Strona główna 0_Slider Po co Świdnicy inwestycja za blisko 40 milionów złotych na niewielkim potoku?...

Po co Świdnicy inwestycja za blisko 40 milionów złotych na niewielkim potoku? Jak ma wyglądać?

0

To ma być jedna z największych i najdroższych inwestycji hydrotechnicznych w historii Świdnicy. Choć od budowy poprzedniego kolektora deszczowego na Wapienniczce minęło zaledwie 15 lat, urzędnicy już planują kolejną wartą blisko 38 milionów złotych przebudowę. Wskazywany powód to zmiany klimatu i coraz większa „betonoza”. Projekt skupia się jednak wyłącznie na przepustowości – problem fekaliów płynących potokiem wciąż pozostaje bez rozwiązania i dopiero w kwietniu tego roku po naszych pytaniach urząd poinformował o planowanej jest inspekcja wizyjna kanałów, z których przedostają się fekalia.

Wizualizacja planowanego zbiornika retencyjnego na Wapienniczce, UM w Świdnicy

Niedawno informowaliśmy o ambitnych planach magistratu dotyczących budowy nowego kolektora i zbiornika retencyjnego na potoku Wapienniczka. Inwestycja budzi emocje nie tylko ze względu na ogromną skalę finansową, ale także lokalizację w sąsiedztwie ogrodów działkowych. Zapytaliśmy Urząd Miejski o szczegóły tego przedsięwzięcia.

Miliony na realizację, tysiące na papier

​Zanim wbita zostanie pierwsza łopata, miasto musiało zainwestować w przygotowania. Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, proces planistyczny trwa już od dłuższego czasu. Na samo opracowanie koncepcji programowo-przestrzennej oraz dokumentacji wydano dotąd z budżetu miasta ponad 120 tysięcy złotych. To właśnie te materiały mają otworzyć drogę do gigantycznego dofinansowania, bez których inwestycja nie dojdzie do skutku.

​Retencja tak, czysta woda – niekoniecznie

​Choć planowana inwestycja opiewa na astronomiczną kwotę, nie rozwiąże ona jednego z najbardziej uciążliwych problemów, o którym wielokrotnie pisaliśmy na łamach Swidnica24.pl. Mowa o fetorze i fekaliach, które regularnie trafiają do Wapienniczki. Choć problemy trwają od wielu lat, dopiero w kwietniu tego roku po naszych pytaniach magistrat zapowiedział inspekcję:

– Jednocześnie informujemy, że problemy z prawidłowym działaniem sieci kanalizacyjnej, zlokalizowanej w obrębie zlewni potoku Wapienniczka mają charakter powtarzalny, co wynika przede wszystkim z jej wieku i stanu technicznego. W związku z tym służby odpowiedzialne za utrzymanie sieci podejmują działania mające na celu zdiagnozowanie przyczyn, zlokalizowanie miejsc uszkodzeń kolektorów i ich naprawę w celu ograniczenia ryzyka wystąpienia podobnych zdarzeń – odpowiada rzeczniczka na pytania o podejmowane przez władze miasta działania, mające wyeliminować zatruwanie potoku. W najbliższym czasie zostanie przeprowadzona szczegółowa inspekcja telewizyjna obu kanałów, która pozwoli na ocenę stopnia ich uszkodzenia – odpowiadała rzeczniczka magistratu  Magdalena Dzwonkowska kilka tygodni temu.

​Mimo ogromnych nakładów, projekt za 38 milionów złotych koncentruje się wyłącznie na aspektach hydrologicznych – czyli na tym, jak szybciej i bezpieczniej odprowadzić nadmiar wody, by nie zalewała ulic. Planowana przebudowa nie zakłada gruntownej modernizacji sieci kanalizacyjnej ani budowy systemów separacji, które realnie wyeliminowałyby wpływaniu fekaliów do potoku. Dla mieszkańców oznacza to, że choć będą bezpieczniejsi przed zalaniem, problem wątpliwych „zapachów” i zagrożenia sanitarnego na Wapienniczce nie zostaną systemowo rozwiązane.

​Dlaczego miliony znowu płyną w potok?

​Magdalena Dzwonkowska, rzeczniczka świdnickiego magistratu, tłumaczy, że kolektor budowany w latach 2009-2011 za około 11 milionów złotych przestał wystarczać przez intensywny rozwój miasta i zmiany klimatu.

– Kolektor Wapienniczki kd 1000, wybudowany w 2011 roku  został zrealizowany na odcinku od ul. Riedla do ul. Strzegomskiej. Budowa kolektora zdecydowanie poprawiła odbiór wód opadowych z terenu Osiedla Młodych, ale jednocześnie zwiększyła przepływ wody w potoku poniżej suchego zbiornika przy ul. Strzegomskiej. Przy aktualnych i przewidywanych zmianach klimatu, przy których obserwowana jest zmiana rozkładu opadów rocznych tj. występowanie zjawisk rzadszych, ale bardziej gwałtownych, zwiększenia w ostatnich latach powierzchni uszczelnionych w zlewni potoku Wapienniczka, które po analizie miejscowych planów zagospodarowania ulegną jeszcze powiększeniu, wzrasta prawdopodobieństwo występowania znacznie większych przepływów w potoku. Po analizie hydraulicznej stwierdzono, że już obecnie powierzchnia przekroju poprzecznego przepustu pod skrzyżowaniem dróg Łukasińskiego/Odnowiciela/Zamenhofa jest niewystarczająca – odpowiada na pytania Dzwonkowska.

– Problem stanowi również okularowy kształt przekroju poprzecznego przepustu oraz dalszy przebieg rurociągu, który jest mało wydajny i podatny na występowanie zatorów. Dlatego, w celu zwiększenia przepustowości oraz zwiększenia retencji konieczna jest przebudowa przepustu i otwarcie zarurowanego odcinka za ul. Waleriana Łukasińskiego. Projektowany suchy zbiornik  retencyjny wraz z ogrodem deszczowym ma za zadanie zretencjonowanie wody opadowej w trakcie opadów nawalnych, rozłożenie czasu odpływu i spłaszczenie fali powodziowej w potoku poniżej zbiornika – wylicza przedstawicielka urzędu.

​Co grozi Świdnicy w razie wielkiej wody?

Według informacji przekazanych przez urząd, zalania zagrażają przede wszystkim głównej arterii komunikacyjnej na trasie Wrocław-Wałbrzych oraz dojazdowi do dzielnicy Zawiszów i zakładów w podstrefie ekonomicznej.

​Na liście zagrożonych nieruchomości znajdują się konkretne adresy: ul. Kazimierza Odnowiciela 1 i 6, ul. Łukasińskiego 43 oraz tereny Rodzinnych Ogrodów Działkowych „Kolejarz”, „Tulipan” i „Ziemowit”. To właśnie prezesi tych ogrodów oraz właściciele pobliskiego salonu samochodowego od lat mieli wnosić o rozwiązanie problemu „wąskiego gardła” – poinformowała rzeczniczka ratusza.

​Co dokładnie powstanie i czy będą wywłaszczenia?

Plan zakłada nie tylko przebudowę przepustu i otwarcie zarurowanego dziś odcinka za ul. Łukasińskiego, ale także budowę nowego zbiornika retencyjnego wraz z ogrodem deszczowym przy ul. Strzegomskiej/Esperantystów. To będzie się wiązało z likwidacją ogródków. Działkowcy obecni na spotkaniach 9 i 16 kwietnia wyrazili stanowczy sprzeciw wobec planów, które wiążą się z odebraniem działek, które uprawiają od wielu lat. To tereny należące do miasta (działki 156 i 157), które działkowcy bezskutecznie próbowali odkupić.

Miasto nie planuje wywłaszczeń wewnątrz Rodzinnych Ogrodów Działkowych. – Nie planuje się wywłaszczeń z ogrodów działkowych. Planowana jest budowa zbiornika retencyjnego na terenie dwóch działek ewidencyjnych (…) będących własnością Gminy Miasto Świdnica. Teren jest dzierżawiony trzem osobom na cele rolnicze. Umowy są zawarte do października 2028 r. – informuje Magdalena Dzwonkowska.

​Ile to będzie kosztować i kto za to zapłaci?

​Szacunkowy koszt całej inwestycji to około 38 milionów złotych. Kwota ta obejmuje także zagospodarowanie terenów zieleni miejskiej przy ulicach: Kanonierskiej, Wrocławskiej oraz Sikorskiego/Zamenhofa.

​Miasto liczy na to, że lwią część kosztów pokryją środki zewnętrzne z programu FENiKS. Poziom dofinansowania może wynieść do 79%, co oznaczałoby, że z budżetu Świdnicy na wkład własny trzeba będzie wydać około 8 milionów złotych. Realizacja planowana jest na lata 2028 – 2029, ale rzeczniczka nie podała, kiedy wniosek zostanie złożony.

/asz/

Poprzedni artykułMasz pomysł? Możesz stworzyć własne wydarzenie kulturalne w Świdnicy
Następny artykułBiało-czerwone święto w Świebodzicach [FOTO]