Dwa zastępy straży pożarnej zadysponowano w niedzielę, 30 sierpnia, na ulicę Wolności w Jaworzynie Śląskiej. Powodem interwencji były zgłoszenia dotyczące rusztowania, z którego – według przekazanych służbom informacji – miał spaść element konstrukcji i uderzyć kobietę.

Służby otrzymały łącznie trzy zgłoszenia dotyczące tego zdarzenia. – Pierwsze wpłynęło około godziny 14:30 i dotyczyło zawalenia się rusztowania w wyniku porywu wiatru. Chwilę później otrzymaliśmy informację, że rusztowanie spadło na kobietę, która następnie wydostała się spod konstrukcji i oddaliła z miejsca zdarzenia. Po przybyciu strażaków okazało się jednak, że z rusztowania spadł jego element – siatka zabezpieczająca. W międzyczasie wpłynęło również trzecie zgłoszenie dotyczące kobiety z urazem głowy, na którą najprawdopodobniej wcześniej mógł spaść ten element – informuje bryg. Łukasz Grzelak, zastępca komendanta Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Świdnicy.
Na miejsce skierowano dwa zastępy straży pożarnej – jeden z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Świdnicy oraz drugi z Ochotniczej Straży Pożarnej w Jaworzynie Śląskiej. Strażacy zabezpieczyli miejsce zdarzenia. Zadysponowano również zespół ratownictwa medycznego, który udał się do miejsca zamieszkania kobiety.
Aktualizacja: Przebieg zdarzeń koryguje syn poszkodowanej kobiety. – Poszkodowaną jest moja mama która była na spacerze z moim niepełnosprawnym synem oraz psem siostry. Spadające rusztowanie, a nie siatka, uderzyło ją w głowę i spowodowało rozcięcie. Syn doznał otarcia skóry na nodze. Mama sama nie mogła wydostać się spod rusztowania, pomogli jej świadkowie, którzy zadzwonili na numer 112. Chcieli żeby mama została na miejscu i poczekała na pogotowie, ale z obawy co się stanie z psem i niepełnosprawnym wnukiem postanowiła odprowadzić ich do domu mojej siostry i tam poczekać na pogotowie, po które po jej przybyciu zadzwoniła również moja siostra. Mama była cała pokrwawiona i pogotowie zabrało ją na SOR do Świdnicy, gdzie konieczne było założenie szwów na rany – opisuje.
/RED, FOTO: Czytelnik/









