Strona główna 0_Slider Zabił partnerkę i matkę, a następnie popełnił samobójstwo. Okoliczności rodzinnego dramatu w...

Zabił partnerkę i matkę, a następnie popełnił samobójstwo. Okoliczności rodzinnego dramatu w Lutomi Górnej ostatecznie wyjaśnione

0

Świdnickiej prokuraturze udało się ostateczne wyjaśnić, co wydarzyło się ponad dwa lata temu w jednym z domów w Lutomi Górnej, w którym odkryto ciała trzech osób. Według ustaleń śledczych 21-letni Maciej B. najpierw zamordował swoją matkę oraz swoją partnerkę, a następnie popełnił samobójstwo. Prokuratura podjęła decyzję o umorzeniu postępowania.

Ciała trzech osób zostały znalezione 16 stycznia 2019 roku, około godziny 16.00. 56-letnia matka Macieja B. oraz jego 41-letnia partnerka doznały bardzo poważnych obrażeń. Kobiety miały liczne rany kłute zadane w okolicy brzucha, twarzy i szyi. Później 21-latek miał się powiesić. W toku śledztwa odnaleziono narzędzie, którym najprawdopodobniej zostało dokonane podwójne morderstwo, a także wykonano sekcję zwłok obu kobiet oraz mężczyzny. Istotne dla prowadzonego postępowania było ustalenie przebiegu zdarzenia, motywu zbrodni, a także upewnienie się, że w momencie tragedii w rodzinnym domu nie przebywał nikt inny.

Podczas śledztwa zebranych zostało mnóstwo śladów biologicznych, kryminalistycznych oraz psychologicznych. Wszystkie one, wraz z ogromną liczbą zeznań świadków, rodziny, znajomych i bliskich, którzy mogli cokolwiek powiedzieć o ofiarach tej tragedii, zostały przesłane do Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. dra Jana Sehna w Krakowie – wyjaśnia Marek Rusin z Prokuratury Rejonowej w Świdnicy. Śledczy rozważali kilka wersji zdarzeń, do których mogło dojść feralnego 16 stycznia. Odrzucona została możliwość dotycząca rozszerzonego samobójstwa, a ostatecznie jako najbardziej prawdopodobną przyjęto wersję, wedle której doszło do podwójnego zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem dwóch kobiet oraz samobójstwa 21-latka.

Według ustaleń prokuratury, Maciej B. mieszkał w Legnicy z 41-latką, którą poznał kilka lat wcześniej poprzez Facebooka. Wspólnie wychowali dwójkę jej małoletnich dzieci. W ich domu nie dochodziło do przemocy, nie było tam również interwencji policji. 15 stycznia mężczyzna spakował wszystkie swoje rzeczy, zabrał wszystkie swoje dokumenty, zlikwidował swoje media społecznościowe, w których wcześniej był bardzo aktywny, i nie zostawiając żadnej informacji wyjechał z Legnicy do Lutomi, gdzie spotkał się ze swoją matką, bratem i bratankiem. – Nie tłumaczył się z tego, co się wydarzyło, ani nie opowiadał o Legnicy – przytacza Rusin.

16 stycznia konkubina 21-latka, zaniepokojona jego nieobecnością i tym, że nie odbierał od niej telefonu, wsiadła w pociąg i przyjechała do Świdnicy, a następnie dotarła do Lutomi Górnej. Tam spotkała się z matką mężczyzny. Co wydarzyło się później? – Najprawdopodobniej między tymi dwiema kobietami doszło do sprzeczki, która mogła dotyczyć tego, że konkubina bardzo chciała, aby jej partner wrócił do Legnicy i dalej z nią mieszkał. Bardzo przeciwna temu miała być matka mężczyzny. Do tego konfliktu dołączył następnie 21-latek, który nagle, w totalnej furii, zaczął uderzać swoją konkubinę – najpierw młotkiem, a potem chwycił za nóż i nożem zadał jej wiele ran głowy oraz ciała. Z ustaleń biegłych wynika, że kobieta w ogóle się nie broniła. Musiała być więc kompletnie zaskoczona napaścią i nie spodziewała się, że może ją spotkać taki atak. Całą sytuację musiała widzieć 56-letnia matka Macieja B., która zaczęła uciekać i usiłowała bronić się przed napastnikiem. 21-latek dopadł ją na progu domu i tam zadał jej pierwsze ciosy, a następnie wciągnął ją do mieszkania i tam ją zabił – przywołuje Rusin.

Mężczyzna najprawdopodobniej nie planował samobójstwa. – Poszedł do innych pomieszczeń, wykąpał się i przebrał. W tym momencie do domu wrócił ze szkoły bratanek 21-latka, który próbował dobić się do drzwi. Nikt mu jednak nie otwierał. Przez okno zobaczył ciała zamordowanych kobiet i zaczął wzywać pomocy. W tym momencie 21-latek najprawdopodobniej podjął decyzję o tym, żeby popełnić samobójstwo, a następnie się powiesił – wskazuje szef świdnickiej prokuratury.

Jedno z pytań stawianych przez śledczych dotyczyło tego, dlaczego doszło do aż tak tragicznej zbrodni i dlaczego 21-latek w tak wielkiej furii wyżył się na obu kobietach. – Biegli ustalili, że był on jednostką dość zaburzoną jeśli chodzi o życie społeczne. Był aspołeczny, bardzo cichy i zamknięty w sobie, niechętnie nawiązywał kontakty, żył w świecie wirtualnym – bardziej udzielał się w mediach społecznościowych, niż w życiu codziennym. Był bardzo introwertyczną osobowością. Coś musiało się w nim wyzwolić – tłumaczy Rusin. Biegli uznali, że mogły być ku temu dwa powody: albo jego reakcję wywołała rzecz lub doświadczenie z przeszłości, albo mężczyzna zareagował impulsywnie i nieracjonalnie wskutek własnych wyobrażeń dotyczących tego co dzieje się wokół niego. – Żeby zabić nie musiał wykonać aż tylu ciosów. Nie można tutaj absolutnie mówić o samobójstwie rozszerzonym, ponieważ samobójca chciałby w takim wypadku inne osoby, które zabija, chronić przed trudami życia, przed niebezpieczeństwami życia, przed tragiczną sytuacją finansową. Tutaj takiego motywu w ogóle nie było. Mężczyzna po prostu zabił kobiety w sposób bardzo brutalny – podkreśla prokurator.

Po wyjaśnieniu wszystkich okoliczności związanych z rodzinną tragedią, Prokuratura Rejonowa w Świdnicy podjęła decyzję o umorzeniu postępowania. – Śledztwo trwało bardzo długo, było kosztowne i wymagało wielu opinii, jednak rodzinie, która pozostawała w szoku po całej zbrodni należało się wyjaśnienie i ustalenie tego, co tak naprawdę stało się w Lutomi Górnej – konkluduje Rusin.

Michał Nadolski
[email protected]