„Myśleliśmy, że to omyłka” – tak napisał przewodniczący Rady Gminy Marcinowice, gdy anonimowy informator wszystkim Radnym i lokalnym mediom wysłał listy płac z ostatnich sześciu lat. To nie była pomyłka – kierowca zarabiający więcej niż inspektorzy w referatach, ogromne równice w wysokości nagród i dodatków specjalnych. I nagle zaczęło zgrzytać na linii wójt i radni z jego komitetu. Czy mimo sztywnych przepisów dotyczących nie tylko wynagradzania, ale także zatrudniania, przetargów, dotacji samorząd to faktycznie prywatny folwark, a raczej wydmuszka pięknych idei?
O tym właśnie pisze w kolejnym odcinku bloga „Urzędniczo-Samorządowe Pogaduchy” były samorządowiec i urzędnik, który zgromadził w krótkim czasie blisko 30 tysięcy obserwujących z całej Polski i którego każdy wpis wywołuje falę komentarzy.
zdjęcie ilustracyjne, pixabay.com
Samorządowa wydmuszka
Przeczytałem wczoraj emocjonalny, szczery post jednej z Czytelniczek Urzędniczo-Samorządowe Pogaduchy, który mnie poruszył. Wpisał się w tę naszą odwieczną rozmowę o układach, kolesiostwie, rozczarowaniach i o tym, że w samorządzie nic nie bierze się z powietrza. Autorka tekstu napisała, że wie prawie wszystko o swojej gminie. Kto kogo zatrudnił, czyja córka pracuje w ZBK, kto się przeliczył. Zna kwoty odszkodowań za nieprawidłowe zwolnienia, potrafi przewidzieć losy dyrektorów, wie, gdzie wzrosły etaty i ile to kosztuje. I w pewnym momencie pisze że: „Ta wiedza jest kompletnie bezużyteczna.” No właśnie. Bo problemem nie są nazwiska. Problemem jest system.
W naszym świecie gminnym-, urzędniczym, tym codziennym, z papierami, naradami, wnioskami i niekończącymi się zarządzeniami – wszyscy znamy te mechanizmy. Znamy dyrektorów, którzy boją się podpaść. Znamy burmistrzów, którzy chcą być przede wszystkim uwielbiani. Znamy mieszkańców, którzy liczą na załatwienie drobnych spraw „po znajomości”, a jednocześnie głośno narzekają, że gmina to kółko wzajemnej adoracji. Znamy to wahadło: jedni zwalniają „tamtych”, drudzy zwalniają „ich”, a później zatrudniają „swoich”. Stare idzie, nowe przychodzi, a mechanizm zostaje nietknięty.
I teraz najlepsze (albo najgorsze): wcale nie zmieniają tego wybory. Zmieniają się twarze, a nie kultura. Autorka wpisu napisała że, to MY rozpieszczamy włodarzy. Że to my lajkujemy najbardziej żenujące posty, zachwycamy się tym, że burmistrz czyta dzieciom, że wrzuca zdjęcia z kwiatami, że „przyznał dotację” (nie przyznał tylko ją rozdzielił; przyznaliśmy ją MY).
Z jednej strony narzekamy na kolesiostwo, z drugiej z rozczuleniem klikamy serduszko pod postem, który jest zwykłym, samorządowym PR-em.
„Budujemy wydmuszkę, iluzję, fasadę, a potem się dziwimy.”
Brzmi boleśnie znajomo. Ile razy byłem świadkiem tego, jak mieszkańcy wpadali w zachwyt nad nowym włodarzem, jakby przyszedł wybawiciel z Olimpu. A potem, po kilku miesiącach, pierwsze rozczarowania, potem pretensje, a na końcu: „to nie tak miało być”. No pewnie, że nie tak. Ale co miało być, jeśli chcemy mieć wójta-celebrytę, a nie menedżera? Jeśli wymagamy uśmiechu, fotek i sympatycznego tonu, a nie kompetencji, asertywności, trudnych decyzji i odporności na wąskie środowisko klakierów?
Bardzo spodobała mi się końcówka wpisu. Bo poza emocjami było tam coś jeszcze: nadzieja. Wyobrażenie włodarza, który nie boi się krytyki. Który mówi pracownikowi: „nie jesteśmy kolegami, ale szanuję twoją pracę”. Który nie zatrudnia rodziny, choćby miała dwa doktoraty. Który nie potrzebuje chórku pochlebców. Który pyta radnych: „pogadajmy o tym sensownie”. Który nie spala energii na autopromocję, tylko na robotę. Ktoś powie: mrzonka. Ale każda zmiana zaczyna się od wyobrażenia sobie, że jest możliwa.
Musimy przestać wymagać błysku, a zacząć wymagać uczciwości. Przestać gadać, że gmina to „oni”, a zacząć traktować ją jak nasz wspólny dom. Przestać dziwić się nepotyzmowi, jeśli każda władza wie, że ujmująca autopromocja działa lepiej niż porządne zarządzanie.
Samorząd nie jest ani świętym spokojem, ani reality show.
Z dniem 25 maja, w związku z rozporządzeniem RODO zmieniamy naszą "Politykę prywatności". Tym samym informujemy, że ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. ZgodaPolityka prywatności