Strona główna 0_Slider Kulisy samorządu: Kierowca fotograf i pani od Tik Toka

Kulisy samorządu: Kierowca fotograf i pani od Tik Toka

0

W Świdnicy w 2017 roku zostało utworzone nowe stanowisko głównego specjalisty w Urzędzie Miejskim (dokładniej w Biurze Prezydenta), a do zadań owego głównego specjalisty należą: Komunikacja Social Media. Monitorowanie oraz analiza wyników zamieszczanych treści. Obsługa fotograficzna Urzędu Miasta. Jest jeszcze jedna osoba z czteroosobowego składu Biura Prezydenta, która zajmuje się obsługą wiadomości, jakie świat uzyskuje na temat prezydent miasta, do której zadań należy: prowadzenie serwisu internetowego Prezydent i urzędu miasta, organizacja delegacji w tym delegacji zagranicznych Prezydent, opracowywanie okresowych raportów z działalności Prezydent. Z kolei w Marcinowicach wójt swojej asystentce i kierowcy płacił więcej niż większości inspektorów. To nie są wyjątki, o czym w pisze autor bloga „Urzędniczo-Samorządowe Pogaduchy”, były samorządowiec i urzędnik.


Kierowca, fotograf, influencer, sekretarz kabiny i doradca od niczego

Był sobie kiedyś pewien kierowca pewnego starosty. Pensja?
7000 zł. Zadania? Prowadzenie samochodu służbowego, pełnienie funkcji osobistego fotografa, a według plotek również „opiekuna wizerunku” starosty, czyli pilnowanie, aby władca powiatu zawsze wychodził na zdjęciach jak młody bóg.
Starosta poszedł dalej. Powołał gabinet starosty. Nie zarządu, tylko jego własny, prywatny mini-dwór. Były biurka, była korespondencja, były stanowiska z zakresu „koordynacji strategicznych priorytetów zarządczych” – czyli w praktyce: „piszę przemowy i odganiam petentów”. Myślałem, że to już prehistoria. Nic bardziej mylnego. Bo z terenu znów docierają historie, które aż proszą się o opisanie.

Oto przykład nr 1:
Stanowisko formalnie w ewidencji jako „ds. obsługi administracyjnej”, a nieoficjalnie „nadworny operator iPhone’a 15 Pro Max”. Nowiutki telefon do nagrywania władcy na tle każdej przecinanej wstęgi. Pensja?

O 3 tysiące wyższa niż inspektora, który dzień w dzień produkuje decyzje, przygotowuje przetargi i odpowiada przed RIO.
Pani „od Facebooka”. Oficjalnie: specjalista ds. komunikacji społecznej. Nieoficjalnie: „szefowa lajków i rolek”. Typowy dzień pracy to nagrywanie starosty podczas otwierania trzepaka, pisanie postu o tym, że „powiat słucha mieszkańców”, a potem wrzucenie filmiku z radnym, który opowiada, jak ciężko pracuje.

„Promocja gminy”, czyli funkcja-parasol.

Zakres obowiązków jeździć ze starostą, fotografować, tagować, publikować, usuwać niepochlebne komentarze. Promocja powiatu? Raczej PR jednej osoby.
To nie wyjątki. To zjawisko.
W niejednej gminie/powiecie powstała cicha kasta „ludzi od władcy”. Kierowca-asystent, fotograf-operator, spec od promocji w wersji full time, czasem nawet specjalistka od TikToka (bo przecież „powiat musi być nowoczesny”).
Wynagrodzenia? Zaskakująco często wyższe niż urzędników merytorycznych, którzy odpowiadają za decyzje, kontrole, budżety, postępowania i całą papierologię, bez której samorząd nie funkcjonuje ani dnia. Czy znam więcej takich przykładów?

Oczywiście. Kierowca burmistrza pełniący funkcję „konsultanta ds. wizerunku w mediach lokalnych”. Fotograf w etacie miejskiego domu kultury, ale oddelegowany na wyjazdy burmistrza. Asystentka wójta zatrudniona „do obsługi sekretariatu”, ale jej główna rola to umawianie władcy na nagrania do TikToka. Specjalista ds. promocji powołany uchwałą wójta poza schematem organizacyjnym – bo przecież trzeba „niezwłocznie reagować na dynamiczne potrzeby informacyjne gminy”.

To zawsze działa według tego samego schematu. Tworzymy stanowisko „do wszystkiego”. Nadajemy mu tajemniczo brzmiący zakres obowiązków. W praktyce osoba pracuje głównie dla jednej osoby, a nie dla urzędu. A pensja? No cóż… często jak dla specjalisty od reaktora jądrowego.
/Źródło „Urzędniczo-Samorządowe Pogaduchy”/
Reklama
Poprzedni artykułŚwidnica wczoraj i dziś. Plac Pokoju
Następny artykułElement rusztowania spadł na kobietę w Jaworzynie Śląskiej? Interweniowały służby [FOTO]