Po raz drugi dożywocie dla Petika

    0

    Najsurowsza karę bez cienia wątpliwości Sad Okręgowy wymierzył 23-letniemu dziś Petrowi Petikowi, oskarżonemu o zgwałcenie i zamordowanie 17-letniej Ewy Biernackiej. Proces toczył się od nowa po odwołaniu obrony. Wrocławski Sad Apelacyjny zalecił wnikliwe zbadanie śladów zabezpieczonych na ciele ofiary. Istniało podejrzenie, że Petik nie był jedynym sprawcą.

    Podczas pierwszego procesu sędziowie nie mieli wątpliwości, że 15 listopada sfrustrowany bezrobotny udusił i zabił nastolatkę na nasypie kolejowym przy ulicy Bystrzyckiej. To nie był atak na tle seksualnym, a próba rozładowania po przegranej nocnej bójce. Ewa była przypadkową ofiarą. Tego dnia szła do mieszkającej w Bystrzycy ciotki, by pomóc jej w sprzątaniu. Nie miała żadnych szans w starciu z silniejszym mężczyzną. Po tych wydarzeniach przez miasto przeszedł wielotysięczny marsz milczenia przeciwko przemocy. Uczennica II Liceum Ogólnokształcącego była powszechnie lubiana. Reprezentowała Świdnicę na arenie międzynarodowej jako tancerka Zespołu “Jubilat”.

    Petik przyznawał się początkowo do gwałtu i zabójstwa, później tylko do gwałtu. Jak stwierdził, gdy odchodził, dziewczyna poruszyła głową i nogą, wiec myślał, że żyje. Obrona przyjęła taką linie obrony, że później pojawiła się inna osoba i być może to nie Petik zabił. Wątpliwość wzbudziły ślady zabezpieczone na ciele ofiary, z których nie udało się odczytać kodu genetycznego. Te wątpliwość podzielił Sąd Apelacyjny.

    Sąd Okręgowy w drugim procesie powołał dodatkowych biegłych m.in. biologa. Nie udało się jednak odczytać kodu genetycznego – mówił sędzia Mirosław Bagrowisk w uzasadnieniu wyroku – A to przez fakt, że zwłoki odnaleziono ponad 30 godzin po śmierci dziewczyny. W tym czasie zaszły procesy chemiczne, uniemożliwiające, degradujące ślady. Biegli stwierdzili jedynie, że sperma pochodziła od człowieka. W pobliżu ciała nie znaleziono jednak żadnych dowodów na obecność innej osoby.

    Jednak w świetle ustaleń biegłych i zeznań oskarżonego kategorycznie i bez żadnych wątpliwości należy wykluczyć udział innej osoby – uznał sąd. Petr Petik został uznany winnym. Sad wymierzył karę dożywotniego więzienia i pozbawienia praw publicznych na 10 lat. O przedterminowe zwolnienie 23-latek może się ubiegać po 25 latach. Wyrok nie jest prawomocny i obrońca zapowiedział apelację. Od czego tu się odwoływać, przecież wszystko jasne, to tylko dręczenie mojej rodziny – płakał po wyjściu z sali Witold Biernacki, ojciec zamordowanej. – Nic mi dziecka nie przywróci, ale niechby w końcu mogła spoczywać w spokoju.