Strona główna Bez kategorii Garstecki ma przeprosić Murdzka

Garstecki ma przeprosić Murdzka

14

Były kandydat na prezydenta naruszył dobra osobiste byłego prezydenta Świdnicy. Sąd Okręgowy  nakazał Robertowi Garsteckiemu przeproszenie Wojciecha Murdzka. Przegrany zapowiada apelację, wygrany cieszy się z rozstrzygnięcia, ale mówi wprost – to musztarda po obiedzie.

Garstecki

Robert Garstecki

Podczas kampanii samorządowej w  2014 roku Robert Garstecki, kandydujący z ramienia PiS na prezydenta Świdnicy, zarzucił komitetowi wyborczemu i samemu wówczas urzędującemu prezydentowi Wojciechowi Murdzkowi nieprawidłowości przy finansowaniu kampanii podczas wyborów z 2010 roku. Podczas debaty w lokalnej telewizji pokazał dowód wpłaty 2,5 tysiąca złotych na rzecz Komitetu Wyborczego Wspólnoty Samorządowej, z której startował Murdzek. Dokument przekazał, jak się okazało już później, Edmund Frączak, dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji. Robert Garstecki stwierdził, że podejrzewa Komitet Wyborczy o złamanie prawa o finansowaniu kampanii wyborczych, powołując się na przepisy Kodeksu wyborczego, zabraniające dokonywania wpłat gotówkowych. Dodatkowo Garstecki  podejrzewał, że do takich wpłat zmuszano także innych dyrektorów w zamian za zajmowanie wysokich stanowisk. Sprawę zgłosił do prokuratury.

Wojciech Murdzek nie uczestniczył w debacie. Do zarzutów 13 listopada odniósł się Ireneusz Pałac, szef sztabu wyborczego Wojciecha Murdzka i Wspólnoty Samorządowej: Te informacje są całkowicie nieprawdziwe i bezpodstawne, dlatego zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami pełnomocnik prezydenta Wojciecha Murdzka przygotował i złożył w sądzie prywatny pozew przeciwko Robertowi Garsteckiemu. Rzucić pomówienie jest zdecydowanie łatwo, ale nie powinno to być bezkarne. Zwłaszcza, że brudna kampania wyborcza nasila się. (…). Nasza reakcja jest zdecydowana, choć spokojna. Dlatego wybraliśmy tryb cywilny, a nie wyborczy. To pozwala sądowi na szczegółową analizę sprawy i zbadanie wszystkich dowodów. Ważny jest jednak także skutek uznania przez sąd, że pan Garstecki jest winny. Nakazanie mu opublikowania przeprosin nie jest dla nas zadowalające, a dla niego zbyt dolegliwe. Proces cywilny zwiększa szanse skutecznego żądania wpłaty przez niego znaczącej kwoty pieniędzy na cel charytatywny. Z tej możliwości skorzystaliśmy i określiliśmy wielkość wpłaty na 10 tysięcy złotych.

Sąd Okręgowy podczas dzisiejszej rozprawy odrzucił niemal wszystkie wnioski dowodowe, w tym obszerne oświadczenie Edmunda Frączaka, który napisał, ze nie tylko raz miał być zmuszany do dokonywania wpłat. W związku z tym, ze Robert Garstecki zbyt późno zgłosił świadków, nikt nie wypowiedział się w tej sprawie. Sąd nie dopuścił także do wypowiedzi stron. Jedynym dowodem był zapis z telewizyjnej debaty, odtworzony podczas rozprawy. Na odrzucenie wszystkich wniosków zażalenie złożyła pełnomocniczka Roberta Garsteckiego.

Sąd Okręgowy w wyroku stwierdził, że Robert Garstecki jest winien naruszenia dóbr osobistych Wojciecha Murdzka i nakazał zamieszczenie przeprosin za podawanie nieprawdy o niezgodnym z prawem finansowaniu kampanii wyborczej Wojciecha Murdzka oraz nakłanianiu dyrektorów do wpłat na rzecz komitetu. Takie przeprosiny maja być zmieszczone na portalu Swidnica24.pl oraz dwóch innych lokalnych portalach oraz w lokalnej telewizji. Sad odrzucił wniosek o zapłatę 10 tysięcy złotych na rzecz organizacji charytatywnej. Garstecki tytułem zwrotu kosztów sądowych ma zapłacić Murdzkowi 240 złotych. Wyrok nie jest prawomocny. Sędzia Małgorzata Wurm-Klag w uzasadnieniu wyroku szeroko komentowała prawne aspekty naruszenia dóbr osobistych, natomiast nie powiedziała, czy dokument przedstawiany przez Garsteckiego jest prawdziwy czy nie.

Kwestii samych zarzutów nie rozstrzygnęła także prokuratura. Doniesienie Roberta Garsteckiego trafiło do Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu. Dochodzenie umorzono ze względu na przedawnienie się sprawy. Donos dotyczył wykroczenia, które w tym przypadku przedawniło się po dwóch latach.

Robert Garstecki nie zgadza się z wyrokiem sądu i zapowiada apelację. Nie zmienił swojego stanowiska i jest zbulwersowany tym, że w żaden sposób nie mógł przed sadem przedstawić swoich racji.

Wojciech Murdzek nie pojawił się na rozprawie. – Nie dostałem zawiadomienia i nie miałem pojęcia, że to dzisiaj – mówi. Z rozstrzygnięcia sadu jest zadowolony, choć przyznaje, że kara finansowa na pewno byłaby dobitniejsza. Nie zamierza składać apelacji. – Mam satysfakcję, że kłamstwo się nie obroniło. To jednak musztarda po obiedzie, bo te kłamstwa wyrządziły w kampanii dużo szkody. Wielu osobom, które darzyły mnie zaufaniem, musiałem się  tłumaczyć.

Od listopada obaj niedawni rywale są radnymi powiatowymi.

/asz/