Strona główna Blogi Czary Penelopy: Arbuz z syropem cytrynowym

Czary Penelopy: Arbuz z syropem cytrynowym

0

Lato (przynajmniej jeszcze parę dni temu tak było) mamy cudowne, słoneczne i upalne. Klimaty niemal hiszpańskie, dlatego dziś przepis rodem z Hiszpanii, pokazujący jak efektownie i smacznie można podać arbuza. Dobrze schłodzony arbuz, jego soczystość i aromat świetnie się sprawdzają w tak tropikalnych warunkach.

Osobiście nie przepadam za arbuzem – zawsze denerwował mnie sposób jego konsumpcji. Zazwyczaj bowiem podaje się go w  plastrach i jedząc go zalewamy się wypływającymi z niego sokami. Sposób podania, który chcę Wam zaproponować zachwycił mnie i od lat właśnie w ten sposób podaję arbuza gościom i domownikom w upalne dni. Przepis pochodzi  z książki TAPAS – gdzie znalazłam mnóstwo pysznych smakołyków na przyjęcia i często je realizuję – zarówno na organizowanych przeze mnie przyjęciach jak i na domówkach.

 

Składniki:

sok z 1 cytryny

2 łyżki cukru ( ja najczęściej daję syrop z agawy)

1 kg dojrzałego arbuza

1 łyżka świeżej mięty, drobno posiekanej

skórka starta z jednej cytryny

 Do małego rondelka wlej sok z cytryny i wsyp cukier. Podgrzewaj na małym ogniu, aż cukier się rozpuści, a później podgrzewaj jeszcze, mieszając kilka minut, żeby płyn odparował mniej więcej do połowy.

Zostaw do ostygnięcia, a zimny przelej do dzbanka i wstaw do lodówki przynajmniej na godzinę, a najlepiej na całą noc. Arbuz przekrój na pół, wyrzuć pestki, każdą połowę obierz ze skórki oraz pokrój na około 3 centymetrowe kawałki. Przełóż je do salaterki. Sok z arbuza wytworzony podczas krojenia dolej do naczynia z syropem. Przed samym podaniem polej arbuza sosem, posyp posiekaną miętą oraz startą skórką z cytryny. Kawałki arbuza można sobie nadziewać na wykałaczki lub zajadać widelczykiem. Polecam!

Penelopa Rybarkiewicz-Szmajduch

Pobierz przepis w PDF

Penelopa Rybarkiewicz-Szmajduch – projektant wnętrz, architekt, właścicielka i szefowa studia architektury wnętrz ARCHIDEKOR, niewielkiej pracowni projektowej mieszczącej się na poddaszu jednej z kamienic świdnickiego starego miasta. Pracownię prowadzi wspólnie z mężem – również architektem. Mama dwóch cudownych córeczek. W kuchni – czarodziejka. O jej wyjątkowym talencie przekonali się znakomici goście bankietów, urządzanych przy okazji Festiwalu Bachowskiego.