Świdnickie (nie)piękne parki

    0

    Po pierwsze trzeba patrzeć uważnie pod nogi, żeby nie wybić sobie zębów na dziurawych asfaltowych alejkach, po drugie spacerować wyłącznie za dnia, bo nie ma oświetlenia. Gdzieniegdzie straszą kikuty po latarniach, przeważnie lamp po prostu nie ma. Próżno szukać kwiatowych dywanów, eleganckich ławek, no, może tylko najmłodsi nie mogą do końca narzekać, bo mają trochę nowych urządzeń do zabawy. Świdnickie parki popadły w ruinę. Wszystkie.

    Zdjęcia z początku XX wieku zapierają dech w piersiach. Park Centralny został utworzony w miejsce Wystawy Przemysłu i Rzemiosła, która trwała od maja do września i przyciągnęła 700 wystawców z całych Niemiec. Wówczas wybudowano kanał Młynówki, powstała przystań z łódkami, okazały most, dziesiątki pawilonów. Te ostatnie wyburzono, pozostawiając halę sportową z boiskiem. Powstały szerokie, wysypane białym żwirem alejki, altany, ogród różany i skalniak z egzotycznymi roślinami. W parku przy Armii Krajowej zachwycała drewniana wieżyczka i fontanna, a do tego mnóstwo rzadkich drzew i krzewów. Kolejna fontanna i założenia z różnorodną roślinnością były w parku przy ulicy Sikorskiego.

    Pod koniec lat 70-tych XX wieku w Parku Centralnym pojawiły się może niezbyt piękne fontanny, sztuczny staw, kopiec Światowida i drewniane ławki, rzeźbione przez artystów w motywy zwierzęce. Dzieci przyciągał krokodyl i niedźwiedź. Na Sikorskiego powstał amfiteatr. Po ławkach i Światowidzie nie ma śladu, rozebrano fontanny, w 2006 roku wyburzono amfiteatr, niewiele później wieżyczkę z Armii Krajowej (jest zdeponowana w Miejskim Zakładzie Energetyki Cieplnej). W tym roku nie ma nawet rabatek w Parku Centralnym. Młynówka dawno zamulona, most (choć już raz remontowany) upstrzony pseudografitti. Obraz nędzy i rozpaczy, ale co się dziwić. Miasto coraz mniej wydaje na utrzymanie zieleni. W całym mieście takich terenów jest ponad 80 hektarów. Na to w 2009 przeznaczono ledwie 747 tysięcy złotych, w tym tylko 700. Wystarczyło na rzadkie koszenia trawy i konieczne przycinki drzew, od czasu do czasu naprawia się połamane ławki i uzupełnia kosze na śmieci. Dla porównania – o połowę mniejszy Dzierżoniów na swoją zieleń wydaje 800 tysięcy rocznie, a parków takie jak w Świdnicy tam nie ma.

    Wśród wielu ważnych przedsięwzięć wydatki na parki nie były uważane w ostatnim czasie za absolutny priorytet . – z rozbrajającą szczerością przyznaje wiceprezydent Ireneusz Pałac. – Mamy natomiast świadomość, że tereny zielone są dla mieszkańców bardzo ważne i świdnickie parki trzeba odnowić. Mamy zamiar to zrobić w ciągu najbliższych lat. Wykonana została ciekawa koncepcja rewitalizacji Parku Centralnego. Chcemy, by razem z parkiem wodnym, obiektami Ośrodka Sportu i Rekreacji tworzył on duże i atrakcyjne centrum rekreacyjne. By świdniczanie i goście korzystający z obiektów sportowych mogli korzystać również z odnowionego parku.

    A rewitalizacja wiązałaby się m.in. z budową multimedialnej fontanny, pomostów do biesiadowania, ścieżek dydaktycznych, montażem nowych ławek i oświetlenia. Tyle że na ten ambitny plan potrzeba 14 milionów złotych. Skąd je wziąć przy budżecie obciążonym licznymi inwestycjami, współfinansowanymi przez Unię Europejską (rewitalizacja, budowa wieży ratuszowej, przebudowa pl. Św. Małgorzaty, budowa Centrum Przesiadkowego). O tym nikt nie wspomina. Miasto przyznaje natomiast, że przegrało wyścig o dotację z funduszu norweskiego na odbudowę wieżyczki przy Armii Krajowej. Potrzebny jest 1 mln złotych. Padają zapewnienia, że starania zostaną znów podjęte. Gdzie, jak? Odpowiedzi na te pytania już nie ma. Z całą pewnością jednak wiadomo, że lamp w parku przy Armii Krajowej nie będzie ani w bliższej, ani w dalszej przyszłości…

    Więcej zdjęć archiwalnych na www.mojemiasto.swidnica.pl