Strona główna Bez kategorii Szalet do remontu. Za 290 tysięcy złotych

Szalet do remontu. Za 290 tysięcy złotych

16

Po latach przaśności w Polsce nastała moda na ekskluzywne szalety. W Poznaniu na sanitariat miasto wydało 800 tysięcy złotych, w Gdańsku postawiono trzy futurystyczne toalety za 900 tysięcy, a wszystkich przebiła Warszawa z wc pod Stadionem Narodowym za 4,6 miliona złotych. Pieniędzy na komfort klientów takich przybytków nie szczędzi także Świdnica. Na dwa nowe szalety w minionych latach z budżetu miasta wydano w sumie 263 tysiące złotych. Teraz blask ma odzyskać istniejący od lat publiczny przybytek na placu św. Małgorzaty. Za 290 tysięcy złotych.

szalet 4

Liczący dokładnie 101 lat budynek ma powierzchnię 49 m2, kubaturę 117 m3 i dach o powierzchni 84 m2. Do wielkich zatem nie należy, nie wygląda także na ruinę i z powodzeniem jest użytkowany od kilkudziesięciu lat. Tymczasem gotowy jest kosztorys gruntownego remontu, opiewający na 290 tysięcy złotych. Ostatni remont był przeprowadzany w latach 90-tych XX wieku. Jak przekonuje rzecznik prasowy urzędu, koszt wymusza liczba zadań do wykonania. – Posiadamy pełną dokumentację projektową wraz z pozwoleniem na budowę. Prace mają polegać na gruntownym remoncie obiektu z wymianą wszystkich instalacji wewnętrznych, zastosowaniem urządzeń wandaloodpornych, wymianą ogrzewania. Dodatkowo prace mają polegać na zmianach funkcjonalnych związanych z dostosowaniem pomieszczeń dla osób niepełnosprawnych, dociepleniem ścian elewacyjnych, wymianą drzwi i okien, wymianą części elementów drewnianej konstrukcji, wymianą pokrycia dachowego. W ramach remontu planowanego na ten rok przewidywana jest rekonstrukcja drewnianego szkieletu dachu wraz z całkowitą wymianą pokrycia, wymianę całej stolarki okiennej i drzwiowej zewnętrznej, docieplenie elewacji obiektu wraz z robotami osuszającymi zawilgocone mury. To oczywiście powoduje, że remont jest kosztowny i według kosztorysu wyniesie ponad 110 tys. zł (w projekcie uchwały mowa jest o 130 tysiącach złotych, przyp. red.) – broni wysokości wydatków Stefan Augustyn.

Wielkość zarezerwowanych środków wydaje się niewspółmierna do rozmiarów samego obiektu. Jest nie tylko nieduży, ale i elementów do wymiany jest niewiele – to min. troje drzwi, osiem okien, w tym pięć malutkich, 6 stanowisk i dwie umywalki. Remonty o wiele większych obiektów, jak np. kamienice, wspólnoty mieszkaniowe czy prywatni właściciele przeprowadzają za o wiele mniejsze pieniądze. – Porównanie z remontem innego budynku jest dużym uproszczeniem, a firma, która zrealizuje prace zostanie wyłoniona w drodze postępowania konkurencyjnego. Z radością przywitamy oferty, które będą zdecydowanie niższe, bo to oznacza, że będą najkorzystniejsze – zaznacza Augustyn i dodaje – W przypadku starej zabudowy taniej jest oczywiście postawić zupełnie nowy obiekt, ale w tym wypadku nie ma takiej możliwości – uzgodnienia konserwatorskie.

W piątek, 6 czerwca,  radni miejscy podejmą decyzję, czy już w tym roku przeznaczyć 130 tysięcy na pierwszy etap prac.

Przeczytaj o ciekawej historii domku na placu św. Małgorzaty TU.

/asz/