Strona główna 0_Slider Jak długo karetka jechała do nieprzytomnego?

Jak długo karetka jechała do nieprzytomnego?

13

Mężczyzna wyszedł z banku i upadł, ludzie zareagowali, zadzwonili na pogotowie a pogotowie nie przyjeżdża – zaalarmowała jedna z mieszkanek Świdnicy, dodając, że oczekiwanie trwa już 20 minut. Dyrektorka świdnickiej stacji informuje tymczasem, że od zgłoszenia do przyjazdu na miejsce minęło dokładnie 5 minut.

pogotowie-1Do zdarzenia doszło 26 października na ulicy Długiej w Świdnicy. Przed bankiem na chodnik upadł mężczyzna i stracił przytomność. Sms z alarmującą treścią i zdjęciem redakcja otrzymała o 15.35. 2 minuty później nadeszła kolejna wiadomość, tym razem ze zdjęciem karetki. – Nie było mnie od początku przy tym zdarzeniu, ale wszyscy bardzo się denerwowali, że pogotowia tak długo nie ma, a mężczyzna jest nieprzytomny – mówiła w późniejszej rozmowie zgłaszająca zdarzenie. Jej zdaniem oczekiwanie trwało  20 minut.

To miejsce obejmuje kamera miejskiego monitoringu. Z zapisu wynika, że mężczyzna upadł o 15.28, w ciągu kolejnej minuty zaczęli się nad nim pochylać przechodnie i próbowali pomóc.

nieprzytomny– Dyspozytor odebrał zgłoszenie  o 15.30 – informuje Małgorzata Jurkowska, dyrektorka świdnickiego pogotowia. – Po zebraniu wywiadu natychmiast zadysponował karetkę. Zespół wyjechał o 15.32, na na miejscu był o 15.35. Pamiętajmy, że karetka miała do pokonania trasę z ul. Leśnej na ul. Długą i był to w mieście czas wzmożonego ruchu. Dyspozytor pozostawał  w kontakcie ze zgłaszającym, instruował także, jak mężczyznę ułożyć w bezpiecznej pozycji. Cała rozmowa jest nagrana. Wszystkie zapisy wskazują, że nasi ratownicy robili wszystko, by jak najszybciej udzielić pomocy. 

Jak zapewnia szefowa pogotowia, na terenie Świdnicy w sytuacjach, gdy jest bezpośrednie zagrożenie życia, dojazd zespołu twa do 8 minut. – Wszystko zależy od pory, od pogody, od sytuacji na ulicach. Zdaję sobie jednak sprawę, że osobom oczekującym na pomoc i świadkom podobnych jak na ul. Długiej zdarzeń, czas zwyczajnie się dłuży, dochodzi stres i sytuacja może być bardzo napięta – dodaje Jurkowska.

Jak informuje dyrektorka, mężczyzna był pod wpływem alkoholu. Podczas upadku mógł doznać urazu głowy. Został przewieziony do szpitala Latawiec.

Agnieszka Szymkiewicz
[email protected]