Strona główna Bez kategorii “Nie szykowałem planu awaryjnego”

“Nie szykowałem planu awaryjnego” [Wywiad z Wojciechem Murdzkiem]

49

Po 12 latach kończy urzędowanie zwycięzca trzech kolejnych wyborów na prezydenta Świdnicy, współtwórca do niedawna wiodącego w mieście i powiecie  ugrupowania. Wojciech Murdzek od 8 grudnia będzie radnym powiatowym, a Wspólnota Samorządowa Ziemi Świdnickiej stanie się opozycją w radach miejskiej i powiatowej. O przyczynach porażki i planach na przyszłość z ustępującym prezydentem rozmawia Agnieszka Szymkiewicz.

Wojciech Murdzek

– Podczas ostatniej konferencji prasowej przedstawił pan, wspólnie ze swoimi zastępcami Ireneuszem Pałacem i Waldemarem Skórskim,  listę zadań ważnych dla miasta, które są w toku lub na etapie przygotowań. Czy ten spis przekaże pan nowym władzom?

– Oczywiście, te wszystkie informacje są informacjami publicznymi. Tak jak pan Pałac sygnalizował, przekaże sprawy swojemu następcy. Natomiast wszystkich dyrektorów i pracowników bardzo prosiłem o maksymalne zaangażowanie, żeby to przejście było jak najbardziej płynne, by było przejściem do przodu,  nikt nie tracił czasu na rozpamiętywanie, co się stało. Moją intencja jest, by  rzeczywiście profesjonalnie te prace kontynuować i by mieszkańcy nie odczuli, że coś się zmieniło.

– A pan zamierza się spotkać się ze swoją następczynią?

– Oczywiście.

– I przekazać listę zadań?

– Zależy od zapotrzebowania, ja jestem otwarty. Już wydałem polecenie, by przygotować na poniedziałek  możliwość do spotkania.

– Podczas konferencji pojawiła się informacja o nowej koncepcji budowy basenu krytego za ok. 20-30 mln złotych. Gdzie ona jest? Czy zostanie również przekazana nowym władzom?

– Koncepcja jest w tej chwili u zastępcy, który pilotował sprawę i jest oczywiście dostępna. To bardzo sensowna propozycja i warto powalczyć o realizację.  Nie jest to oczywiście projekt techniczny, ale koncepcja pokazująca pewien potencjał w sposób przemyślany i spójny.

– Pokazali panowie, jak wiele zostało dla miasta zrobione, jak wiele zadań jest rozpoczętych albo z dużymi szansami na realizację w najbliższej przyszłości. Wskazali panowie, w jak fantastycznym momencie rozwoju jest Świdnica, jak wiele osiągnęła. Skoro tak, to co zawiodło? Dlaczego pana ekipa przegrała?

Myślę, że nikt nie ma recepty na pewne emocje, pewne tendencje i one okazały się bardzo silne. Ja sobie cenię te ponad 7 tysięcy osób, które oceniały to, co zostało zrobione i predyspozycje do kontynuowania z sukcesem misji na rzecz miasta. Natomiast na szali tych kilkunastu lat pracy zostały położone inne rzeczy i emocje. Część  z nich nie daliśmy rady zrównoważyć, a były po prostu nieprawdziwe. Wszystko razem zsumowało się w taki a nie inny rezultat. To oczywiście są także zmiany, które obserwujemy w skali całego kraju, bo jak patrzyłem choćby na wynik pana prezydenta Grobelnego (Ryszard Grobelny, Poznań, przyp. red.) to sam byłem zdumiony, że po tylu latach zapadło niekorzystne dla niego rozstrzygnięcie.

– Jak pan ocenia postawę Platformy Obywatelskiej? Podkreślał pan wielokrotnie, że to naturalny sojusznik. PO miała po wyborach współrządzić ze Wspólnotą Samorządową, a zostawia i pana, i WS dla koalicji z SLD.

– Jestem w jakiejś mierze rozczarowany, choć mam nadzieję, że  drogi tak do końca się nie rozchodzą. Ta sama koncepcja – jeśli chodzi o powiat – mogła być zrealizowana w konfiguracji bardziej naturalnej, z sojusznikiem, który jest w województwie, a więc PO, PSL i Wspólnota jako uzupełnienie. Nic nie jest jeszcze przesądzone, być może przez weekend jeszcze coś się zmieni. Myślę, że trochę jest tak, że w polityce łatwiej jest grać z wygranym niż tworzyć drużynę na dobre i na złe. Po tylu latach dalej się uczę i poznaję ludzi, ich zachowania, wciąż z nadzieją, że te dobre zachowania jednak będą dochodziły do głosu i będzie można współpracę WS i PO kontynuować. Mam też nadzieję, że odrodzi się Prawo i Sprawiedliwość, będące dla niektórych opozycją, a dla Wspólnoty – jak już było przed laty – partnerem. No niestety, tutaj rozczarowanie jakością tego ugrupowania w Świdnicy było duże.

– Czy Wspólnota Samorządowa będzie skazana na pozostanie przez cztery lata w opozycji? A jeśli tak, to jaką opozycja będzie?

Nie wyrokuję, co będzie w przyszłości. Koalicje są tak oryginalne, że nie wiem, czy są docelowe. Jednak przekonuję koleżanki i kolegów, że powinniśmy być konstruktywni. Niezależnie od szyldów i nazw, mieszkamy tutaj i powinniśmy wspierać dobre rozwiązania. Mam nadzieję, że takich nie zabraknie. I mam też nadzieję, że sytuacji, kiedy trzeba będzie mówić “nie tędy droga”, będzie bardzo mało albo wcale.

– Jakie ma pan plany zawodowe?

Nie mam. Jestem inżynierem elektronikiem. Po kilkunastu latach powrotu do zawodu nie ma. Elektronika zrobiła skok epokowy z XX w XXI wiek. Nie przez zarozumiałość, a przez przekonanie, że rezultaty pracy są dobre i tak zostaną ocenione przez mieszkańców, nie szykowałem planu awaryjnego. Startuję od zera.