Strona główna 0_Slider Kłamstwa i manipulacje w świdnickim samorządzie

Kłamstwa i manipulacje w świdnickim samorządzie

0

O przeprowadzenie doraźnej kontroli przez Komisję Rewizyjną Rady Miejskiej w Świdnicy zawnioskował mieszkaniec miasta, apelując, by radni zbadali, czy podstawy planowanej budowy Parku Wodnego są solidne i oparte na rzetelnych analizach. Wniosek miał być rozpatrywany podczas sesji 24 kwietnia i mieszkaniec poprosił o głos przed jego omawianiem. Dostał na to zgodę, ale prezydium rady nagle zmieniło zdanie. Głos za to otrzymała prezydent Świdnicy Beata Moskal-Słaniewska, która niepowstrzymywana przez nikogo wypaczyła intencje wnioskodawcy. On sam nie miał szans, by przed głosowaniem przedstawić całej radzie swoje argumenty. 

TEGO NIE PRZECZYTASZ W „MEDIACH” SAMORZĄDOWYCH

Czy aby na pewno wiemy, na czym stoimy?

Prezydent Świdnicy Beata Moskal-Słaniewska jak taran prze do przodu z pomysłem budowy Parku Wodnego w Świdnicy. To inwestycja, która była o krok od realizacji niemal 15 lat temu, ale wówczas jako radna powiedziała nie i współuczestniczyła w powstrzymaniu inwestycji. Teraz, jako prezydent, jest zdeterminowana by zadowolić mieszkańców, którzy od lat apelują o nowoczesny basen z atrakcjami. I nikt nie ma wątpliwości, że taki obiekt w mieście jest pożądany. Jest jednak jedno ważne pytanie – czy wiemy, na czym stoimy i co nas czeka?

O przygotowaniach do inwestycji pisaliśmy wielokrotnie, obficie cytując zarówno urzędników, jak i prezydent Beatę Moskal-Słaniewską.            Z odpowiedzi jasno wynika, że nie zostały przeprowadzone analizy kosztów budowy, konsekwencji dla budżetu, przyłączenia do ciepłowni i wpływu na cały system ciepłowniczy oraz kosztów późniejszego utrzymania, a cała inwestycja jak dotąd opiera się na Programie Funkcjonalno-Użytkowym oraz doświadczeniu i notatkach urzędników.

Marek Kowalski, wydawca portalu Swidnica24.pl i od urodzenia mieszkaniec Świdnicy, zwrócił się jako obywatel z pytaniami o podstawy twierdzeń prezydent Moskal-Słaniewskiej, że inwestycja jest zoptymalizowana i bezpieczna. Wnioskował również o udostępnienie dokumentów, ale niczego nie otrzymał, bo PFU oraz notatki urzędników w myśl ustawy o dostępie do informacji publicznej informacją publiczną nie są.

Mieszkaniec wnioskuje o kontrolę

Marek Kowalski postanowił skorzystać z przysługujących mu praw obywatelskich i złożył 9 marca 2026r. do Rady Miejskiej w Świdnicy wniosek o przeprowadzenie kontroli doraźnej zaznaczając, jaki powinien być zakres kontroli:

1. Weryfikację istnienia i rzetelności analiz ekonomiczno-finansowych (w tym analiz kosztów eksploatacji obiektu), które stanowiły podstawę do publicznych deklaracji Prezydenta Miasta o „zoptymalizowaniu kosztów” oraz „dopasowaniu inwestycji do możliwości finansowych miasta”.

2. Sprawdzenie, czy Urząd Miejski dysponuje wyliczeniami wskazującymi na wpływ wydatkowania ok. 80 mln zł z dochodów własnych na realizację pozostałych zadań inwestycyjnych gminy zapisanych w WPF.

3. Wyjaśnienie sprzeczności w oficjalnej korespondencji Urzędu (znaki: RO.1431.22.2026 oraz WO.1431.2.2026), w której Organ raz powołuje się na „analizy doświadczonych pracowników”, a następnie odmawia ich udostępnienia, twierdząc, że mają one jedynie charakter „notatek roboczych”.

Swój wniosek uzasadnił w ten sposób: „W toku procedury dostępu do informacji publicznej otrzymałem od Urzędu Miejskiego sprzeczne informacje. W lutym 2026 r. Prezydent Miasta zapewniała, że inwestycja jest optymalna i oparta na analizach. Jednak w odpowiedzi z marca 2026 r. Urząd twierdzi, że wiarygodne koszty utrzymania będą znane dopiero po wykonaniu projektu, a dotychczasowe opracowania to jedynie „niepodlegające archiwizacji notatki”. Powyższe budzi uzasadnioną obawę, że decyzja o kluczowej dla miasta inwestycji za kilkadziesiąt milionów złotych została podjęta bez rzetelnych podstaw ekonomicznych, co może naruszać dyscyplinę finansów publicznych i zagrażać płynności finansowej Gminy w przyszłych latach. Jako mieszkaniec mam prawo wiedzieć, czy „optymalizacja”, o której mówi Urząd, faktycznie istnieje w dokumentach, czy jest jedynie hasłem wyborczym.”

Poniżej cała korespondencja Marka Kowalskiego z dyrektor Joanną Salus oraz prezydent miasta:

Pierwszy wniosek z 30 stycznia 2026 o udostępnienie PFU. Kliknij!
Odpowiedź na wniosek. Kliknij!

Drugi wniosek z 5 lutego 2026 z 8 pytaniami. Kliknij!
Odpowiedź na wniosek. Kliknij!

Trzeci wniosek z 20 lutego 2026r. z 5 pytaniami. Kliknij!
Odpowiedź na wniosek. Kliknij!

Komisja pochyliła się nad wnioskiem

14 kwietnia 2026r. podczas posiedzenia Komisja Skarg, Wniosków i Petycji rozpatrywała wniosek o przeprowadzenie kontroli przygotowań do budowy Parku Wodnego. W posiedzeniu, prowadzonym przez przewodniczącą Joannę Gadzińską, uczestniczył Marek Kowalski. Przewodnicząca próbowała go wyprosić przed głosowaniem, ale to się nie udało. Wniosek o powołanie doraźnej komisji w sprawie Parku Wodnego poparli radni: Jan Dzięcielski (KO), Luiza Nowaczyńska (PiS), Józef Cygan (PiS), przeciw byli: Joanna Gadzińska (Klub Razem dla Świdnicy), Danuta Morańska (Klub Razem dla Świdnicy), nikt nie wstrzymał się od głosu. Tym samym opinia komisji stała się pozytywna.

Wniosek trafia na sesję Rady Miejskiej, mieszkaniec dostaje zgodę na wystąpienie

Marek Kowalski na piśmie zawiadomił przewodniczącego Rady Miejskiej o woli wystąpienia na sesji 24 kwietnia 2026r.. Zwrócił się również z prośbą o możliwość zabrania głosu przed procedowaniem jego wniosku, na co otrzymał zgodę przewodniczącego RM Krzysztofa Lewandowskiego.

Podczas sesji zarówno Lewandowski, jak i dwaj wiceprzewodniczący Rafał Fasuga oraz Andrzej Ora byli przeciwni wystąpieniu przed procedowaniem uchwały. „Pan Marek Kowalski zgodnie ze statutem jako mieszkaniec Świdnicy powinien być dopuszczony wtedy, kiedy mogą wypowiadać się mieszkańcy a nie przed swoim wnioskiem, który był już przez komisje procedowany” – stwierdził Fasuga. – Popieram w całej rozciągłości mojego poprzednika” – mówił Ora. – Panie Marku, zapraszamy pana po ostatniej uchwale, która będzie procedowana, wtedy będzie mógł się pan odnieść do sprawy, która będzie procedowana – dodał Lewandowski, łamiąc tym samym daną obietnicę.

Czy prezydium miało prawo tak postąpić?

O wyjaśnienie zasad wystąpień mieszkańców w oparciu o przepisy Marek Kowalski zwrócił się już po sesji do przewodniczącego. Lewandowski odpowiedział:

„W odpowiedzi na Pana wniosek o udostępnienie informacji publicznej uprzejmie informuję, że Statut Gminy Miasto Świdnica nie zawiera zapisu gwarantującego mieszkańcowi prawo do zabrania głosu przed rozpatrywaniem projektu uchwały dotyczącego jego wniosku. Podczas sesji Rady Miejskiej w Świdnicy przewodniczący rady prowadzi obrady, udziela głosu i czuwa nad sprawnym przebiegiem obrad (§ 19 i 20 statutu Gminy Miasto Świdnica). Prawo do zabierania głosu przed i w trakcie omawiania projektów uchwał mają autorzy tych projektów, tj. prezydent, dyrektorzy wydziałów lub osoby przez nich upoważnione. W przypadku Pana wniosku projekt uchwały i uzasadnienie przygotowywała Przewodnicząca Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Pani Joanna Gadzińska i to ona prezentowała projekt uchwały. Pan jako osoba wnosząca wniosek do Rady Miejskiej był zaproszony i uczestniczył w posiedzeniu Komisji Skarg, Wniosków i Petycji w dniu 14 kwietnia 2026 r., gdzie prezentował Pan radnym swoje stanowisko. Dlatego też prezydium rady uznało, że nie ma uzasadnienia do kolejnego wystąpienia podczas omawiania projektu uchwały nr XXV/9. Był Pan zaproszony do zabrania głosu tuż po tej uchwale jednak nie skorzystał Pan z danego mu prawa.”

Jesteś miły, masz głos, masz trudną sprawę, czekaj na koniec

Statut, na który powołał się przewodniczący,  o wypowiedziach osób z zewnątrz, bez wskazywania, że ma to być mieszkaniec, mówi tak: „Przewodniczący może udzielić głosu osobom zaproszonym, po uprzednim zgłoszeniu się ich do zabrania głosu.” Ani w statucie, ani w ogłoszeniu o sesji nie ma mowy, gdzie takie wystąpienie może nastąpić. „Uwaga. Wystąpienia mieszkańców miasta wg ustalonego porządku po wcześniejszym zgłoszeniu w Biurze Rady”. – to zwyczajowy zapis przy każdym podpisanym przez przewodniczącego RM zawiadomieniu o zwołaniu sesji. Tyle że we wspomnianym porządku nie ma słowa, gdzie występuje mieszkaniec.

I nie jest prawdą to, co stwierdził wiceprzewodniczący Fasuga, że może to zrobić dopiero po uchwałach. Nigdzie takiego zapisu nie ma. Więcej. Przewodniczący udzielał już głosu mieszkance na lutowej sesji przed procedowaniem uchwały, która – podobnie jak wniosek Kowalskiego, była zaprezentowana przez urzędnika. Tyle że ta wypowiedź mieszkanki dla prezydent Świdnicy i radnych była miła i sympatyczna, bo zawierała podziękowanie za zamiar nazwania powstającego ronda imieniem twórcy Rajdu Elmot. A Kowalski stawia trudne pytania.

Jestem przekonany, że Rada Miejska nie jest dobrze poinformowana o podstawach planowanej największej inwestycji w najnowszej historii miasta. Robię wszystko, co jest z godne z przysługującymi mi prawami obywatelskimi i przepisami, by zwrócić na to uwagę i apeluję po prostu o dokładne sprawdzenie podstaw wydatkowania minimum 80 milionów złotych. Komisja Skarg, Wniosków i Petycji miała wyłącznie zaopiniować mój wniosek, nie jest to w żaden sposób równoznaczne z przedstawieniem go radnym. Jaki sens miałoby moje wystąpienie na sesji już po głosowaniu? – pyta Marek Kowalski. – Nie jest prawdą, że przewodnicząca Gadzińska przedstawiła radnym projekt całej uchwały. Powiedziała wyłącznie, że mój wniosek radni otrzymali. Nie odczytała go na sali obrad. Miałem rację, obawiając się, że zostanie zrobione wszystko, by o moim wniosku było jak najciszej, by mój głos do radnych nie dotarł. 

– Zostałem przez przewodniczącego Rady oszukany, a wiceprzewodniczący Rady Miejskiej wykazali się nieznajomością przepisów albo po prostu dopuścili się manipulacji. Jest to przedmiotem mojej skargi do wojewody – dodaje.

Prezydentka małego miasta jak premier, ale bez żadnego trybu

Przed procedowaniem uchwały z wnioskiem mieszkańca prezydium Rady mieszkańcowi głosu odmówiło, ale bez przeszkód wypowiedzieć mogła się prezydent Świdnicy, mimo że nie był to zgłaszany przez nią projekt uchwały.

Beata Moskal-Słaniewska jest znana z zamiłowania do wystąpień przy każdej okazji i bez okazji. Sesje Rady Miejskiej bez jej obecności zawsze trwają o połowę krócej. Przewodniczący Krzysztof Lewandowski zawsze udziela Moskal-Słaniewskiej głosu, w dowolnie wybranym przez nią momencie. Czy faktycznie ma to umocowanie w przepisach, czy jest to tylko przejaw całkowitego podporządkowania szefa rady władzy wykonawczej?

O podstawę prawną nieograniczonego dostępu do głosu zapytaliśmy Krzysztofa Lewandowskiego. Nadesłana przez niego odpowiedź brzmi: „Podstawą prawną udziału Prezydenta Miasta w sesjach Rady Miejskiej jest ustawa o samorządzie gminnym (art. 30 ustawy o samorządzie gminnym), która określa zadania Prezydent Miasta i wskazuje jej podległość radzie gminy. Tym samym ustawa ta  przyznaje organowi wykonawczemu prawo uczestnictwa w pracach rady oraz zabierania głosu. Do zadań Prezydenta Miasta należy m.in. przygotowywanie projektów uchwał i innych materiałów pod obrady rady miejskiej  Obowiązkiem Prezydent Miasta jest referowanie przygotowanych projektów uchwał, odpowiadanie na pytanie i wątpliwości radnych w każdym z tematów poruszanych na posiedzeniu rady. Dlatego nieograniczone zabieranie głosu przez Prezydent Miasta jest oczywiste i wskazane dla utrzymywania należytych relacji między władzą uchwałodawczą a wykonawczą.”

Wskazany przepis nie reguluje wystąpień wójta, burmistrza, prezydenta podczas sesji. Nie reguluje tego również Statut Rady Miejskiej Świdnicy, choć ten dokument dokładnie określa, kiedy i na jakich zasadach głos mogą zabierać radni.

Idąc tropem uzasadnienia przewodniczącego, władza wykonawcza kraju podlega władzy ustawodawczej, a więc premier i ministrowie rządu podlegają Sejmowi. Ale ich wystąpienia podczas obrad Sejmu są ściśle określone znowelizowanym w marcu tego roku Regulaminem Sejmu. Premier może zabierać głos w dowolnie wybranym przez siebie momencie i bez ograniczeń czasowych.

Takich przepisów dla wójta, burmistrza, prezydenta nie ma. To przewodniczący Rady decyduje, czy i kiedy udzieli głosu. Krzysztof Lewandowski udziela głosu prezydent Świdnicy zawsze, w dowolnie wybranym przez nią momencie i pozwala mówić na dowolnie wybrany temat w dowolnie wybrany sposób. Tyrady prezydent Świdnicy nigdy nie zostały przerwane.

Mieszkaniec nie miał szansy, prezydent mówiła, co chciała

Marek Kowalski po odmowie prezydium Rady w sprawie zarania głosu przed procedowaniem wniosku, zrezygnował z dalszego udziału w sesji i czekania na koniec obrad. Przewodniczący Lewandowski, mimo że uchwała nie dotyczyła – jak już wspomnieliśmy – projektu wnoszonego przez prezydenta, oddał głos Beacie Moskal-Słaniewskiej, bo tego sobie zażyczyła.

Ja chcę zabrać głos, bo jest to sprawa bardzo istotna. „Nieczłonkowie” komisji nie znają szczegółów. Wnioskodawca tutaj dzisiaj był obecny, już go nie ma między nami, bowiem nie został dopuszczony do głosu, uważam że słusznie, bo byłby to precedens, gdybyśmy dopuścili go do głosu  przed omawianiem wniosku (tu wtrąca Rafał Fasuga, że został dopuszczony, ale „podczas głosów mieszkańców”), bo takiej praktyki nigdy tu nie było, żeby skarżący albo wnioskujący przedstawiali – stwierdziła. Pierwsze kłamstwo o rzekomym odebraniu głosu uciął wiceprzewodniczący Fasuga, ale na drugie już nikt nie zareagował. Głos przed procedowaniem uchwały mieszkance był udzielany dwa miesiące wcześniej, w lutym. Po trzecie, mieszkaniec nie chciał przedstawiać projektu uchwały, a wyłącznie swój wniosek.

Ale żebyście Państwo zrozumieli, ten wnioskodawca wnioskował do nas o udostępnienie różnych dokumentów dotyczących budowy basenu odkrytego (omyłka, chodziło o basen kryty). Wszystkie dokumenty, które są dopuszczalne do wglądu, wszystkie wyjaśnienia, odpowiedzi na wszystkie pytania otrzymał. Nie otrzymał jedynie, tu pani dyrektor proszę o czujność, żebym czegoś nie przekręciła (zwraca się do dyrektor Wydziału Przetargów i Inwestycji Joanny Salus), szczegółowego opisu, który będzie  stanowił wsad do specyfikacji istotnych warunków zamówienia. Pani dyrektor się zgłasza i chce wyjaśnić, dlaczego pewne rzeczy nie zostały udostępnione – mówiła prezydent Świdnicy.

– Wnioskujący wnosił przede wszystkim o udostępnienie Programu Funkcjonalno-Użytkowego jako całości. PFU zgodnie  z postanowieniami Ustawy Prawo Zamówień Publicznych stanowi opis przedmiotu zamówienia. Nie jest możliwe udostępnianie opisu przedmiotu zamówienia przed wszczęciem postępowania, z tego względu, że każdy zamawiający, działający zgodnie z przepisami prawa, wie o tym, że obowiązuje nas zasad uczciwej konkurencji i równego dostępu do zamówienia publicznego przez wszystkich wykonawców. Dlatego też udostępnienie PFU jako kompletnego opracowania przed wszczęciem postępowania byłoby po prostu złamaniem postanowień ustawy. I m.in. takie informacje wnioskujący od nas otrzymał – stwierdziła Joanna Salus.

Gdybym otrzymał odpowiedzi dotyczące analiz, oceny kosztów i ryzyka, mojego wniosku by w ogóle nie było. Prezydent kłamie. Nie dostałem żadnych dokumentów, bo ich po prostu nie ma, co sama zaznaczyła pisząc jedynie o notatkach urzędników, które nie podlegają udostępnieniu. Urząd, który stale wspomaga się zewnętrznymi firmami do przygotowania opracowań, ocen etc., nie zwrócił się do żadnych fachowców o analizy i symulacje dotyczące kosztów budowy i utrzymania. Coś zrobili urzędnicy miejscy, ale co – nie wiem tego ani ja, ani radni, ani mieszkańcy Świdnicy. Powodem mojego wniosku o przeprowadzenie kontroli były właśnie te odpowiedzi, które niczego nie wyjaśniały. A co do PFU – nie jest prawdą, że koncentrowałem się na tym dokumencie i żądaniu jego udostępnienia, a tłumaczenia odmowy udostępnienia przyjąłem bez dalszego wnioskowania. Był on jednym z wielu, o które prosiłem i jak się okazuje, jedynym faktycznie istniejącym dokumentem. Bo innych nie ma – odpowiada Marek Kowalski.

– W związku z tym, co powiedziała pani dyrektor, ze strony urzędu miejskiego wszelkie obowiązki zostały dotrzymane, informacje zostały udzielone na bardzo szczegółowe pytania, których dostaliśmy kilkadziesiąt. One przychodziły falami, przychodziły pytania za pytaniami i do tych pytań były pytania. Myśmy bardzo dokładnie wyjaśnili, jak wygląda proces inwestycyjny, co to jest PFU i dlaczego nie będziemy pewnych zapisów ujawniać – dopowiedziała Moskal-Słaniewska.

Nie jest prawdą, że falami zalewałem urzędników pytaniami. To kłamstwo. Wystosowałem trzykrotnie w ramach Ustawy o dostępie do informacji publicznej zapytania, a pojawienie się nowych pytań było wynikiem odpowiedzi. Pytań łącznie było 13. Ponieważ odpowiedzi były wymijające, złożyłem skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego  – mówi Kowalski.

Prezydent jedno, jej rzeczniczka co innego. Kto kłamie?

– Ja uważam, że inwestycja jest przygotowana prawidłowo, a swoje zdanie opieram na jakości przygotowanego dokumentu, który kilkakrotnie był Państwu przedstawiany, analizowany, Państwo mogli zadać wszelkie pytania dotyczące zakresu, kosztów, w związku z czym nie bardzo rozumiem, czego ten wniosek dotyczy? – stwierdziła prezydentka.

Przypomnijmy zatem pytania i odpowiedzi, jakie rzeczniczka Urzędu Miejskiego Magdalena Dzwonkowska udzieliła portalowi Swidnica24.pl pod koniec 2025 roku, już po prezentacji komisjom Rady Miejskiej Programu Funkcjonalno-Użytkowego Parku Wodnego:

1. W jaki sposób Gmina Miasto Świdnica sfinansuje budowę aquaparku? Czy została przeprowadzona analiza możliwości sięgnięcia po środki zewnętrzne, jeśli tak, proszę wskazać ewentualne źródła dofinansowań.

Odpowiedź: Model finansowania obu inwestycji (także hali, przyp. red.) nie został jeszcze określony. Miasto prowadzi analizy możliwych źródeł finansowania, w tym środków zewnętrznych.

2. Czy była wykonana analiza kosztów budowy aquaparku? Czy była wykonana analiza kosztów eksploatacji i utrzymania aquaparku?

Odpowiedź: Szczegółowe analizy kosztów budowy oraz eksploatacji będą wykonywane na kolejnych etapach przygotowania inwestycji. Obecnie miasto nie dysponuje gotowymi opracowaniami, które mogłyby zostać udostępnione.

3. Jaki będzie koszt budowy aquaparku?

Odpowiedź: Ostateczne koszty budowy zostaną określone dopiero po przygotowaniu dokumentacji projektowej i kosztorysów inwestorskich. Publikowanie szacunków przed ich opracowaniem byłoby nierzetelne.

Wiemy, że nic nie wiemy

W świetle powyższych odpowiedzi jaką wartość ma to, co stwierdziła Beata Moskal-Słaniewska? Jakie informacje są w PFU, skoro rzeczniczka odpowiada, że nic nie wiadomo o źródłach finansowania, kosztach budowy, eksploatacji Parku Wodnego?

– Z ust prezydenta miasta ani urzędników poza zapewnieniami, że wszystko jest bezpieczne i zoptymalizowane nie padły żadne informacje, dające podstawy do takich twierdzeń i to powinno być sprawdzone, zanim radni zgodzą się na wydanie olbrzymiej kwoty z naszych wspólnych pieniędzy – odpowiada Marek Kowalski.

Prezydent w swojej wypowiedzi oceniła kompetencje Komisji Rewizyjnej, która zgodnie z przepisami ma uprawnienia kontrolne. – Rozumiem, że komisja rewizyjna może kontrolować funkcjonowanie jakichś instytucji, wydatków poniesionych. Jakie merytoryczne przygotowanie mają przedstawiciele komisji? Inżynierskie? Ekonomiczne, żeby oceniać dokument, który został sporządzony bardzo dobrze i dla nas stanowi podstawę do rozpoczęcia do inwestycji, dlatego wnioskuję o odrzucenie tego wniosku – stwierdziła.

– Tu akurat się z panią nie zgodzę. Komisja Rewizyjna jest od sprawdzania. Radni nie mają wykształcenia ekonomicznego, a sprawdzają bilansy naszych spółek. Ale wniosek nie tego dotyczy. Dotyczy tego, żeby komisja rewizyjna sprawdziła przygotowanie do inwestycji. My mamy do tego uprawnienia, tyle i aż tyle. Jeśli przyjmiemy wniosek, będziemy musieli zmienić plan pracy komisji rewizyjnej i ująć ten wniosek – stwierdził radny Jan Dzięcielski.

– Pani prezydent najwyraźniej w ogóle mojego wniosku nie przeczytała i nie ma pojęcia, o co wnioskowałem. Skoro wszystko jest dobrze, to dlaczego obawia się kontroli radnych i tak bardzo się przed nią broni? – zastanawia się Marek Kowalski.

Kto i kiedy zabiera głos, ma znaczenie

Wniosek o przeprowadzenie kontroli nie został uwzględniony. Za było 6 radnych, 13 przeciw. Jak tłumaczył w piśmie do redakcji radny Edmund Frączak, jego głos został oddany omyłkowo ze względu na problemy techniczne, a przewodniczący nie zgodził się na ponowne głosowanie. Radni Nowaczyńska i Cygan, którzy w komisji poparli wniosek mieszkańca, zmienili zdanie. Na pytanie dlaczego, do chwili publikacji Markowi Kowalskiemu nie odpowiedzieli. Czy wpłynęła na nich wypowiedź prezydent miasta, a może działania zakulisowe? Na pewno nie mieli szansy, by ponownie wysłuchać argumentów mieszkańca.

Na zdjęciu wykonanym podczas sesji 24 kwietnia widoczni są przewodniczący Rady, radna Luiza Nowaczyńska, radny Andrzej Ora, radny Józef Cygan i prezydent Świdnicy:


Wyniki głosowania:


Ta historia pokazuje, jak można manipulować przepisami, by tylko to, co dla władzy nawet tak małego miasta jak Świdnica jest niewygodne, zbyt głośno nie wybrzmiało.

Żeby było jasne. Nie jestem przeciwnikiem budowy nowoczesnego basenu krytego dla Świdnicy, choć uważam, że pierwsza powinna powstać hala sportowa, która ma realne szanse na dofinansowanie ze środków zewnętrznych. Natomiast bez względu na to, o jaką inwestycję chodzi, my mieszkańcy mamy prawo pytać, a władze miasta obowiązek dokładać wszelkich starań, by przygotować się do inwestycji na wszystkie możliwe sposoby, tak by nie stała się ona kamieniem u szyi dla nas wszystkich – podkreśla Marek Kowalski.

Agnieszka Szymkiewicz

Poprzedni artykułRezygnują z budowy podziemnego parkingu ze schronem przed siedzibą Starostwa Powiatowego