Ludzie z pasją: Mikołaj Nowosad

    3

    Ma 93 lata i codziennie pracuje po 5-6 godzin. Sam strzyże, grabi, kosi, sadzi. – Nie wyobrażam sobie dnia bez mojego ogrodu – zapewnia z zapałem i zaprasza na ścieżkę zdrowia i miłości, która zaczyna się wystrzyżonym w bukszpanie napisem EMEN, od  inicjałów jego imienia i nazwiska – Mikołaj Nowosad. Na półhektarowej łące, otoczonej strumieniem i kanałem młynówki, stworzył raj dla seniorów. – Poznałem tajemnicę długowieczności i postanowiłem się nią podzielić – wyjaśnia z szelmowskim uśmiechem.

    Pan Mikołaj niechętnie wraca do przeszłości, bo dla niego ważna jest przyszłość. Urodził się niedaleko Lwowa, po wojnie los rzucił go do Krakowa, gdzie przez 2 lata studiował medycynę. – Nie udało się dokończyć nauki, ale zamiłowanie do leczenia zostało. Od lat pasjonuje mnie medycyna niekonwencjonalna i ziołolecznictwo, zwłaszcza w kontekście utrzymania dobrej kondycji na starość – mówi gospodarz ogrodu w Wierzbnej koło Żarowa. Pytany o to, czym się zajmował w minionych latach, odpowiada pytaniem – Czym się nie zajmowałem?  Hodowałem pieczarki, uprawiałem warzywa. Zawsze byłem blisko ziemi. Swoje gospodarstwa prowadził m.in. w pobliskich Czechach i Stanowicach. 10 lat temu przeprowadził się do córki Ireny do Wierzbnej. I stworzył miejsce, w którym seniorzy z całego powiatu świdnickiego znajdują wytchnienie i w którym nikt nie dziwi się, że miłość może przyjść po 60-tce.

    Pan Mikołaj urządził urokliwą trasę do spacerów, na której czekają niespodzianki. Gdy ścieżka zakręca, wpada się do labiryntu. – Wyjście jest tylko jedno, ale warto pobłądzić! O proszę, tutaj jest pieniek pułapka. Można się zaczaić na wybrankę i hyc, już ma się ja na kolanach. A obok kwatera królewska. Zamyka się oczy i ta ławka zamienia się w królewski tron! Idziemy dalej, coś pani pokażę – nie daje odetchnąć w marszu. Zza żywopłotów wyłania się naturalne oczko wodne z setkami paproci, a nad nim drzewo z czerwonym sercem. – Tu można usiąść z ukochaną i szeptać jej czułe słówka – pokazuje zamontowane na pniach ławeczki. – Z dala od ludzi, którzy krzywo patrzą na miłość seniorów, wśród pięknych drzew i krzewów można znów poczuć się młodym i szczęśliwym, a to jedna z zasad długowieczności.

    Ogrodem pana Mikołaja zachwycają się nie tylko emeryci z Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Świdnicy, którego jest honorowym członkiem, czy członków Związku Emerytów i Rencistów w Żarowie, którzy przyjeżdżają tu na spacery i pikniki przy grillu. Zaczarowane miejsce nad kanałem młynówki docenił m.in. dyrektor Ogrodu Botanicznego we Wrocławiu, chwaląc za uprawę rzadkich gatunków roślin. W ogrodzie rosną olbrzymie krzaki asparagusa, miłorząb japoński, perukowiec, tulipanowiec, bożodrzew, które znakomicie się mają w sąsiedztwie polskich wierzb. Wzrok przyciąga olbrzymia kępa bzów, różaneczniki, róże, z których robi się konfitury i nalewki, a w tym wszystkim rosną dziesiątki ziół. Największe wrażenie robią żywe rzeźby z bukszpanu, jak choćby napis na rozpoczęcie nowego tysiąclecia czy krokodyl. – Tata wszystko robi tu sam. Często przyglądam się, jak niby od niechcenia przycina gałązki na krzewach i za chwilę wyczarowuje z bukszpanu psa! – z nieustannym zachwytem pracom ojca kibicuje córka Irena. Podkreśla, że tato jest niedoścignionym wzorem. Zaszczepił miłość do roślin zarówno pani Irenie, jak i synowi, który prowadzi własne ogrodnictwo w Tarnowskiem.

    Mikołaj Nowosad za swój ogród był wielokrotnie nagradzany. To tu wiosną zaglądają telewizyjne ekipy, by pokazać budzącą się przyrodę. Bohaterem reportaży jest jednak przede wszystkim pan Mikołaj, gawędziarz, dżentelmen w każdym calu i niezmordowany przewodnik. – Cale życie ciężko pracowałem, by utrzymać rodzinę. Przyszedł czas, gdy pieniądze przestały mieć znaczenie. Chciałem zrobić coś dla innych, sprawić ludziom radość. Wszystko, co miałem, zainwestowałem w mój ogród i zaplecze, które pozwala zapraszać gości.

    Pasją pana Mikołaja jest medycyna niekonwencjonalna. – Oczywiście nie wcielam się w rolę lekarza – zaznacza stanowczo. – Podpowiadam jedynie, jak naturalnymi metodami wspierać zdrowe życie.

    Z ogrodu każdy wychodzi obdarowany złotymi zasadami. Najważniejsze z nich ujął w jednym zdaniu: Najlepszym lekarstwem na świecie są „doktor dieta”, „doktor ruch” i „doktor śmiech”.

    Czego żałuje? – Paliłem przez 60 lat, to był największy mój błąd. Gdyby nie papierosy, pewnie dożyłbym 120 lat. Zapewniam jednak, że na zmiany nigdy nie jest za późno! Rzuciłem ten nałóg!

    O czym marzy? – Moje marzenia się spełniły – odpowiada z uśmiechem i przeprasza, że musi kończyć rozmowę, bo goście czekają.

    Agnieszka Szymkiewicz