Strona główna Magazyn Refleksje Piękniejszy świat Beaty: Bizantyjski przepych

Piękniejszy świat Beaty: Bizantyjski przepych

0

Zaczęło się jak to zwykle w takich przypadkach: zupełnie niewinnie. Tu i ówdzie spośród stert tkanin wystawała jakaś błyszcząca nitka. W innym miejscu zauważyłam jakiś rąbek czegoś, co jeszcze nie mówił nic. Zupełnie nic. Nic nie wróżyło jeszcze katastrofy.

 Notesy3

Z  drugiego pudła wyzierał inny kawałek, który powoli wespół z tymi poprzednimi zaczął układać się w większą układankę. Miękkie satyny i błyszczące hafty to jest coś, od czego stronię zazwyczaj – ja, orędowniczka lnu, bawełny i wszystkiego co naturalne. Trudno mi było przeskoczyć w swojej głowie barierę, że błyszczące też może być piękne, powabne, kuszące…

 No i się zaczęło!  Zblokowany na ekologicznych włóknach mózg, ni stąd ni zowąd przestawił się na wyszukiwanie obcych stacji. W sekundę wygładziłam wszelkie szumy w mojej głowie, mogące zanieczyścić mi odbiór fal nadawanych przez te strojnisie. Podstępne manipulantki, egzotyczne tancerki i tajemnicze pasażerki Orient Expressu. W tym Orient Expresie ofiar nie trzeba było szukać długo. Śmierć poniosę ja, niechybnie. Podłożyłam się jak ignorantka, dałam się nabrać na tanie sztuczki, tępa, jak stado pędzących imadeł.

 Przy kasie dostaje się zwykle zimny prysznic.  Za luksus się płaci słono. Zwłaszcza, że uwodzicielskie satyny wymagają odpowiedniego anturażu. Nie dość więc, że wybuliłam krocie na samą tkaninę, do rachunku doszły jeszcze gorsetowe sznurki, kryształowe korale i całe mnóstwo jeszcze innych drobiazgów, z którymi nie wiem co zrobię, gdy to wszystko nie pójdzie, a klienci okażą się bardziej oporni na te powaby niż ja sama. W razie niepowodzenia trzeba będzie się wystarać, aby gazownia i elektrownia przyjęły ekwiwalenty w koralikach.

Beata Norbert

Po piękne drobiazgi Beaty zapraszamy do sklepu na  atrillo.pl