Strona główna Magazyn Kino Co nowego? Skyfall

Co nowego? Skyfall

1

Słowem filmu „Lady” było poruszający. Wybrałam wtedy tylko jeden przymiotnik do opisania tego dzieła, bo wyrazem tym musiałabym określać wszystkie składowe produkcji Luca Besson’a, co łączyłoby się z powtórzeniami w tekście. Teraz mam problem z najnowszym Bondem, bo ta produkcja aż prosi się o tak wielką liczbę epitetów, że prawdopodobnie znajdą Państwo w tym tekście wszystkie możliwe określenia, którymi można opisać film.

A problem tkwi w różnorodności. Seria o brytyjskim agencie jest z założenia sensacyjna, jednak w „Skyfall” są elementy komediowe, romantyczne (w sumie – dla Bonda jest to normalne) i typowo obyczajowe. W tej części przygód Agent 007 wydaje się być najbardziej ludzki, nie udaje cyborga czy zwierzęcia. Craig zagrał emocjami, bo film ten opowiada także o osobistym kryzysie Agenta.

Zapowiadano, że będzie to największa i najlepsza premiera w historii Bonda. Wielu się z tym zdaniem zgadza, jest też sporo sympatyków tych starszych części, ja zgodzę się z entuzjastami Sama Mendesa. Być może jego wizja jest tak interesująca i świeża, bo kręcił on Bonda po raz pierwszy, być może jest to kwestia świetnego scenariusza. Jednak sukces filmu zawsze w dużej mierze jest zależny od obsady aktorskiej, a w tym przypadku jest ona doskonała.

Przyzwyczailiśmy się już do Daniela Craiga w roli Jamesa Bonda i Judi Dench jako M. Zaś tym razem na ekranie możemy oglądać jeszcze m.in. Ralpha Fiennesa i Javiera Bardema, który stworzył w tym filmie, mogę śmiało powiedzieć, jedną z najciekawszych i najbardziej wyrazistych kreacji. Natomiast dziewczyną Bonda została Berenice Marlohe.

Niebo naprawdę wali się Jamesowi na głowę. Najpierw zostaje uznany za zmarłego, zaszywa się gdzieś z zarostem i butelką za pazuchą, prawdziwe niebezpieczeństwo grozi M., on sam musi zmierzyć się z wrogiem dziwnym, co czyni go jeszcze bardziej groźnym. Nie chcę zdradzać szczegółów fabuły – jest zbyt ciekawa, by do kina iść z jej większym zarysem.

Film obfituje w znakomite sceny akcji, piękne plenery („Skyfall” kręcono w 6 różnych krajach, na 4 kontynentach), świetną muzykę i błyskotliwe dialogi. Czy to, i fakt, że seria już obrosła w legendę, nie jest doskonałą motywacją, by spędzić dwie i pół godziny w wygodnym fotelu kinowym?

Adrianna Woźniak