Po blisko 2 latach od zabicia psa, mieszkaniec gminy Świdnica stanie przed sądem. Wkrótce rozpocznie się proces w sprawie, która wstrząsnęła opinią publiczną.

18 września, w późnych godzinach wieczornych policja została poinformowana, że w stawie w okolicach Witoszowa Dolnego-Modliszowa osoby, które przyszły wędkować, znalazły zwłoki psa owinięte w koc oklejony taśmą. – Pies miał ostrze noża wbite w głowę – mówił ówczesny prokurator rejonowy Marek Rusin. Policja przyjechała na miejsce, zostały przeprowadzone oględziny miejsca, a zwłoki zabezpieczono.
20 września policja wszczęła dochodzenie ws. zabicia psa ze szczególnym okrucieństwem. Tego samego dnia na komendę zgłosił się mężczyzna, który przyznał się do zabicia zwierzęcia i przedstawił swoją wersję wydarzeń. Jak dowiedziała się Swidnica24.pl, mężczyzna jest mieszkańcem wsi sąsiadującej z Witoszowem Dolnym.
21 września Piotr S. usłyszał zarzut. – Zarzut zabicia ze szczególnym okrucieństwem psa rasy amstaff, maści czarnej, poprzez zadanie ciosu ostrym narzędziem w potylicę i skroń głowy oraz w okolice tułowia – informował prokurator Rusin. Podejrzany złożył obszerne wyjaśnienia.
– 17 września, gdy córka położyła się spać, pies położył się obok niej na łóżku. Dziewczynka zawołała ojca, prosząc, żeby mogła spać z rodzicami i on się zgodził. Kiedy dziecko schodziło z łóżka, pies zaczął się agresywnie zachowywać. Zaczął szczekać i atakować. Mężczyzna złapał konika bujanego, wycofywał się do kuchni i tam znalazł nóż i wtedy zadał mu ciosy w tułów i głowę. Zanim to zrobił, na pomoc ruszyła żona, która próbowała odciągnąć zwierzę i wówczas została pogryziona – opisywał zeznania prokurator rejonowy i dodaje, że te wyjaśnienia będą weryfikowane.
Wstępnie ustalono, że żona mężczyzny ma obrażenia po ugryzieniach, dowodem jest również koń bujany, na którym widać ślady walki. W trakcie zeznań mężczyzna przyznał, że już wcześniej był pogryziony. – To jednak jeszcze nic nie znaczy, wszystko wymaga weryfikacji – tłumaczył Marek Rusin. Piotr S. miał przed śledczymi tłumaczyć, dlaczego wyrzucił zwłoki do stawu. – Stwierdził, że zrobił głupotę, wystraszył się całej tej sytuacji, natomiast poszedł następnego dnia po te zwłoki, bo zrobiło mu się żal. Psa jednak już nie było.
Piotr S. podczas składania wyjaśnień miał poinformować, że wcześniej posiadał psy tej rasy. Jak twierdzą znajomi, nie panował nad psem, Roki miał rządzić w domu.
Mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu.
– Ze względu na oczekiwania na opinie biegłych śledztwo zakończyło się w tym roku. 23 czerwca do Sadu Rejonowego w Świdnicy został skierowany akt oskarżenia. Zarzut został podtrzymany w całości. Wersja ataku psa na ludzi była badania, ale nie znalazła ona potwierdzenia – informuje zastępca prokuratora rejonowego Grzegorz Pańków.
Proces rozpocznie się na początku sierpnia.
![Trwa remont mostu na „trzydziestce czwórce”. Kierowcy muszą jeszcze uzbroić się w cierpliwość [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/07/DK34-Dobromierz-remont-mostu-2026.07.21-3-238x178.jpg)
![Świdniccy policjanci świętowali. „Okazja do wyrażenia wdzięczności wobec wszystkich, którzy nosili i noszą granatowy mundur” [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/07/Swieto-Policji-KPP-Swidnica-2026.07.21-25-238x178.jpg)

![Świdniccy policjanci świętowali. „Okazja do wyrażenia wdzięczności wobec wszystkich, którzy nosili i noszą granatowy mundur” [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/07/Swieto-Policji-KPP-Swidnica-2026.07.21-25-100x75.jpg)





