Strona główna Temat dnia Dziesięć lat strefy ekonomicznej w Świdnicy

Dziesięć lat strefy ekonomicznej w Świdnicy

14

Świdnica w 2002 roku stała na skraju przepaści. Pod koniec lat 90-tych XX wieku upadła znaczna część „lokomotyw” gospodarczych miasta, a bez pracy było 6,3 tysiąca mieszkańców. Dziś nikt nie ma wątpliwości – utworzenie podstrefy Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej „INVEST-PARK” dla miasta było kołem ratunkowym. Bezrobocie zmalało z ponad 6 do 2,5 tysiąca osób, a przyczyniły się do tego inwestycje zagraniczne i lokalne. 21 kwietnia mija 10 lat od ustanowienia podstrefy świdnickiej.

strefa

Na przełomie wieków w Świdnicy przez 7 lat nie odnotowano żadnej nowej inwestycji. –Jeszcze przed 2002 rokiem w innych miastach (W Dzierżoniowie w 1997 r., w Żarowie w 2001 r.) działały już podstrefy ekonomiczne i zachwalały współpracę z samorządami. Świdnica zaś była inwestycyjną pustynią z łatką, że nie warto tu prowadzić interesów. Ówczesne lewicowe władze miasta „ciężko pracowały” na taką opinię – nie owija w bawełnę prezydent Świdnicy Wojciech Murdzek. Dopiero zmiana filozofii po 2002 roku doprowadziła do podjęcia współpracy z WSSE i wreszcie, w 2004 roku utworzenia podstrefy ekonomicznej. Dziś obejmuje ona ponad 159 hektarów powierzchni, gdzie swoje zakłady ulokowało 15 firm.

Electrolux był pierwszy

Świdnicka podstrefa miała mocne otwarcie. Jako pierwszy w 2006 roku ulokował tu swoją produkcję  kuchenek światowy gigant w dziedzinie sprzętu AGD – Electrolux. Koncern tak dobrze zadomowił się w Świdnicy, że podjął decyzję o kolejnych inwestycjach. Od marca trwa budowa magazynu ze strefą pakowania. Licząca w tej chwili 1000 osób załoga powiększy się o kolejne 100. Najważniejsze jednak, że Electrolux dał sygnał kolejnym. W ślad za Szwedami w Świdnicy pojawił się Colgate-Palmolive. Koncern ulokował w podstrefie fabrykę środków higienicznych jamy ustnej, ponosząc nakłady w wysokości 400 milionów złotych. W 2013 roku zapadła decyzja o rozbudowie zakładu i zatrudnieniu nowych pracowników. Już teraz załoga liczy ponad 600 osób, a przybędzie kolejnych co najmniej 80. Spośród światowych liderów gospodarczych w Świdnicy pojawił się także japoński koncern NIFCO. Fabryka przeżywa rozkwit. Otrzymała już czwarte zezwolenie na prowadzenie działalności gospodarczej na preferencyjnych warunkach i do 2016 roku zwiększy załogę o 180 osób (dziś ok. 150).

Lokalni łapią szansę

Jednak podstrefa nie tylko przyciąga światowe koncerny, ale stała się impulsem dla rozwoju lokalnych firm. Błyskotliwą karierę robi świdnicki Sonel. Firma powstała w 1994 roku z inicjatywy inżynierów elektryków. Cztery lata później przybrała obecną nazwę i zaczęła podbijać rynek specjalistycznych przyrządów pomiarowych dla elektroenergetyki i telekomunikacji. Zakład początkowo działał w jednym z budynków na terenie miasta, w 2006 roku Sonel kupił działkę na terenie podstrefy ekonomicznej, gdzie powstały nowoczesne hale produkcyjne i obiekt biurowy. W 2008 roku firma zadebiutowała na Giełdzie Papierów Wartościowych. Na inwestycję w podstrefie zdecydował się także producent opakowań THT, działający w Świdnicy od 2004 roku. W 2012 wykupił od poprzedniego właściciela działkę i otrzymał pozwolenie na prowadzenie działalności gospodarczej. Inwestycja rozpoczęła się w połowie 2013 roku i wkrótce ma być gotowa. – Utworzenie podstrefy to jedno z najważniejszych osiągnięć miasta – mówi Edward Szywała, prezydent Świdnickiego Stowarzyszenia Przedsiębiorców i Kupców. –  Powstało tak wiele miejsc pracy, że trudno tego nie docenić.

Rysa na szkle

Dziesięć lat podstrefy ekonomicznej w Świdnicy to nie tylko pasmo sukcesów. Miasto wciąż nie doczekało się ogłaszanej z rozmachem już w 2011 roku budowy dwóch fabryk słodyczy Lotte Wedel. Splajtował producent artykułów biurowych Gryphon, a pracownicy wszystkich firm strefowych narzekają na płace. W niesławie zakończyła się w 2014 roku blisko 8-letnia historia Gryphona. Ulokowany na terenach Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Świdnicy zakład przestał działać prawie z dnia na dzień. W styczniu licząca ok. 100 osób załoga zastała zamknięte drzwi. Ludzie zostali bez pensji i świadectw pracy. Dopiero po interwencji władz miasta prezes Jakub Geysztor wystawił część świadectw, które i tak były obarczone wadami. Pracownicy w sądzie dochodzą swoich praw, większość ma już wyroki nakazujące wypłatę zaległych wynagrodzeń. Jednak z zarządem nadal nie ma kontaktu. Kontroli nie udało się przeprowadzić ani Państwowej Inspekcji Pracy, ani WSSE „INVEST-PARK”. Do sądu trafił wniosek o upadłość, a minister gospodarki ma podjąć decyzję o zwrocie części ulg.

Czekoladowy dzik stał się symbolem niezrealizowanych nadziei. Wykonany przez cukierników z Wedla zwierz był symbolem pojawienia się w Świdnicy kolejnej, spektakularnej inwestycji. Tuż obok Electroluxa miały powstać dwie fabryki słodyczy, w których planowano zatrudnić ok. 500 osób. Japoński koncern Lotte wciąż nie wycofuje się z deklaracji. Zezwolenie na budowę zakładów w ramach WSSE mija w lipcu 2015 roku. Trudno się spodziewać, by firma zdążyła do tego czasu. Jak jednak zapewnia Magdalena Kołodziejska, rzeczniczka polskiego oddziału koncernu, fabryki mogą powstać mimo utraty zwolnień podatkowych.

W istniejących firmach największym problemem jest wysokość płac. Żadna spółka nie zgadza się na ujawnienie danych o zarobkach, jednak na pewno pensje w polskich zakładach międzynarodowych koncernów nijak mają się do zarobków w krajach „starej” Unii Europejskiej. Jak niedawno przyznał Siegfried Baier, prezes  NIFCO Poland, niskie koszty płacy wciąż są dla inwestorów jednym z ważniejszych argumentów przy podejmowaniu decyzji czy to o budowie, czy rozbudowie. Co prawda pojawiają się nieśmiałe głosy, że wraz z poprawą koniunktury na światowych rynkach czas wreszcie pomyśleć o podwyżkach, trudno jednak spodziewać się szybkich i pozytywnych dla zwykłych pracowników zmian.

asz