Strona główna 0_Slider Świdnica: Mieszkańcy bez dostępu miejskiego podwórza. Zamiast drogi, nakaz opróżnienia garaży

Świdnica: Mieszkańcy bez dostępu miejskiego podwórza. Zamiast drogi, nakaz opróżnienia garaży

0

Mieszkańcy budynku przy ul. Wrocławskiej 80 w Świdnicy za kilka dni nie będą mieli dojazdu na podwórze i do garaży, które wynajmują od miasta. Właściciel sąsiedniej posesji postanowił się ogrodzić i płot na pół przetnie obecną wąską drogę. – Administrator nie zrobił nic i wypowiedział nam umowę, miasto od dwóch miesięcy wiedziało i do dziś nie mamy odpowiedzi, kiedy powstanie droga alternatywna. MZN za to kazał nam opróżnić garaże – skarżą się lokatorzy.

W kolażu wykorzystano screen google maps oraz zdjęcie Swidnica24.pl

Wrocławska 80 to miejsce z historią sięgającą połowy XVII wieku.  „Jego właścicielem został patrycjusz świdnicki Fryderyk Styrius. W 1649 roku uczestniczył on w poselstwie do Wiednia w celu uzyskania zgody u Ferdynanda III Habsburga na wybudowanie ewangelickich kościołów w tzw. dziedzicznych księstwach śląskich (tzn. należących bezpośrednio do cesarza). Dzięki udziałowi w poselstwie, pamięć o Styriusie przetrwała bardzo długo i jego nazwisko związało się z młynem. Aż do 1945 roku młyn ten nazywano „Styrius Mühle”. -pisze Wiesław Rośkowicz w portalu Świdnica Moje Miasto.

„Bardzo często zmieniali się właściciele młyna i w latach 1680 – 1905 było ich aż dwudziestu ośmiu. W 1905 roku młyn nabył Robert Becker. W posiadaniu tej rodziny młyn znajdował się do 1945 roku. W latach 1924 – 1928 znacznie przebudowano i unowocześniono młyn.” – czytamy w opracowaniu świdnickiego historyka. Młyn działał również po II wojnie światowej, a prowadziła go do 1963 roku spółdzielnia „Kłos”. Odgórnie została podjęta decyzja o likwidacji.

W latach 90.XX wieku rozpoczęła się prywatyzacja terenu i obiektów. Część została zamieniona na obiekty mieszkalne, w części mieszczą się prywatne firmy. Całość straciła swój integralny charakter, a sposób dokonanego podziału po latach stał się przyczyną problemów i konfliktu.

Działkę do numeru 80a, gdzie mieści się prywatny dom i hurtownia, wyznaczono w ten sposób, że jej granica przebiega w połowie wąskiego przejazdu między dwoma budynkami. I m.in. tutaj ma już 15 czerwca stanąć ogrodzenie, całkowicie blokując wjazd na podwórze. Podwórze nie należy do lokatorów spod nr 80, ale do miasta. Znajduje się tutaj kilka garaży i komórek, wynajmowanych przez Miejski Zarząd Nieruchomości, są również dzierżawione przez miasto ogródki.

– Kilka lat temu sąsiadująca z naszym budynkiem nieruchomość zmieniła właściciela. Przez ten czas nic się nie zmieniało, chociaż w pewnym momencie zaczął mówić, że się odgrodzi, bo dzieci biegają po jego posesji i błoto mu nawozimy samochodami. Nie sądziliśmy jednak, że płot całkowicie odetnie nas od podwórza, garaży i dojścia do ogródków. A dodatkowo całkowicie uniemożliwi wjazd na tył naszego budynku na przykład straży pożarnej czy pogotowiu – mówią mieszkańcy.

– Jesteśmy właścicielami tej nieruchomości od 8 lat. Przez cały ten czas wspólnota bezumownie korzysta z naszej prywatnej drogi, traktując ją jak darmowy parking i skrót. Nawet podczas dzisiejszej Pani wizyty, na naszym prywatnym gruncie bezprawnie zaparkowane były trzy samochody mieszkańców – odpowiada Rafał Szaliłow i podaje listę powodów, dla których zadecydował o postawieniu ogrodzenia, które zacznie się od jednej z dwóch bram, przetnie fragment trawnika i po skosie zakończy się pomiędzy budynkami, odcinając sąsiadom wjazd.

– Bezpieczeństwo i odpowiedzialność: Prowadzimy hurtownię, co wiąże się z codziennymi dostawami dużymi autami transportowymi. Na teren ten swobodnie wchodzą osoby postronne i małe dzieci, a my jako właściciele ponosimy pełną odpowiedzialność prawną za wszystko, co wydarzy się na naszym gruncie. Ogrodzenie jest niezbędne, by zapewnić bezpieczeństwo i porządek. Kwestie porządkowe: Mieszkańcy, korzystając z przejazdu przez nieutwardzony fragment, nanoszą na drogę błoto, którego nigdy nie uprzątnęli, co utrudnia funkcjonowanie naszej firmy. Utrudnienia ze strony państwa Z(…): Państwo Z(…), prowadzący zakład szklarski, traktują nasz prywatny plac jak rondo – busy wjeżdżają jedną stroną, a wyjeżdżają przez naszą działkę, bo tak jest im po prostu wygodniej. Już pod koniec stycznia skierowałem do wspólnoty pismo z informacją o planowanym na wiosnę grodzeniu. Zrobiłem to z dużą wyprzedzeniem, aby mieszkańcy mogli porozumieć się z Urzędem Miasta (od którego wynajmują garaże) i przygotować alternatywny dojazd na tyły swoich działek. Nie działam złośliwie ani z zaskoczenia – wskazuje właściciel posesji Wrocławska 80A.

Przedsiębiorca 28 stycznia 2026 roku najpierw wysłał do administratora Wspólnoty Mieszkaniowej Wrocławska 80, firmy „Administrator” wezwanie do uregulowania stanu prawnego korzystania z jego drogi i terenu, żądając zapłaty za cały dotychczasowy okres oraz partycypowania w kosztach utrzymania i napraw, a także odpłatności za studzienkę kanalizacyjną i słup energetyczny. Na odpowiedź dał 14 dni. W drugim piśmie pod tą samą datą – 28 stycznia, powiadomił o zamiarze budowy ogrodzenia na wiosnę.

– Firma, której powierzyliśmy administrowanie, nie zrobiła w tej sprawie nic, a pod koniec marca wypowiedziała nam umowę. Zostaliśmy w bardzo trudnej sytuacji – mówią mieszkańcy. Dopiero gdy okazało się, że administrator nic nie robi, sami odpowiedzieli sąsiadowi, wskazując, że nie są właścicielami ani studzienki, ani słupa i nie do nich powinien kierować wezwania w tym zakresie. W piśmie z 31 marca podkreślili, że ogrodzenie terenu praktycznie uniemożliwi dojazd na tył budynku, a w tym także służbom takim jak pogotowie czy straż pożarna. Wskazali, że przejazd był wykorzystywany od dziesiątek lat i tym samym można mówić o służebności i zasiedzeniu.

– Posiadam wszystkie wymagane prawem dokumenty – od zgłoszenia w Starostwie Powiatowym po zgodę Delegatury Urzędu Ochrony Zabytków w Wałbrzychu. Sąsiedzi próbowali już interweniować w Nadzorze Budowlanym. Inspektorat po analizie dokumentów poinformował ich, że mam pełne prawo do grodzenia swojej własności i odesłał ich wniosek. Grodzenie prywatnego terenu nie jest wyrazem złej woli, a naturalnym prawem właściciela do ochrony swojego mienia i zapewnienia bezpieczeństwa na terenie firmy – stoi na stanowisku Rafał Szaliłow.

Mieszkańcy uderzyli do prezydent Świdnicy, Beaty Moskal-Słaniewskiej. 7 kwietnia skierowali pismo, informujące od całej sytuacji, a także o tym, że zostaną bez dojazdu do garaży, za które ponoszą odpłatność. Odpowiedź jedna z lokatorek otrzymała 28 kwietnia. W piśmie prezydent zaznaczyła, że właściciel sąsiedniej posesji nie zmienił stanowiska, dodała natomiast: Tutejszy Urząd zapewni obsługę komunikacyjną do gminnej działki nr 72 (czyli podwórza z garażami, przyp. red.), położonej na zapleczu Państwa nieruchomości, dojazdem tuż przed posesją przy ul. Wrocławskiej 84 przez działkę gminną nr 66.

22 maja redakcja Swidnica24.pl zapytała, kiedy nowy dojazd, a chodzi o niewielką drogę o długości 30-40 metrów, zostanie zrealizowany. – Obecnie trwają rozmowy oraz uzgodnienia w tej sprawie pomiędzy Wydziałem Mienia Komunalnego, Wydziałem Dróg i Infrastruktury Miejskiej, Miejskim Zarządem Nieruchomości oraz mieszkańcami. Po zakończeniu ustaleń i podjęciu decyzji przekażemy informacje w tej sprawie – 27 maja odpowiedziała rzeczniczka ratusza Magdalena Dzwonkowska. Do dzisiaj zapowiedzianej informacji o ustaleniach i decyzji nie otrzymaliśmy.

– Nie wiem już, ile razy dzwoniliśmy, dopytywaliśmy się. Raz słyszymy, że to co najmniej 2 miesiące, potem o pół roku, a wreszcie, czego my jeszcze chcemy – skarży się jedna z lokatorek. – Faktem jest to, że od 15 czerwca na podwórze nie będzie żadnego dojazdu. Na drzwiach MZN wywiesił kartkę, że mamy zabrać z garaży nasze samochody i wszystkie rzeczy, które wymagają wywozu, bo dojazd zostanie całkowicie i trwale zablokowany. Nie rozumiemy, dlaczego zostawiono nas w takiej sytuacji. Dwa miesiące na naprawdę niewielką, utwardzoną gruntową drogę to za mało?

Agnieszka Szymkiewicz

Poprzedni artykułPobiegają w Świebodzicach
Następny artykułWójt gminy Marcinowice bez absolutorium i wotum zaufania