezonie (poza meczem z Głogowem) na parkiecie w podstawowym składzie nie zobaczyliśmy Szymona Lange i Karola Gresia. Goście na spotkanie z Gwardia wyszli w składzie Kowalczyk, Rzadkowski, Popielarski, Pękalski, Wierzbicki, Lewandowski i Botwina na libero. Sytuacja punktowa zmieniała się co chwilę. Raz prowadzili żarowianie, raz gospodarze. Ostatecznie w końcówce lepsi byli nasi zawodnicy wygrywając 28:26.

Drugą partię rozpoczęliśmy fatalnie. Trzy asy serwisowe ustawiły wynik tego seta już na początku i pierwszy czas trener Marcin Wójciak wziął przy stanie 5:1 dla Gwardii Wrocław. Mozolnie szło siatkarzom z Żarowa odrabianie strat. Trener ratował się zmianami: Rzadkowskiego zastąpił Lange, Lewandowskiego Waszak, na pozycji libero Botwina zastał zmieniony przez Orzechowskiego. Na niewiele zdały się te zmiany. Żarowianie przegrali tego seta 17:25. W trzeciej partii nastąpiła jedna zmiana w stosunku do poprzednich dwóch setów. Na boisku pojawił się w miejsce Rzadkowskiego, kapitan drużyny Szymon Lange. Przyjezdni w dalszym ciągu jakby nie mogli otrząsnąć się po przegranej drugiej partii. Psuli zagrywki, byli nieskuteczni w bloku i ataku. Szybko z boiska został ściągnięty Lewandowski, a w jego miejsce wszedł Jakub Waszak. Na boisku pojawił się też za Adama Pęczyńskiego, Karol Barski. Nie wpłynęło to jednak na poprawę gry i skuteczności, co za skutkowało przegraną w trzecim secie 16:25.

By uratować punkty żarowianie musieli wygrać czwartą odsłonę. Na boisko powrócił Jan Mieszko Rzadkowski i Paweł Lewandowski. Pierwszy raz w tym meczu pojawił się również Karol Greś. W tej partii właśnie siatkarze Volleya się odblokowali. Rzadkowski zaczął dobrze na zagrywce. Nie myliliśmy się tak jak w dwóch poprzednich partiach w ataku oraz zagraliśmy skutecznie blokiem. To wszystko pozwoliło nam na wygraną i doprowadzenie do tie-breaka. Początek piątej partii był bardzo wyrównany, były to akcje punkt za punkt, ale to Gwardziści przy zmianie stron byli drużyną zwycięską. Od stanu 8:7 dla wrocławian, to właśnie oni odskoczyli na dwupunktową przewagę. Przy stanie 10:8 o czas poprosił trener Wójciak, a po przerwie siatkarze Volleya zaczęli odrabiać straty do wyniku 10:10. Końcówkę lepiej rozegrali rywale wygrywając na przewagi 18:16.

W siatkówce wygrywa ten, kto w secie popełni minimum dwa błędy mniej niż przeciwnik. Nam to się udało w pierwszym i czwartym secie. Mentalnie coś już się zaczyna zmieniać w tej drużynie, chłopacy zaczynają walczyć i być drużyną co mnie bardzo cieszy, ponieważ siatkówka to sport drużynowy, gdzie nie ma miejsca dla indywidualistów – mówi zawodnik Volleya Jan Mieszko Rzadkowski. – Kolejne spotkanie jakie rozegramy, to mecz w moim rodzinnym mieście Oławie. Znam tych chłopaków, grałem zeszły sezon w Olavii i wiem że grają równo i są bardzo mocni. Jeśli uda nam się zdobyć materiał video i ustawimy taktykę pod ten zespół, a do tego będziemy się jej skrzętnie trzymać to wierzę w sukces. Nasz przedsezonowy sparing pokazał, że jesteśmy w stanie z nimi powalczyć – dodaje Rzadkowski.

Gwardia Wrocław – Volley Żarów 3:2 (26:28, 25:17, 25:16, 24:26, 18:16)

Volley Żarów: Kowalczyk, Rzadkowski, Popielarski, Lewandowski, Pęczyński, Wierzbicki, Botwina, Orzechowski, Barski, Waszak, Greś, Lange