Strona główna 0_Slider Niespodzianki nie było, gramy dalej w Pucharze Polski!

Niespodzianki nie było, gramy dalej w Pucharze Polski! [FOTO]

0

Z pewnością to nie był delikatnie mówiąc najlepszy mecz w tym sezonie w wykonaniu piłkarzy IgnerHome Polonii-Stali Świdnica, ale co najważniejsze cel, jakim był awans do ćwierćfinału rozgrywek Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Wałbrzych Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej udało się osiągnąć. Niestety tak jak przed rokiem byliśmy na stadionie przy ulicy Ratuszowej w Wałbrzychu świadkami skandalicznego zachowania miejscowych kibiców – mało ładnych i sportowych odzywek w stosunku do naszych piłkarzy, trenera Grzegorza Borowego, czy przede wszystkim rasistowskich haseł w stosunku do naszego Brazylijczyka – Edila De Souzy Barrosa.

Spotkania od zawsze nazywane są przez fanów meczami przyjaźni. Tak jak przed rokiem niestety na boisku i wokół niego jest nieco inaczej. Być może to zwykła frustracja jakiejś grupy wałbrzyskich kibiców spowodowana zamienieniem ról w ostatnich latach. Długa historia pokazuje, że znacznie częściej w wyższych ligach znajdował się i rywalizował z powodzeniem wałbrzyski Górnik, ale od jakiegoś czasu jest jednak inaczej. W poprzednim sezonie to biało-zieloni zmagali się po blisko 60 latach przerwy na boiskach makroregionalnej III ligi, podczas gdy biało-niebiescy jeździli “od komina do komina”, walcząc o ligowe punkty w Wałbrzychu i najbliższej okolicy w rozgrywkach klasy A. Teraz obie drużyny dzieli jedna liga, ale wciąż wyżej w hierarchii znajdują się świdniczanie. Podczas gdy podopieczni trenera Grzegorza Borowego próbowali do tego pojedynku podejść spokojnie i ze sporymi zmianami wyjściowym składzie w stosunku do ostatnich meczów ligowych, w obozie Górnika i na trybunach czuć było napięcie i walkę na całego. Z perspektywy biało-niebieskich sprawa zrozumiała. Grali z wyżej notowanym rywalem, chcieli pokazać się z dobrej strony, a co najważniejsze zrehabilitować się za porażkę z poprzedniego sezonu w wymiarze 1:4.

Pojedynek rozpoczął się po myśli Górnika. Już w 3. minucie Damian Chajewski z rzutu wolnego uderzył w słupek, a dobitka naszych dzisiejszych rywali była nieskuteczna. Wałbrzyszanie w pierwszej połowie mieli jeszcze jedną doskonałą okazję. W jednej z kontr w sytuacji sam na sam z Kacprem Szczepaniukiem znalazł się Mateusz Kopernicki. Ofensywny gracz Górnika z przeszłością również w biało-zielonych barwach odgrywał chyba niepotrzebnie do Chajewskiego i skończyło się tylko na zagrożeniu. W składzie świdniczan w pierwszej połowie znalazło się wielu graczy, którzy w ostatnim czasie w lidze grali mniej. Mimo to goście mieli kilka bardzo dobrych okazji do wyjścia na prowadzenie. Uderzenie Grzegorza Zygadło zostało w ostatniej chwili zablokowane, Mikołaj Kotfas z kilku metrów fatalnie przestrzelił, a będący w polu karnym Wojciech Sowa trafił w futbolówkę nieczysto i ta padła łupem golkipera miejscowych.

Po zmianie stron trener Borowy wpuścił na boisko dwóch podstawowych zawodników świdnickiego klubu – Szymona Tragarza i Wojciecha Szubę. Jako pierwsi gola mogli jednak zdobyć gospodarze. Po faulu Edila de Souzy Barrosa wałbrzyszanie mieli rzut wolny z okoli 17. metra. Damian Chajewski uderzył bardzo mocno, lecz znakomicie interweniował Kacper Szczepaniuk. Poza paroma kontrami i wrzutkami, Górnik na poważnie w tej połowie nam nie zagroził. Więcej działo się po drugiej stronie boiska. Świdniczanom niestety dziś gra nie kleiła się tak jak byśmy tego chcieli. Brakowało pomysłu, lepszego wykończenia i tego ostatniego podania otwierającego drogę do sieci. W niektórych sytuacjach wydawało się, że chyba zbyt koronkowo chcieliśmy rozegrać akcje i kończyło się na stracie i zagrożeniu dla bramki strzeżonej przez Szymona Steca. W 77. minucie udało się jednak postawić kropkę nad “i”. Szymon Tragarz zdecydował się na strzał z okolicy pola karnego, piłkę zablokował jeden z obrońców, ale wskutek dobitki naszego skrzydłowego był już bezradny. Finalnie to było jedyne trafienie w tym spotkaniu, ale biało-zieloni mimo, że nie zagrali wielkiego meczu, to wygrali zasłużenie, zrealizowali cel i awansowali do ćwierćfinału Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Wałbrzych Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej. Górnik odpadł z dalszej walki i pozostała im tylko walka o punkty. Jeśli na trybunach nic się nie zmieni, to piłkarzom innych zespołów odwiedzających w najbliższych tygodniach obiekt przy ulicy Ratuszowej można jedynie współczuć. Takie rzeczy jak rasizm to najgorsze z możliwych przewinień dyscyplinarnych na arenach sportowych. Co dziwne w obozie wałbrzyskim też gra obecnie i grali w przeszłości obcokrajowcy…

W walce o półfinał Pucharu Polski piłkarze IgnerHome Polonii-Stali Świdnica powalczą na wyjeździe z innym czwartoligowcem. Już w następną środę, 22 września biało-zieloni zagrają na boisku beniaminka grupy zachodniej IV ligi – Granitu Roztoka, który wyeliminował Victorię Świebodzice (1:0).

Górnik Wałbrzych – IgnerHome Polonia-Stal Świdnica 0:1 (0:0)

Skład: Szczepaniuk, Białas, Barros (75′ Salamon), Kasprzak, Kusio (46′ Szuba), Polak (46′ Tragarz), Filipczak, Kozachenko (86′ Trzyna), Sowa, Kotfas (88′ Staroń), Zygadło (90′ Ilski).

II runda Pucharu Polski:
Victoria Świebodzice – Granit Roztoka 0:1
Grom Witków – Lechia Dzierżoniów 0:3
Włókniarz Kudowa Zdrój – Skałki Stolec 3:2
Słowianin Wolibórz – Orzeł Ząbkowice Śląskie 3:4
Polonia Bystrzyca Kłodzka – Piast Nowa Ruda 2:2 (karne 5:4)
Śnieżnik Domaszków – Bielawianka Bielawa 2:6
Górnik Nowe Miasto Wałbrzych – AKS Strzegom 2:5
Górnik Wałbrzych – IgnerHome Polonia-Stal Świdnica 0:1

Pary ćwierćfinałowe:

Granit Roztoka – IgnerHome Polonia-Stal Świdnica
AKS Strzegom – Lechia Dzierżoniów
Polonia Bystrzyca Kłodzka – Bielawianka Bielawa
Włókniarz Kudowa Zdrój – Orzeł Ząbkowice Śląskie

/IgnerHome Polonia-Stal Świdnica, FOTO: Artur Ciachowski/