Strona główna 0_Slider Śladem lupanarów, stosów i katów. Świdniczanie tłumnie przybyli na kolejny Spacer z...

Śladem lupanarów, stosów i katów. Świdniczanie tłumnie przybyli na kolejny Spacer z Historią [FOTO]

0

Procesy o czary, średniowieczne lupanary, publiczne egzekucje i mroczne skandale obyczajowe – Świdnica słynie ze wspaniałych zabytków, ale jej bogata historia kryje w sobie również mroczne tajemnice. W niedzielę mieszkańcy oraz pasjonaci przeszłości wyruszyli w trasę 7. Świdnickiego Spaceru z Historią pod hasłem „Mroczna Świdnica, czyli kat bez głowy i inne historie z dreszczykiem”.

​Spacer poprowadziły lokalne badaczki oraz przewodniczki: Sylwia Osojca-Kozłowska i Marzena Zięba. Choć w ubiegłym roku odbyła się edycja o podobnej tematyce, organizatorzy z Fundacji Symbioza przygotowali całą masę nowych, dotąd nieopowiadanych historii i kryminalnych smaczków.

​Przejście historycznym szlakiem rozpoczęło się o godzinie 15:00 na Placu Grunwaldzkim, bezpośrednio przed budynkiem Sądu Okręgowego. W tym miejscu przewodniczki przybliżyły uczestnikom mroczne wydarzenia z czasów, gdy w miejscu sądu stał zakon, który wkrótce siał w mieście i okolicach postrach wśród innowierców. Wskazały tez miejsce, gdzie w Świdnicy odbyła się ostatnia publiczna egzekucja, a było to w połowie XIX wieku. Dzisiaj w tym miejscu jest parking.

​Kolejnym przystankiem na trasie wędrującego tłumu była obecna ulica Budowlana. To właśnie tutaj w średniowieczu i czasach nowożytnych mieściło się miejskie więzienie, a cała ulica słynęła z zupełnie innego rodzaju działalności.

​– Osiedliła się tu pierwsza gmina żydowska. I kiedy rozwijał się handel i rzemiosło, kwitła również rozpusta, a dzisiejsza Budowlana była ulicą „czerwonych latarń” – opowiadała Sylwia Osojca-Kozłowska.

​Prostytucja w XIV-wiecznej Świdnicy przybrała tak wielką skalę, że Rada Miejska wydała specjalny dokument. – Prostytucja była tak rozwinięta w XIV wieku, że Rada Miejska wydała dokument, w którym zakazała otwierania kolejnych lupanarów, bo tak nazywały się w średniowieczu domy publiczne, na tej ulicy. Zapytacie Państwo: zaraz, mamy średniowiecze, mamy Kościół katolicki, który wiadomo, że wtedy prężnie działał – kto na to pozwalał? No cóż, proszę Państwa, pozwalał na to Kościół katolicki. Mówiono wówczas, że prostytucja nie tyle nie jest grzechem, co grzechem by było, gdyby chrześcijanie korzystali z usług seksualnych Cyganek bądź kobiet, które nie są chrześcijankami. Więc w średniowieczu prostytutkami mogły być tylko chrześcijanki, ale domy publiczne prowadzili Żydzi. Księża dosyć długo korzystali z usług prostytutek. Więc jak zajrzymy do starych kronik, głównie europejskich – chociażby francuskich, ale i w Rzymie, obok kościołów istniały bardzo długo domy publiczne i była to norma – dopiero później Kościół tak naprawdę zakazał tych spraw – tłumaczyła przewodniczka.

Reklama

​Jak przypomniała, przy ulicy Budowlanej domy publiczne działały wówczas praktycznie wszędzie, a uciechom oddawano się zarówno w budynkach, jak i w zakamarkach ulic. Z czasem sytuację zaostrzyła obecność wojska i szerzące się zarazy. – W 1807 zdenerwował się jeden z dowódców żołnierzy francuskich, którzy tutaj stacjonowali, i postanowił skończyć z prostytucją w Świdnicy. A to dlatego że jego żołnierze masowo zarażali się różnego rodzaju chorobami wenerycznymi. Więc wyłapano 14 prostytutek w mieście i umieszczono je w tym więzieniu. Wytypowano, które z nich były najbardziej winne, i czterem z nich ogolono głowy, brwi, pomalowano twarze i szyje na czarno, rozebrano do piersi, ubrano w szmaty, posadzono na szkapy tyłem i tak przeprowadzono pochód przez miasto. Ten pochód szedł mniej więcej takimi ulicami, jak  my dzisiaj będziemy spacerować: Kotlarska, Rynek, Grodzka, Pułaskiego – czyli okolice Rynku. Po czym oczywiście po tym pochodzie wygnano je ze Świdnicy. Co nie znaczy oczywiście, że prostytucja ze Świdnicy zniknęła, o nie – relacjonowała podczas przystanku Sylwia Osojca-Kozłowska.

​Gdy tłumnie przybyli uczestnicy spaceru wędrowali w kierunku pomnika księcia Bolka Świdnickiego, okazało się, że 7. Świdnicki Spacer z Historią spotkał się z innym wydarzeniem. Przy pomniku trwała już prelekcja z okazji oficjalnej premiery nowej, bezpłatnej aplikacji mobilnej „Zwiedzaj Dolny Śląsk”. Spotkanie prowadziła znana dziennikarka i popularyzatorką historii Joanna Lamparska.

Miłośnicy historii wyminęli się, a 7.Spacer z Historią zatoczył koło wokół świdnickiego Rynku. To nie koniec historycznych atrakcji. Dla wszystkich pasjonatów dawnych dziejów jest dobra wiadomość: we wrześniu Fundacja Symbioza zaprosi na jeszcze dwa spacery z historią. Terminy i tematyka zostaną podane wkrótce.

/asz/

7. Spacer z Historią

Spacer z Joanną Lamparską:

Reklama
Poprzedni artykułMotyle i kwiaty. Zaplecze okazałej kamienicy w centrum odmienione dzięki prywatnej inicjatywie [FOTO]